2020/01/16

Wezwanie do tworzenia lokalnych związków/hufców słowiańskich/lechickich

      Rok 2020 w sposób mocniejszy niż lata poprzednie zamanifestuje przyspieszenie Lechickiego Odrodzenia i silnie przybliży nasz Naród do wyzwolenia. Wszyscy możemy już dostrzec wokół zmiany w podejściu do tematów u ludzi, na które wcześniej reagowali oni bezmyślnym śmiechem, pogardą czy agresją. To wzrost świadomości i harmonizowanie przestrzeni. Podnoszące się wibracje będą oczywiście zatapiać część naszych Rodaków w duchowym i już także biologicznym skarleniu - ale tylko dlatego że tak sami zdecydowali, mając pomoce pod ręką i ignorując je.
     Natomiast dusze poszukujące wolności i wiedzy ta energia poniesie wprzód jak uskrzydloną kawalerię. Taki to rok, dlatego jest to też znakomity moment, aby część zaangażowanego czasu, energii i pracy dla Ojczyzny na rozmaitych forach i stowarzyszeniach ogólnokrajowych, na przykład na platformie Facebooka, przełożyć na działanie lokalne.
     Organizm biologiczny składa się z komórek, państwowy także: jakość i zdolności każdej z nich składa się na poziom całości. Transformacja standardu życia i świadomości Lechitów nie musi być tylko zależna od wydarzeń w stolicy i zawartości struktury parlamentu (czyli systemu) - bardzo skutecznie wesprą ją lokalne, ogniskowane działania.
     Synchronizuje się to z rozwojem indywidualnym i upragnioną jakością życia naszego osobistego, rodzinnego czy najbliższego otoczenia, bazującego na zasadzie "chcesz lepszej planety - zmień siebie i swoje podwórko".
     W Sieci działa mnóstwo blogów o charakterze słowiańskim, duchowym, patriotycznym - i podobnych temu grup i stowarzyszeń na Facebooku i innych platformach społecznościowych - mających członkostwo i oddziaływanie na cały Kraj. Ich wpływ na zmiany algorytmów przestrzeni i świadomość  - i wolę odzyskania wolności - pozostaje bardzo duży.
     Natomiast lokalne grupy tego rodzaju wypełnią lukę decydującą o objęciu swym działaniem ludzi bardziej skupionych na sprawach dotyczących ich miast i wsi. To tak, jakby naprzeć na okupacyjny system z zewnątrz i od wewnątrz, tworząc kocioł.
     Szczególny zasięg i wpływ osiągnęły akcje patriotyczne na Facebooku, mimo że tę platformę zaprojektowano przeciw wolności i mądrości. Zachęcam moich Rodaków z każdego polskiego miasta i wsi, aby założyli grupę na tej czy innej platformie, czym przyspieszą demontaż babilońskiego Matrixa, gdyż nastał na to właściwy czas.

     Charakter takiej grupy powinien być nasz - patriotyczny, polski, lechicki, słowiański. Dlaczego właśnie taki? Przede wszystkim dlatego, że jest to nasze. Nie francuskie, amerykańskie, masońskie, babilońskie, lecz nasze rodzime.
     Poza tym słowiański charakter stowarzyszeń i związków jest ściśle oderwany od skompromitowanych, służących obcym siłom organizacji i urzędów, a także od takich, które choć narodowe, straciły siłę wpływu z powodu eskalacji zdarzeń i Wielkiej Pobudki Słowiańszczyzny (która niektórych deprymuje). Coraz więcej ludzi rozumie, że żyją w kole obłudnych, iluzorycznych powtórzeń, z którego może ich wydostać zupełnie nowa (ale też bardzo stara...) forma zarządzania Krajem.
     Słowiański charakter jest z kolei ściśle związany z pożegnaniem starego świata iluzji i degeneracji, a z powitaniem nowego, bogatego i wolnego, należnego nam, Lachom. Jest ściśle zsynchronizowany z lawiną archeologicznych wykopalisk, które wynoszą spod ziemi i kłamstw splendor naszych starożytnych przodków.
     Słowiański duch to duch wolności - dlatego wzywam patriotów, Rodaków moich, aby z zapałem przystąpili do działania.
     Rolą takich stowarzyszeń lokalnych będzie zasilenie tego, co czynią fora ogólnokrajowe: poszerzanie wiedzy na temat zatajeń i manipulacji naszą historią nowożytną i starożytną, antysłowiańskiego spisku, prawdziwych intencji Watykanu-Babilonu, depopulacji Lechitów i okupacji masońsko-chazarskiej - przy czym jeszcze istotniejsze jest kontrolowanie poczynań lokalnych urzędników i polityków, i wspieranie społeczności, kiedy z racji działań urzędowych cokolwiek zagraża ich prawom, wolności czy bezpieczeństwu Rodziny. Właśnie koncentracja na miejscowych sprawach czyli wspieranie przebudowy lokalnej komórki narodowego organizmu powinno być priorytetem takich grup lechickich. 
     Zakres działań grup nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń, ponieważ skupiają się one na podstawowych wartościach Słowian, czyli praktycznie na wszystkim, co degradują obecnie urzędy systemowe: ochronie zwierząt i całej Przyrody, ochronie lasów oraz drzew i łąk miejskich, ochronie dzieci i praw rodzicielskich, ochronie przed seksualizacją i wpływami LGTB... Kończąc na niezmożonym aż do skutku zabieganiu o prawdziwy i jedyny uczciwy rodzaj zarządzania miastem (i Krajem), to jest na pełnej decyzyjności każdej społeczności (referendum) w miejsce likwidowanych urzędów (i parlamentu). 
     Obecny żywy temat to nasilone represje szczepionkowe i na tym polu każdy lokalny związek lechicki powinien stanowczo reagować, wchodząc w interakcje z miejscowymi mediami, urzędami i społecznością. Formalne zarejestrowanie związku wzmocni takie interakcje, ale nawet bez tego wpływ na wymienionych odbiorców będzie oczywisty. Każda myśl, słowo i akcja zapisują nowe algorytmy rzeczywistości. Każde powołane lokalnie stowarzyszenie lechickie potężnie generuje przemiany w swoim otoczeniu, tak na poziomie świadomości jak intencji i projektach tego otoczenia.
     Jako że liczny i zwarty szereg to nic innego niż osławione w swej kuriozalnej skuteczności pospolite ruszenie Lechitów - namawiam, aby takie stowarzyszenia wspierały się nawzajem w lokalnych działaniach. Przyniesie to nie tylko piękne owoce, ale wzbudzi powszechną inspirację i entuzjazm do odrzucenia niewoli i oszustwa.
     Z oczywistych powodów logo każdego lechickiego stowarzyszenia będzie wzmacniać jego siłę wpływu i ducha członków, jeśli będzie odnosić się do tego, co stanowi naszą bazę mocy: do Słowiańszczyzny. Może to być logo związane ze świętością naszej rasy czyli z Przyrodą: grafika drzewa albo zwierzęcia:

     ...żuraw - czyli energia wolności i przenikliwości:



     ...niedźwiedź - czyli ostoja; siła i cierpliwość:



     ...lew - czyli zapomniane zwierzę mocy Słowian wraca z energią dumy, dynamizmu, przebudowy:







     ...dąb - czyli niezłomność i przetrwanie:




     ...albo jeden z wielu silnie wibrujących symboli słowiańskich, takich jak...
     ...kołowrót czyli swarzyca. Słońce, ogień, cztery żywioły, cztery pory roku, bieg  życia, wzmocnienie wibracji, skuteczności bojowej, uruchomienie rezerw biologicznych:



     ...swastyka czyli aryjsko-słowiański symbol Wszechświata i wieczności o bardzo pozytywnej harmonizującej energii przyciągającej sukcesy, dobrobyt i spełnienie. Stosowanie go w Ojczyźnie może sprowadzać jeszcze ataki systemowe oraz negatywne reakcje nieświadomych Rodaków. Jednak rezygnacja z tego naszego rodzimego symbolu miałaby taki sam sens jak rezygnacja z białego orła i biało-czerwonej flagi po tym, gdyby jakiś naród je sobie przyjął za swoje i pod nimi eksterminował napadnięte kraje.



     ...toporzeł, czyli energia dumy i siły, oddanie Ojczyźnie: 




     ...lunula czyli znakomity symbol na lokalne stowarzyszenie świadomych, skupionych na samoochronie lechickich dziewcząt i kobiet. Generuje energie ochrony, płodności, zdrowia, mądrości, cierpliwości, czyni poród lżejszym, zasila subtelną kobiecość. 




     Wybór logo, niczym energetycznej i mentalnej tarczy wzniesionej nad działaczami stowarzyszenia, to wynik wyboru intuicji i życzliwych intencji każdej uformowanej do czynu grupy. Symbol zawsze niesie energię: kształtu, przekazu mentalnego oraz barw. W widocznym na rysunku tytułowym logo Lechistanu Gniezno energetyczny sam w sobie kołowrót ma nie mniej ożywczy, zasilający i zarazem ochronny kolor jasnej czerwieni na tle tonującego, harmonizującego, świadomościowego błękitu.
     Intuicyjne i zgodne ustalanie tak samo dotyczyh zasad i formy przekazu czy aktywności w polu rzeczywistym każdej grupy. Wspólne zasady słowiańskich związków powinny niewątpliwie dotyczyć tak oczywistych rzeczy jak unikanie wulgaryzmów, pogardy i szyderstw tak w samej treści publikacji jak w dyskusji na forum. Siłą nas Lachów jest jedność, a tę buduje się na życzliwości i szacunku do Rodaka.
     Wszystkich powstających do tak pięknego i budującego narodową zgodność czynu pozdrawiam z całego serca, niech waszym domom, Rodom, miastom i osadom darzy bór teraz i zawsze!
     Czcibor

W pełnym zakresie o symbolach słowiańskich u Jaruhy:  Jaruha - Słowiańska Strona Mocy

Strona Lechistan Gniezno na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/2423223594657570/





Stowarzyszenie Lechistan Gniezno powstało w miejscu, gdzie kryją się liczne jeszcze sekrety z przełomu Wielkiej Lechii i upadłej pod zarząd Babilonu Rzeczpospolitej. W Gnieźnie decydowały się losy wielowiekowej krwawicy na poróżnionej Wielkiej Rodzinie Słowian. Niech każda życzliwa polska dusza błogosławi temu stowarzyszeniu w pracy nad przywróceniem lechickiej stolicy do należytej twórczej, słowiańskiej roli pośród innych odradzających się miast ojczystych.

2019/12/23

Lechici na zawsze odstawiają mięso i alkohol: siła Narodu wzosi się ponad możliwości wrogów


   
      Nabierająca dynamizmu r/ewolucja Polaków, Lechitów, Sarmatów Wielkiej Rodziny Słowian, nie jest już przegapiana przez nikogo: o tym, że Lachy odstawiają mięso, rozmawiają zafrapowani znajomi i nieznajomi przy okazji spotkań towarzyskich lub przypadkowych, podają to nawet systemowe media. RMF to stacja mieląca umysły Rodaków promowaniem szczepień, kulturą chazarską, profitami unijnymi, zachodnim stylem życia (trendy, singiel, muzyka disco), i kładąca nacisk na obcą naszym duszom i obyczajom muzykę Latynosów (miast słowiańskiej, której powinno być w rodzimych stacjach 90%). Ale nawet tej rozgłośni może zdarzyć się nieintencjonalne wsparcie procesu rozbiórki Matrixu, dzięki choćby informacji na temat wzrostu liczby wegetarian i wegan w Kraju. Według RMF Lachów i Laszek niespożywających mięsa to jest ciał pomordowanych zwierząt, jest już dwa miliony - a kolejne dwa deklarują taki krok w najbliższym czasie.
     W rzeczywistości ten krok rozważa znacznie więcej Lechitów (część na poziomie podświadomym) i w ciągu kilku lat proporcje między mięsożercami, a wegetarianami (i weganami) zmienią się w niezwykle wysokim stopniu. Albowiem i ten proces, jak wszelkie inne wyzwoleńczo-świadomościowe, przyspieszy tak bardzo, że wielu ludzi nie bierze tego dziś jeszcze pod uwagę jako totalnego przetransformowania całego Narodu.
     Wyzwolenie i naprawa planety nabierają tempa, co jest tylko dobrą wiadomością, jakkolwiek oznacza rosnący dyskomfort dla ludzi i instytucji kurczowo zatrzymujących stary świat (okupacji, wyzysku, eksterminacji). Ludzi tych można podzielić na takich, którzy z wyrachowaniem hamują wyzwolenie, i takich, którym brak energii i przytomności umysłu, by w ogóle zorientować się, że stąpają po szczelinie rozsuwających się światów.
Jednak transformacja trwa, a systemowe RMF zasiliło ją zasiliło (co nie zmienia faktu, że jest antysłowiańskim generatorem) - ponieważ każda informacja wysłana w przestrzeń zasila algorytmy jej przemian. Za dziesięć lat mięso nie znajdzie się na stołach nawet połowy Narodu, a za pięćdziesiąt nigdzie w jadłospisie planety, która całkowicie zmieni swoje oblicze.



     Odstawienie mięsa następuje z kilku powodów, stąd przyspieszenie tego procesu, frapującego wielu zaskoczonych obserwatorów. Ponieważ schodzące procesowe energie kosmiczne wspierają uwalnianie mocy serca i prawdziwych, niemanipulowanych odczuć, a do tego poszukiwacze prawdy regularnie dokładają informacji na temat przemysłu mięsnego - ogromna liczba Polaków i Ziemian rezygnuje z dotychczasowych, z tradycji oczywistych, nawyków żywieniowych, ponieważ jest poruszona i wstrząśnięta. Wraz ze wzrostem świadomości wzrasta wrażliwość i jest to powszechna reguła. Wraz ze wzrostem wrażliwości rosną opór przeciwko osobistej roli w krzywdzeniu zwierząt i determinacja do osobistego wsparcia zmian.
    Większość ludzie to istoty dobre i wrażliwe, dlatego system został tak skonstruowany, aby traktowanie zwierząt w przemyśle, w istocie demonicznie okrutne, było niezauważalne, nie podlegające weryfikacji. Zagonieni za pieniędzmi i gadżetami z wyprzedaży i promocji, znużeni, schorowani, ogłupieni Ziemianie, co więcej, od dziecka oswajani z "normami", są naturalnie takimi właśnie klientami (i podporą) tego przemysłu - zaś przemysł: jedną z zasadniczych gałęzi ciemności i terroru obejmujących wszystkich na planecie.
     Kiedy już ktoś zauważa to masowe, systemowe okrucieństwo, rzadko ma wolę i odwagę okazywać protest, "łamać obyczaj", bo wielowiekowym prasowaniem wolnych dusz przez religię i kilkudziesięcioletnim maglowaniem etyki i duchowości przez media dokonano na społeczeństwach dwóch potężnych zabiegów: wycięto im odwagę prawych buntowników, samotnych reformatorów, wszczepiono zaś strach przed wyjściem przed szereg "norm" i narażeniem na śmieszność i odrzucenie. Tymczasem żaden wolny Lechita przed wiekami, nim religia odessała go z dumy i odwagi, nie bałby się żadnych wystąpień, do których wołałoby go serce.
     A jednak, gdy programy Matrixa ulegają rozpuszczaniu, rosnące liczby ludzi czują, widzą i głoszą, że mięso jako pokarm to trofeum śmierci.
     Poza taką przyczyną odstawiania mięsa, to jest empatii, jest jeszcze inny powód - potrzeba zachowania zdrowia i witalności. Piramidy żywieniowe były jak wszystko, co podpierało masoński system społeczny, manipulacją. Podtrzymywanie tej manipulacji wymknęło się spod kontroli po wyraźnym, trudnym do zamaskowania pogorszeniu jakości żywności sklepowej: praktycznie stała się ona trutką, która każdego dnia wyprowadza organizm do mitrężnej bitwy o zdrowie. Dieta roślinna jest zdrowsza od mięsnej i coraz mniej tak zwanych fachowców (po co nam fachowcy - sami możemy czuć, myśleć, wybierać) to kwestionuje. Świat świadomy przechodzi na wegetarianizm tłumnie, mimo że zasadniczym powodem może być dla wielu chęć zachowania młodości i sprawności, a nie uwolnienie zwierząt z przemysłowego terroru.
     Dodatkową stymulacją okazuje się depopulacyjny zbrodniczy proceder faszerowania kancerogennymi i destruktywnymi składnikami mięsa dostępnego w sklepach. Mięso zabija - i mało kto jest już skłonny temu zaprzeczyć. W ciągu kilku lat zmieniła się argumentacja przeciwników wegetarianizmu: zamiast kontry, że bez mięsa brak białka, sił, zdrowia, zaczynają już mówić, że wierzą w zdrowszą dietę roślinną, lecz zbyt lubią mięso i rezygnacja ich przerasta. To kuriozalna zmiana postrzegania całego procesu, będąca kolejnym dowodem, że jest on niepowstrzymany i zdobywa świat aż do pełnej dominacji.
     Są także ludzie, którzy od jedzenia mięsa odchodzą nie z przyczyn zatroskania niewolą zwierząt czy zdrowiem, ale z powodu "mody" i bycia "trendy" - nie ma to jednak w całym procesie negatywnego znaczenia i nie ma sensu negować wkładu takich osób w cały cykl przemian. Niezależnie od pobudek czy poziomu duchowego, wspierają one pozytywną transformację Polski i planety, nawet jeśli bez świadomości i intencji. Tak jak komercyjne stacje medialne, które wsączają w umysł słuchaczy wegetarianizm.
     Wszyscy ludzie, którzy wybierają wegetarianizm lub weganizm, zmieniają oblicze i wibracje planety, dokładając do wyzwolenia zwierząt. Z czasem połączy ich wspólne widzenie całej sprawy. 
     Niektórzy odstawiają mięso w sposób ostrożny, czasowy, obserwacyjny, mając na uwadze zachwiania energetyczne i siłowe, jakie taka zmiana istotnie czasem wywołuje, jak w przypadku naszych piłkarzy i innych sportowców, czy artystów. Z czasem będą oni nabierać przekonania, że forma, a nawet jasność myślenia czy siły psychiczne i równowaga - tylko wzrosły. Nawet jeśli niektórym wydaje się, że ich wegetarianizm jest chwilowy, to każdy, kto z przekonania duszy opowiada się za wolnym światem i który dąży na wyżyny swoich możliwości - prędzej czy później odstawi nawyk jedzenia mięsa na zawsze.
     Proces przechodzenia Polaków i ludzkości na odżywianie bezmięsne jest niepowstrzymany i oznacza zyski osobiste, rodowe i narodowe na wszelkich polach, ponieważ człowiek mający więcej energii i przytomności umysłu jest istotą bardziej charyzmatyczną, kreatywną i chronioną.




     Należy ze wspomnianą przytomnością umysłu oraz intuicją serca (jedyny niepodważalny doradca) podchodzić do dezinformacji, które pojawiają się nie tylko na forach dietetycznych, medycznych, ale także ezoterycznych i duchowych. Niektórzy poddają w wątpliwość odstawianie mięsa, nazywając to zwiedzeniem przez ciemne siły, które ma człowieka nie wzmocnić, a osłabić - uczynić go marionetką rozdającą uśmiechy, niezdolną do bojowej mobilizacji. Przykłady licznych zwycięskich sportowców i wojowników zaprzeczają temu, że człowiek odżywiający się roślinami traci werwę i krzepę. Jest to omszały i skompromitowany już pogląd.
     W przypadku zaś argumentu, że odrzucenie mięsa z menu jest na rękę ciemnym siłom (masoni, iluminaci, jezuici watykańscy, reptilianie, Draconi, Archonci) niedorzeczność jest jeszcze większa. Planeta jest okupowana i wykrwawiana przez rody i rasy, które karmią się energią bólu, cierpienia i terroru. Im tego więcej, tym większy chaos i lęk w przestrzeni świata i w ludziach. To obce rasy  oraz istoty demoniczne wprowadziły na Ziemię drapieżne rasy zwierząt i zaprogramowały ludzi na tak okrutny, skracający życie i zatruwający duszę obyczaj spożywania mięsa. Jak można wierzyć, że Nowa Wolna Ziemia, gdzie rodacy każdego narodu na ulicach wymieniają uśmiechy życzliwości, słowa otuchy, gdzie dziecko jest wolne od zagrożenia, a ich ojczyzna od wszelkiego wroga - to nadal Ziemia obozów koncentracji zwierząt, ich masowego dręczenia i masakrowania? Gdzie nad domostwami wolnych, życzliwych Rodów wibrują energie krzywdy i męki zwierzęcych rodzin i ras?
     To jest dopiero zwiedzenie.
     Jednym z innych argumentów, bardzo często stosowanym przez przeciwników wegetarianizmu (czyli zwolenników obozów koncentracyjnych  współmieszkańców planety) jest ten, że przy obecnym zanieczyszczeniu (także chemtrails) owoce i warzywa tak samo jak mięso zatruwają organizm człowieka pestycydami, metalami i innymi chemikaliami, zatem zmiana diety nie ma sensu prozdrowotnego. Jest to bardzo łatwe do obalenia - jeśli ma stawiać mięso i rośliny na tym samym poziomie wpływu na zdrowie i funkcjonowanie ludzi. W roślinach znajdują się setki i tysiące substancji leczniczych i detoksykacyjnych. W mięsie ta ilość wynosi zero. Strawione mięso natychmiast wypełnia ciało trutkami i czynnikami kancerogennymi, nie mając jednocześnie żadnej mocy neutralizowania ich - strawione rośliny uwalniają mnóstwo substancji walczących z truciznami, toksynami i komórkami rakowymi.
    Wegetarianie mają zwiększoną ochronę nie tylko przed toksynami i chemikaliami, ale też przed atakami demonicznymi. Im mniej zatrute jest ciało człowieka - tym mniej dusza. I na odwrót. Mięso, alkohol i narkotyki działają negatywnie na aurę i pole ochronne człowieka. Im więcej czynników obniża jego wibracje, tym więcej złych duchów i demonów przyciąga szansa przejęcia takiego umysłu i ciała. Nie przypadkiem opętania dotykają przede wszystkim osoby osłabione nałogami i toksynami: obniżenie wibracji, odessanie z witalności i dziury w aurze ściągają agresywne byty niefizyczne.
     Mięsożerni Rodacy zrzucają wegetarianom hipokryzję: że odżywiając się roślinami, karmią mięsem swoje domowe psy i koty. Nie jest to przemyślana krytyka. Jeśli mówimy o ewolucji, przemianie, to zawsze trzeba założyć, że mają charakter stopniowy, fazowy. Dla wielu ludzi początkujących w diecie roślinnej objęcie taką zmianą zwierzęta stanowi dodatkowe obciążenie, przez jakiś czas zwyczajnie ponad siły. Poza tym to człowiek stoi duchem i świadomością wyżej niż zwierzęta, dlatego to jego świadomość determinuje o charakterze świata. Jeśli wegetarianin karmi swoje zwierzęta mięsem, to i tak, osobiście, dokłada się do nowej ludzkości. Nie mniej, niektórzy już z powodzeniem karmią swoje psy i koty roślinami i nabiałem. Zwierzętom także można zmienić dietę - o możliwościach i tu decyduje status finansów, charakter zwierzęcia, jego wiek i - owszem, także jego gotowość, którą okaże lub nie. Tak, jak starsi ludzie mają obniżone zasoby energii i ochoty do wielkich przemian (samych siebie), tak jest i ze zwierzętami. Mimo to transformacja popłynie naturalnym nurtem - odżywianie mięsem zaniknie wraz z zaniknięciem obcych wpływów i manipulacji. Zresztą ewolucje kosmosu nie mają końca i dotyczy to także odżywiania. Wegetarianizm może zostać wyparty przez weganizm, ten przez odżywianie energetyczne - jednak nie powinno się na tym czynić usilnych oczekiwań i presji, ani tym bardziej ogłaszać sobie i innym desperackich warunków duchowego rozwoju. Człowiek posiada żołądek (i jelita do trawienia roślin) i lubi jeść. Czemu sobie tego odmawiać, nawet jeśli zyska się kontrolę mocy niczym wojownik Jedi? Zwierzę lubi wolność i bliskość krewnych. Zwierzę lubi żyć. Czemu je zabijać?



     Niektórzy sceptycy diety roślinnej piszą także o tym, że rośliny też czują, cierpią i są mordowane. Jest to po części słuszne, ale i na tę kwestię należy spojrzeć z rozsądkiem, jak na warunki ewolucji. Przede wszystkim między roślinami, a zwierzętami występuje wyraźna różnica w demonstrowaniu swej potrzeby zakładaniu wspólnot rodzinnych, eksploracji przestrzeni oraz poczuciu bliskości tak z członkami rodziny, jak z opiekuńczymi ludźmi - a także w objawianiu cierpienia z powodu utraty czegokolwiek z wymienionych rzeczy. Jest tu ewidentne, że to zwierzęta łączą z nami tak okazywane potrzeby, do czego należy również dołożyć mowę ciała, potrzebę objęć i dotyku, oraz pragnienie i radość życia.
     Mordowanie zwierząt jest niczym mordowanie ludzi, którzy badają świat bez ego i podczepów demonicznych. Niczym mordowanie dzieci.
     Obecnie przychodzące na świat dzieci coraz częściej intuicyjnie odmawiają jedzenia mięsa i zjawisko to będzie narastać. Rodzice, którzy siłowo karmią swoje potomstwo ciałami zwierząt, dowodzą braku świadomości, a przy okazji zadają cierpienie duszom dzieci. One po prostu wiedzą, że stary świat jest już tylko hologramem tracącym na mocy. Czują, co jest właściwe. Czują zaburzenia energii (jest to znakomite ujęcie sprawy z filmu Gwiezdne wojny, który zawiera sporo wskazówek dla Lechitów). Widzą zwierzęta jako życie - odbieraniu życia stawiają opór, a jeśli uczestniczą w tym pod przymusem, ich dusza rozpacza przy stole. Z kolei dzieci myśliwych wprowadzane są w potężne traumy, z którymi będą zmuszone się zmierzyć w nowej rzeczywistości.
     Tak samo nie jest właściwym zmuszanie dzieci do diety wegetariańskiej, jeśli deklarują ochotę na mięso. Przejście na dietę roślinną jest decyzją duszy, a dzieci mają prawo do prób i kształtowania swoich odczuć. Zgodność w tych odczuciach połączy cały nasz Naród w ciągu kilkunastu lat.
     Prawda jest taka, że odchodzenie od spożywania mięsa jest trudne z wielu powodów. Można wymienić ekonomiczne (zdrowa i segregowana żywność jest droższa) i obyczajowe: tradycje rodzinne i świąteczne, co jest wyjątkowo trudnym do odpięcia kodem. Wszyscy jesteśmy objęci wielowiekowym programowaniem  Matrixa skonstruowanego przez Obcych - wyjście z tak silnych kodów wymaga odwagi, motywacji, poczucia wspólnoty z podobnymi sobie i oczywiście energii. Dodatkowym utrudnieniem jest utkwienie w niekontrolowanym dyktacie ego i snobizmie wprogramowanym tak zwanym elitom (które z kolei są naśladowane przez programowane na to tak zwane warstwy niższe). To ego i snobizm z potężnym zakleszczeniem odpycha objęte nim ludzi, zwłaszcza z tak zwanym wyższym wykształceniem, z wyższym statusem finansowym, wreszcie władzą nad społeczeństwem - od ewolucji. Ego jest ślepe na cierpienie homarów i na fetor czynionej z nich ekskluzywnej potrawy. Ego nie karmi się Naturą, smakiem i kolorem, lecz poczuciem wyższości i przewagi.
     Niektórych naszych Rodaków postępująca rewolucja wegetariańska deprymuje, stresuje lub wywołuje agresję. Ponieważ nie potrafią oni do niej się włączyć, czują niepokój lub konfuzję. Te odczucia będą wkrótce szczególnie usilne u rzeźników i myśliwych, kompletnie nieprzygotowanych na gwałtowne zawalenie czegoś, co zdawało się podstawą znanej im egzystencji.

     Dlatego nie jest wskazane w żadnym razie agresywne rozprawianie się z przeciwnikami wegetarianizmu, co widziałem na wielu forach. Trzeba mieć na uwadze, że naszym Rodakom może brakować środków i potencjału do takiej osobistej r/ewolucji w tym jeszcze życiu - szczególnie gdy są starszymi ludźmi.
     Kłótnie i swary nie karmią energii przemian, tylko naszych przeciwników: i tych, którzy kontrolują jeszcze urzędy władzy ziemi Lechów, i tych, którzy są nad nimi.
     Nic lepiej nie inspiruje obserwatorów do weryfikacji i transformacji, niż nieinwazyjny pokaz zysków i mocy. To właśnie pokażmy Lachom i Laszkom, zamiast demonstracji ego, które będzie wołać o tym, że popierają mordowanie zwierząt czyli - są tymi gorszymi, mniej rozwiniętymi. Nie wszyscy odnajdą motywację, wolę i determinację do odejścia od spożywania ciał zwierząt. Należy zachować zrozumienie wobec tego zjawiska. Każda transformacja ma swoje tempo, oblicze, zachwiania i modyfikacje. 
     Ale też trzeba zaznaczyć, że z racji wymienionych tak różnych motywów i intencji, wegetarianizm sam w sobie nie gwarantuje wysokiego poziomu świadomości. Może nawet generować agresję i pychę - co nie sprzyja nikomu i nie przyspieszy ani zjednoczenia Lechitów w wyzwoleńcze pospolite ruszenie, ani pełnego objęcia Ziemi dietą roślinną. Mimo że więcej agresji dotyczy zwolenników diety mięsnej (ponieważ w przeciwieństwie do diety roślinnej zatruwa ona  organizm i umysł i zaburza równowagę wszystkich układów, w tym nerwowego) - wegetarianie często odpowiadają, a nawet atakują swoich oponentów, co jest powzięte albo z poczucia wyższości, albo bezsilnej rozpaczy. Ta ostatnia jest zrozumiała - ludzie obojętni na krzywdy zwierząt wyrzynanych w oceanach, lasach i rzeźniach są niczym kukły sterowane przez ciemne siły; obojętne na wszelkie emocje i argumenty w tej kwestii.
     Mimo to, mimo ściśniętego serca, należy przyjąć postawę cierpliwą i pozbawioną wojowniczości - dopóki większość Narodu jest niegotowa, a myślistwo urzędowo pozostaje legalne (co się kiedyś zmieni). Świadomy wegetarianin to człowiek opanowany i życzliwy. Tym właśnie demonstruje swoją siłę i inspiruje oponentów.
     Pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy Braćmi i Siostrami w niewoli zaklęć.
     Zamiast pouczać natrętnie i z wyższością Rodaków nieczułych na dolę zwierząt, róbmy swoje, a droga taka nas rozpromieni. Pamiętajmy, że jesteśmy obserwowani. Niekonwencjonalne postawy i przejawy wysokiej formy nigdy nie są przegapiane przez otoczenie.


 
     Kiedy wszyscy Lechici odstawią mięso - wyzwolą zwierzęta. Kiedy to zrobią, wyzwolą samych siebie. Zaowocuje to jednoczesną eksplozją siły i witalności Narodu, i sharmonizowaniem życia społecznego na poziom sprzed wielu wieków. Nasi przodkowie sprzed tysięcy lat nie jedli mięsa - obecna rewolucja to powrót do Domu. Słowianie żyjący w zgodzie z naukami Wed i w symbiozie z Przyrodą nie mordowali zwierząt, dopóki manipulacje klimatem i programowanie mentalności ludzi przez Drakonów nie zanieczyściły ich odczuć i poglądów. Pierwsze starożytne rasy Ziemi nie znały kanibalizmu, a zwierzęta wykorzystywane w społeczności były traktowane z troską i wdzięcznością jako tak samo boskie stworzenia. Lechici wiedzieli, że każde zwierzę jest nieodłącznym elementem Przyrody i stanowi o jej harmonijnej kompozycji. Jednocześnie mieli świadomość i odczuwali przeznaczenie zwierząt na polu energetycznym. Nikt nie podniósł ręki na zwierzę, które we wspólnym Domu umieścił Stwórca. Tym bardziej nikomu nie przyszło na myśl spożywać zwłok i zanieczyszczać aury osobistej i rodowej.
     Mądrość Słowianina nie pozwala akceptować niewoli, tortury i morderstwa. Jego serce tym bardziej. Obce rasy manipulowały tysiące lat, aby tak szlachetna rasy jak Indianie i Słowianie zmieniły obyczaje i zaczęły polować, nawet jeśli w początkowym okresie towarzyszyło temu podziękowanie dla duszy ofiary. Kto dziś to praktykuje?
     Nowa Wolna Lechia nie będzie Ojczyzną budującą swoją potęgę na trupach i klatkach. Jeśli dziś wielu ludzi ma problem z przyjęciem tego (tak jak zresztą wielu innych zmian), to z takim uporem i zablokowaniem opuszczą świat. Niczego to nie odwróci - proces trwa.
     Kiedy wszyscy Lechici odstawią alkohol - zyski będą jeszcze większe. Nastąpi zerwanie niektórych traum i klątw rodowych, ponieważ właśnie one stymulują obłęd regularnego picia alkoholu. Ten zwyczaj jak mało co przytłumia zdolności obronne naszego Narodu, a przede wszystkim odpowiedzialność za potomstwo, harmonię i bezpieczeństwo Rodu. I za miłość męża i kobiety, dwóch przypisanych sobie dusz, które kreują cud życia i mają - każda Rodzina ma - silny wpływ na funkcjonowanie całego Narodu.
     Aby uzmysłowić sobie, co rujnuje alkohol, i że jest on planową pułapką rabującą nas wszystkich z niebywałego potencjału rasowego i osobistego, należy szukać rozmyślań w ciszy i w objęciach swoich bliskich.
     Polski los to los niewolniczy; przepracowani i wypaleni ludzie, szczególnie mężczyźni, sięgają po alkohol, aby odciąć myśli od wszelkiego ciężaru: nadmiaru pracy przy niedomiarze pieniędzy, niefortunnych decyzji i ich przytłaczających konsekwencji, złości i żalu do bliskich... Jest to wyjątkowo mglista pułapka, w którą w ostatnich dziesięcioleciach wprowadzono także kobiety. Laszki, które ze swej natury są darczyniami życia, matkami, żonami, boskimi dłońmi w sercach swych mężów - wepchnięto w programy pracy, czasem harówki, oderwano od dzieci (największa trauma i osłabienie rodowe), w kody kariery. Po latach, gdy brak rzeczywistego spełnienia na miarę swej mocy i światła, popadają często w smutek, żal, frustrację, czy alkoholizm.
     Aby wzmocnić destrukcję kobiecości (moc i świadomość kobiet jest dla wyzwolenia Lechii i planety jeszcze ważniejsza niż mężczyzn), zaczarowano je rozwiniętym i reklamowanym medialnie kompletem alkoholi smakowych, sugerowanych jako raczej soki niż piwa. Jest to istotnie patologiczne, kiedy matki i żony, a tym bardziej nastolatki, zamiast jak dawniej, przyrządzić sobie w domu naturalny sok z owoców i warzyw, piją alkohol i napoje energetyczne. Osłabia to ich zdrowie, moc, i tak uszczuplony dotąd potencjał, do jeszcze niższego poziomu, co przy obecnych transformacjach ma wyższą cenę, a Ród zamiast się wyzwolić, wyprowadzić ku nowej rzeczywistości, degeneruje się jeszcze mocniej.
      Alkohol osłabia wszystko: wibracje, zdolności obronne komórek, witalność, siły, jasność umysłu, kreatywność, intuicję, co równie fatalne: świadomość serca, która odpowiada choćby za siłę miłości i wdzięczności za tę miłość. Wdzięczność jest niezwykle istotnym spoiwem do trwałego życia rodzinnego i wiary w swoje siły i znaczenie. Żaden ojciec wschodzącej wolności narodowej i rodowej nie zrobi niczego, co osłabi jego potomstwo. Matka tym bardziej. W nowej rzeczywistości, w której nie ma miejsca na wątpliwość, że harmonia kosmosu, galaktyki, planety i Kraju zaczyna się od harmonii w Rodzinie - nie ma też miejsca na alkohol.
     Wielu mężczyzn podejmuje godne uznania próby odrzucenia picia alkoholu, jednak czasem dopiero w trakcie rozpadu lub po utracie Rodziny. System zaleca takim osobom stymulować swoje zagrożone położenie powtarzaniem kodu Jestem alkoholikiem. Czy na pewno to kodowanie jest właściwe i wzmacnia siły takiego mężczyzny (lub kobiety), czy programuje upadek? Czy nie lepiej powtarzać sobie: Jestem całkowicie wolny, wolny od alkoholu, jestem wolny i mocnyWybieram wolność i więź z Rodem i proszę moją Wyższą Jaźń o wsparcie, ponieważ taka jest moja wola?... Jak zawsze - warto opierać się i w takim przypadku na intuicji, czego system nigdy nie proponuje.

     Mięso i alkohol w kontrolowanych dawkach nie muszą zniszczyć słowiańskiej Rodziny, nawet jeśli osłabiają jej potencjał, to prawda. Ale i prawdą jest, że odstawienie mięsa i alkoholu z całą pewnością tę Rodzinę wzmacnia. Każdy członek Rodu, który dokona tego kroku, zwiększa pole mocy, ochrony i świadomości pozostałym - ponieważ wszystkich łączy subtelne acz silne pole fal elektromagnetycznych (mąż i żona jak elementy Yin-Yang synchronizują się swoimi sercami w jeden mechanizm).




     Człowiek to najbardziej subtelna istota kosmiczna o wielopoziomowej wrażliwości. Jako istota niekarmiąca się ciałami zwierząt zyskuje na zdolności odczytywania i współodczuwania, i może wchodzić w niezwykłe interakcje z wszelkimi przejawami Przyrody znacznie łatwiej niż osoba mięsożerna. Uwrażliwienie poszerza zmysły. 
    Zastąpienie alkoholu (do którego liczni producenci dodają środki uzależniające i kancerogenne) sokami robionymi w Domu jeszcze bardziej wspiera taki potencjał odkrywania i nawiązywania połączeń. 
     Niech to będzie wspólny nasz Lechitów wybór. Siła w nas. Siła w Rodach. 
     Każdy może to zrobić. Teraz. To jest znakomity czas na wielki krok do przodu. Rok 2020 jest przełomowym rokiem wybudzaniu naszego Narodu, kiedy kłamstwa i krzywdy systemu zostaną obnażone powszechnie, a my możemy zyskać na drodze wyzwolenia szczególnie dużo.
     Odstawienie alkoholu i mięsa, czyli tego, co karmi tak naprawdę naszych przeciwników (wszystkich), będzie niczym zwycięska szarża husarii w polu decydującej bitwy długiej kampanii wyzwoleńczej.
    Rok 2020 jest rokiem szczególnych zwrotów. Każdy z nas może ściągnąć na swój horyzont słoneczne brzegi nowej Lechii. Czyniąc to - przyciągamy ją swoim dzieciom i wnukom. Nigdy nam tego nie zapomną. Najpiękniejsze zwycięstwa to światła zapalone własnym dzieciom.
     Nie należy nigdy z pogardą odnosić się do Rodaków, którzy nie mają sił zapalić tych świateł. Są z nas, lecz bardziej zranieni w wędrówce w ciemnościach. Jeśli chcą pomocy, zawsze ją dajmy. Jeśli nie chcą, pozwólmy zostać w mroku. Lecz pogardy Słowianin nie okazuje.
     Aby Naród odniósł takie zwycięstwo - musimy je zapoczątkować w domu rodzinnym.
     Laszko. W tobie jest moc i siła, których zawsze obawiały się ciemne siły. Siły te wiedzą, że jeśli osiągniesz pełnię swoich mocy - odejdą pokonane. Sięgaj tylko po to, co służy twej urodzie, sile, łagodności i mądrości. Wszystko, po co sięgniesz, będzie oddziaływać nie tylko na twoje potomstwo, ale na kolejne pokolenia Rodu. Możesz już teraz podjąć decyzję i zmienić los całego Rodu. Jest w tobie moc!
     Lachu. Jesteś najmocniejszym wojownikiem tego świata, nawet jeśli uśpionym. Jeśli odłożysz na zawsze wszystko to, co pomniejsza twoje siły, czujność i gotowość bojową, wróci tobie dawny duch i niezłomność przodków. Jest to w tobie, ukryte w sercu i niezwykłych genach. Kiedy odstawisz mięso, sięgniesz po nową jakość poznania i przejawu. Kiedy odstawisz alkohol, dasz pokaz największej i najbardziej inspirującej siły twoim dzieciom. Gdy to zrobisz, wręczysz im wyjątkowy prezent, który zabiorą w swoje drogi życia. Zrób to. Stój pewnie i broń pewnie, jak lechicki lew.
     Za dziesięć lat ani połowa Narodu nie zje mięsa i nie wypije alkoholu. Za pięćdziesiąt żaden Lach tego nie zrobi. Wybieramy życie. 
     Tym samym podnosimy potencjał naszego Kraju na poziom, który neutralizuje wszystkich naszych przeciwników, tak jak wysoko wibrująca energia i rząd najbardziej krzepkich mężów neutralizuje najciemniejsze węże u swych stóp. Siła w sercach i siła świadomości - siła w nas.
     Przed nami wieki niezwykłych cudów wolnego życia. Wolna Lechia jest już widoczna na horyzoncie. Będzie to Ojczyzna tych, którzy wybrali życie. Silnych, pięknych i niezniszczalnych Słowian.
     Darz bór, Bracia i Siostry.
     Czcibor



     Fragmenty ze stron rosyjskich Braci:
      Славянская культура
     Prawdziwy poganin jest zdrowy i silny w swoim ciele i duszy, w swoim duchu, bo jaki poziom zdrowia jest w nim samym, taki może przekazać swoim dzieciom. Od tego zależy siła i zdrowie Rodu. Dlatego prawdziwi poganie Rusowie nie używają alkoholu, tytoniu ani narkotyków, które nas niszczą.
     Dzisiaj wielu Słowian staje się wegetarianami i surojadami, wybiera zdrowy styl życia i myśli. Wszystko to jest bardzo obiecujące i daje nadzieję, że w przyszłości będziemy godnym przykładem duchowej czystości i prawdziwej moralności dla innych ludów Białej Rasy, pogrążonych dziś w niemoralnym bagnie najniższych instynktów i namiętności.
     Poganin podąża naturalną ścieżką, w zgodzie z Prawami Natury. Oznacza to, że komunikuje się z dziką Przyrodą, a wtedy wyczuwa Matkę Ziemię, słyszy jej wezwanie i odbiera miłość. 
     Ten, który poczuł w sobie tę wielką moc i błogosławieństwo, poczuł nierozerwalne połączenie wszystkich rzeczy.
     Być może nawet usłyszał pieśń lasu, szept trawy i głos kamieni, tak jak to mogli zrobić nasi przodkowie, jako dzieci Natury i Matki Ziemi.

     http://rodonews.ru/
     Pod koniec XIX wieku Rosjanie żyli bez mięsa i łatwo się mogli obyć bez niego, mając kapuśniak, zboża, warzywa, owoce, grzyby i jagody.
     Księga Welesa, która od niepamiętnych czasów dyktowała dogmat religii wedyjskiej, nigdy nie wspomina o ofiarowaniu bogom mięsa czy ryb. Jest to zgodne z zasadami wegetarianizmu.
     Pamiętasz jak jedli rosyjscy bohaterowie? Bochenek chleba i dzban kwasu chlebowego. Pomyślałbyś, że przy tak skromnej diecie możesz być silny i walczyć trzydzieści dni i trzy noce? A bohaterowie mogli, ponieważ byli silni i czyści w duchu, to jest żywili się wyższymi energiami.
     Wedy mówią, że słaba i umiarkowana żywność zawsze prowadzi do odnowy ciała, ponieważ ludzka energia nie jest zużywana na trawienie, a człowiek może ją spożytkować na komunikację z boskością, czerpie energię prosto  kosmosu.  Dlatego dzieci jedzą tak mało: cukierki lub kromkę chleba. Mamy często obawiają się, że dziecko straciło apetyt na jedzenie, ale dzieci po prostu otrzymują niezbędną energię z prostego jedzenia. W takim przypadku zmuszanie go to krzywdzenie, blokowanie kanału postrzegania boskości. Mamy powinny o tym pamiętać.

     http://nervana.name/
     Księga Rodzaju mówi, że zwierzęta i ludzie byli pierwotnie wegetarianami. Powszechna era wegetariańska trwała do czasu zepsucia ludzkości przed potopem. Degradacja świata, która rozpoczęła się wraz z upadkiem ludzi, rozprzestrzeniła się również na relacje między zwierzętami (Rdz. 6, 7 i 12). W tym samym okresie, zgodnie z apokryficzną Księgą Enocha, cytowaną w Nowym Testamencie (1, 14-15), upadłe anioły [demony] uczyły ludzi jak jeść mięso.
     Księga Welesa wskazuje na wegetarianizm naszych przodków (zachowane teksty w Indiach, dawnych siedzibach naszych przodków], mówiąc o potrzebie wegetarianizmu, tak dla ciała, jak i dla ducha.



Ziemianie nie rodzą się zaprojektowani na morderstwa i jedzenie mięsa. Pod koniec lat 90. kalifornijskie więzienie w hrabstwie San Bernardino wprowadziło eksperymentalny podział (według wolnego wyboru) na więźniów karmionych dietą wegańską i dotychczasową (z mięsem). W pierwszej grupie nastąpił wzrost pozytywnych nastrojów i aktywności, spadek agresji, frustracji, a na placu spacerowym zanikły strefy podziału rasowego...



Osho: Spróbuj wegetarianizmu, a będziesz zaskoczony. Wegetarianizm jest alchemiczną zmianą w tobie. Tworzy przestrzeń, w której bazowy metal można przekształcić w złoto.




Leonardo da Vinci: Trwam w odrzuceniu mięsa od najmłodszych lat i nadejdzie czas, kiedy ludzie jak ja, będą patrzeć na mordowanie zwierząt tak, jak teraz na mordowanie ludzi. 




Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Pitagoras, Plutarch, Platon, Lew Tołstoj, Seneka, Owidiusz, Diogenes, Sokrates, Michał Anioł, Hipokrates... umysły najbardziej wolnych, świadomych i kreatywnych ludzi w historii planety należały do tych, którzy nie jedli mięsa. Ilu ludzi uwięzionych na taśmociągach Matrixa wzięło to pod rozwagę?... Niewielu, ponieważ  masońskie uczelnie nie wspominają o tym, że ścisłe powiązanie z kondycją ducha i umysłu ma dieta wolna od niewoli i zabójstw. 



Nowa Wolna Ojczyzna to ziemia naszych dzieci. Dajmy im pełnię miłości, sił, ochrony i zdolności już dziś... Nagrody ujrzymy pośród zielonych wzgórz i łąk, gdzie nie uciekną przed nimi żadna sarna ani żuraw - i w oczach urzeczonych naszych Lasząt.


Porody lotosowe wyciągają lechickie Rodziny i Naród z babilońskiego Matrixa


     To się już zaczęło, już dzieje - poszerza jako zjawisko we wszystkich obszarach naszej Ojczyzny: tam, gdzie sieją nowe dęby, gdzie Lechici wstają z kolan, mając przed sobą złoty wschód słońca Nowej Wolnej Lechii, tam schodzą na ziemie słowiańskie wolne dusze reformatorów i uzdrowicieli. Nad takimi Lachami i Laszętami zwiastują wolność żurawie, a w sercach rosną lwy - bo to lwy stają się teraz naszymi zwierzętami mocy Odrodzenia.  W Rodzinach przebudzonych ochrona potomstwa staje się od tej chwili nadrzędnym zadaniem, ponieważ dotąd była ona możliwa tylko w części możliwa. Sporo tego, co braliśmy za ochronę i dobro dzieci, było istotnie iluzją i destrukcją dla ich potencjału. Przebudzony lechicki rodzic osiąga całkowite zdolności ochrony swoich dzieci, kiedy rozbiwszy hologramy systemu przywraca swoje przyrodzone słowiańskie cechy: dumę, czujność, odwagę, wolność umysłu i ducha oraz pełen dostęp do oczyszczonej czakry serca.
     Odzyskanie i wzmocnienie słowiańskich cech rasowych to gwarancja nienaruszalnej woli członków Rodu czyli zabezpieczenie tego, co uważają za słuszne i najzdrowsze dla dzieci. Dzieci bowiem nie są własnością kościołów, urzędów, szkół, szpitali i akademii, choć Matrix z natrętnym wysileniem właśnie teraz sięga po apogeum takiego stanu. Dzieci należą wyłącznie do rodziców - naturalnie w znaczeniu osłony ich pierwszych lat drogi ziemskiej i przekazaniu najważniejszych nauk (miłości, życzliwości, samoobrony).
     Wolni polscy rodzice nigdy nie pozwolą, aby system - antysłowiański i antyludzki - zastąpił ich w tej roli: ustępstwa oznaczałyby straty wszelkich potencjałów ich dzieci: biologicznych, psychicznych, mentalnych, kreacyjnych.
Odrodzone lechickie Rody to Rody wolnych dusz.
     Najwyższym stadium uwolnienia polskich Rodzin od klątw babilońsko-watykańskich i masońskiej kaleczącej medycyny jest powrót do naturalnego, błogosławionego przez przodków i Źródło Stworzenia porodu lotosowego w przestrzeni Domu. 
     Wkrótce poród lotosowy, poród w zabezpieczonym ognisku Domu rodowego, będzie nie jutrzenką, unikatem zdumiewającym na progu dwóch światów - lecz obyczajem powszechnym, choć nigdy zwykłym, bowiem narodziny nowego słowiańskiego dziecka odtąd stanie się niezmiennie radosnym cudem dla każdego Rodaka.
     Wszelkie cienie, troski, bóle i zagrożenia połogu systemowego odejdą wraz z Chazarami i masonami. Skończy się także patologiczne programowanie medialne na zainteresowanie porodami w obcych narodowo i rasowo rodach (na przykład brytyjskich). My będziemy albo świętować własne wydarzenie rodzinne, albo sąsiadów, znajomych - i nieznajomych, złączonych z nami tradycją i miłością wspólnej ojczystej ziemi.
     Potrzeba zmian staje się już wszędzie odczuwalna i widoczna nawet u ludzi niezorientowanych jeszcze, że żyją w Matrixie odcinającym ich od korzeni i Wed (czyli prawdziwych źródeł świadomości i sił). Upadek systemu niestety nie mógł ominąć szpitali i położnictwa, co szczególnie dręczy lechickie serca i Rodziny. Przybywa nie tylko tragicznych skutków poszczepiennych u noworodków, ale też coraz mniej powitych w szpitalach Lasząt opuszcza ich mury we względnej formie. Piszę "względnej", albowiem od dawna narodziny potomka objęte medycyną akademicko-masońską nie zapewniają mu wejścia w życie z pełnym zdrowiem i potencjałem. Ściślej: z taktycznym rozmysłem system masoński mu to ogranicza, zwyczajnie rabując (przy okazji: potencjał całego Rodu).



     Mimo że medycy będą twierdzić, że poród domowy jest ryzykowny, a szpital zapewnia możliwość reagowania na wszelkie obroty sytuacji, to zważywszy obecną sytuację w szpitalnictwie, przy dobrej formie rodzącej, jest zupełnie przeciwnie.
     Wiele matek i ojców jest zmieszanych i zatroskanych, gdyż w ostatnim czasie ich narodzone dzieci opuszczają szpitale w pogorszonej formie - co nie zawsze musi się objawiać jako typowy objaw fizyczny, klasyfikowany medycznie. Faktem jest, że to, co kiedyś było wyjątkiem, jeszcze wcześniej nie istniało nawet w fantazjach /przodków/, dziś uchodzi siłą rzeczy za normę: polskie dzieci zaczynają życie i eksplorację świata obciążone uczuleniami, kłopotami ze spaniem, kolkami, żółtaczką, albo powikłaniami, które... szpital przegapia lub... imaginuje. Oznacza to nie tylko kompromitację wmawianego nam jako społeczeństwa dobrobytu i nauki akademickiej, ale przede wszystkim mroczne dno zepchniętego z należytych wyżyn Narodu, który nie ma zagwarantowanych podstaw istnienia i rozwoju. Bowiem zakładanie Rodów i dawanie życia przychodzącym do nich duszom jest esencją ponad inne.
     Obecnie te odczucia są osłabione i przeplatane lękami i zagrożeniami. Rodziców dotkniętych takimi problemami nurtuje pytanie: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mimo, jak się wydaje, pełnych zabezpieczeń, dzieci rodzą się osłabione, obciążone alergiami, zagrożone, chore? Czy skala Apgar jest rzeczywiście w każdym przypadku miarodajna i wiarygodna? Dlaczego noworodki tak długo dochodzą do siebie? Dlaczego płaczą po nocach, wydają się być udręczone, dalekie od spokoju i harmonii? Czy zawsze tak było?
     Nie było, ale też macierzyństwo wolnych Słowian było całkowicie innym światem, skonstruowanym z najwyższą odpowiedzialnością i intuicją, według zasad wedyjskich. Dawniej ciąża, poród i połóg były czasem radości i wzruszenia, objętym poczuciem bezpieczeństwa, wyróżnienia i spełnienia.




     Aby przyjąć w ogóle do wiadomości, że sam projekt, aby poród i wszelkie sprawy kobiecej intymności, był prowadzony przez mężczyzn, jest fatalny i mniej lub bardziej szkodliwy dla dziecka, matki, małżeństwa, rodu - należy mieć świadomość tego, że jest to dzieło wrogów harmonii całej planety, włączając harmonijne i wolne życie wszystkich ras ludzkich. Jeśli spokojnie się nad tym zastanowić, można dojść do wniosku, że jest to co najmniej dziwne, nienaturalne i krępujące - na tyle, na ile odczucia te nie są (co do męskiej ginekologii i taśmowego położnictwa szpitalnego) zagłuszone przez programowanie Matrixa. Prawda jest bowiem taka, że system latami/pokoleniami przyzwyczaja nas do wszelkich anomalii tak, że automatycznie traktujemy je jako normy. W takiej sytuacji dziwnym wydaje się zatem dla wielu ktoś, kto owe "normy" weryfikuje i podważa.
     Nic jednak nie robi tego lepiej niż sama rzeczywistość, a tej może z własną wolą i zdolnością analizy przyjrzeć się każdy z nas.
     Czynniki zaburzające adaptację i równowagę, w tym spanie, noworodków:
     - szczepienia. Nawet dla człowieka dorosłego szczepionka jest wstrząsem na poziomie biologicznym i energetyczny. Z dzieckiem, które dopiero zaczyna swój rozwój, w tym konstruowanie organicznych i energetycznych barier ochronnych, jest zdecydowanie gorzej - szczepionka jest niczym granat, z którego eksplozją nieprzygotowany organizm musi sobie poradzić. Wbrew oszustwom z masońskich i jezuickich wersji dziejów ludzkości, człowiek jest zaprojektowany przez Stwórcę jako doskonała istota biologiczna zdolna funkcjonować bez farmaceutycznych wspomagaczy, a ludzkość rozwijała się na Ziemi miliony lat i nie wymarła mimo braku szczepień. Tak statystyki dotyczące epidemii i dobroczynności szczepień, jak badania naukowe mające potwierdzać skuteczność zastrzyków były wielokrotnie fałszowane.

     - zakłócenia energetyczne w szpitalach. Bardziej wrażliwe osoby wstępujące w mury szpitala od razu czują się nieswojo, ponieważ odbierają wibracje miejsca. Na energetyczny śmietnik nakłada się tak zwana pamięć ścian (mnóstwo emocji, w tym cierpienie i rozpacz) oraz wymieszane aury obsługi i rodzących. W takim położeniu harmonia jest niemożliwa: do bólu i cierpienia dochodzą rozdrażnienie, przemęczenie, czy brak empatii ze strony personelu, co wielokrotnie poruszały nawet media systemowe. Taki tygiel wibracji naturalnie noworodek odbiera o wiele silniej niż osoba dorosła i doznaje oczywistego szoku, głównym następstwem jest utrudnione dostrojenie duszy i ciała tak małej istoty do warunków życia w nowej ziemskich i lokalnych warunkach.
     - odcinanie pępowiny, co jest sprzeczne z naukami słowiańskich przodków i osłabia wszystkie możliwe potencjały noworodka, w tym psychiczny i fizyczny. Co gorsza, odcięcie pępowiny, z którą noworodek wciąż jest zespolony i zsynchronizowany, oznacza dla niego pierwszy duży wstrząs poza ciałem matki. Ta praktyka jest jedną z najgorszych i destruktywnych w skutkach manipulacji na macierzyństwie Słowian i innych poddanych cywilizacji Matrixa ras.
     - dostrajanie się ciała dziecka do wibracji planety. Jest to obecnie utrudnione i przynosi większy dyskomfort, ponieważ Ziemia jest w procesie silnej transformacji. Nawet silne biologicznie osoby dorosłe miewają zaburzenia zdrowotne oraz dyskomfort wskutek silnych energii schodzących tak z przestrzeni kosmicznej, jak i z powierzchni planety. Dzieci z oczywistych powodów bardziej wrażliwe także odczuwają te skoki wibracji, a ich reakcje nie muszą być oczywiste dla medyków.
Warto upewnić się, że szpital nie znajduje się w zasięgu anten 5G.
     - kontakt z personelem szpitala na podłożu intymnym. Lekarze i położne fizycznie (zatem energetycznie i mentalnie) dotykają sfer intymnych rodzącej, a także ciała dziecka. Ginekolodzy obsługujący w krótkim odstępie czasu wiele kobiet (w różnej kondycji) są energetycznie i emocjonalnie zanieczyszczeni jeszcze bardziej.
     Narodzone dziecko jest na wszystkich swoich poziomach jest dostrojone tylko do poziomów matki, ojca i członków Rodziny. Ingerencja fizyczna tak w sferze intymnej rodzącej jak przy samym przejmowaniu przychodzącego na świat dziecka jest zaburzająca i stoi w sprzeczności z naukami wedyjskimi. Ingerowanie/kontrolowanie/badanie części intymnych kobiet, będących szczególnym obszarem łączącym świat kobiecości ze Źródłem oraz światem miłości i synchronizacji energii z Rodem, a jednocześnie miejscem ściśle wpływającym na dumę, wolną wolę i świadomość każdej Słowianki, jest kolejną potężną manipulacją zaburzającą mnóstwo pokładów mocy i harmonii. Manipulacja ta najmocniej dezaktywuje wspomniane wartości, co ma ma związek z rozbrojeniem gatunku ludzkiego i ułatwieniu jego zniewolenia (świadomość i moc kobiet jest decydująca).
     - częściowe lub całkowite zastępowanie naturalnego mleka matki przetworzonym pokarmem. Mleko z piersi ma w sobie błogosławieństwo boskie i gwarantuje pełnię sił noworodkowi, który nie jest przygotowany ani na mleko sztuczne, ani zwierzęce.



     Każda matka i każdy ojciec, oczywiście w pełni swych praw wolnych ludzi (co jest determinowane przez poziom świadomości), podejmują decyzję, jakie warunki, i jakie osoby/medyków będzie angażować ich połóg. Jest to tak samo zrozumiałe jak to, że system skonstruowano tak cynicznie, by kobietom nawet świadomym jego ograniczeń, trudno było rodzić poza jego strukturą. Większość Polaków zarabia za mało pieniędzy, by zrezygnować z zarejestrowania ciąży i zasiłków państwowych. Skazuje to na medyczne ingerencje, na przykład badania czy sugerowane (także poprzez straszenie) kolejne ingerencje w intymność kobiety i dziecka (cytologia, badania prenatalne). Jest to naturalnie upokarzająca sytuacja dla świadomych Lechitów, z wolną duszą i pragnieniem ochronienia tak siebie, jak swego dziecka od wszelkich zagrożeń i patologii. Osoby świadome, wolne i odpowiednio zabezpieczone finansowo mogą w całkowitej izolacji i ochronnych wibracjach Domu przejść czas ciąży i porodu. Jest to obecnie dostępne dla nielicznych, lecz w ciągu dziesięciolecia stanie się powszechne na gruzach systemu okupacyjnego.
     Na miarę możliwości finansowych, zdrowotnych, intuicji i osobistego przekonania co do każdej metody, chciałbym zaproponować wolnym Laszkom i Lachom sposoby na zwiększenie ochrony i sił dziecka (także w ciąży), i zminimalizowanie zagrożeń:
     - unikanie badań ginekologicznych, cytologii, mammografii, antykoncepcji, jeśli nic nie wskazuje na ich konieczność. Przez miliony lat ludzkość, w tym słowiańskie narody, zakładała harmonijne rodziny, a poród i połóg były czasem szczęścia, a nie troski.
     - unikanie badań ginekologicznych (i odbierania porodu) przez personel obcej, niesłowiańskiej rasy. Każda rasa cechuje się odmiennymi wibracjami i poziomami energii; ich mieszanie szczególnie na poziomach subtelnych, jest zaburzające. Czas ciąży, porodu i połogu to najbardziej subtelny i znamienny okres w życiu kobiety. Jeśli Słowianki powierzają tak intymną i istotną sferę w ręce obcych mężczyzn, i to w dodatku innej rasy, świadczy to o odcięciu od dumy i wiedzy, która dla dawnych Laszek była oczywistością.
     - bosęga uprawiana podczas ciąży na gruncie Matki Ziemi, niezależnie od pory roku. Ciało matki dostraja się do nowych wibracji planety, a dzięki temu obejmuje tym dostrojeniem także swoje dziecko. Oznacza to bardziej płynną adaptację dla Lasząt przychodzących na świat.
     - stany relaksacji i medytacji z dźwiękami delfinów, mantrami słowiańskimi lub inną łagodzącą duszę i ciało muzyką.
     - poród domowy. Pozwala uniknąć śmietniska energii szpitalnych, które uderza w noworodki, bakterii, wirusów i szczepień oraz błędów lekarskich, a także bardzo częstych uderzeń negatywnej energii wynikłych z powodu grubiaństwa, agresji i wulgarności członków personelu. Na arogancję i nieżyczliwość lekarzy wpływa nie tylko przekazana im wbrew Naturze władza nad kobietami (władza nad intymnością kobiety to władza nad jej ciałem i duszą), ale całe nieuchronne z samej idei szpitalnictwa sprowadzenie pozadomowych porodów do mechanizacji taśmowego położnictwa. Dla położnika każdy poród jest tylko beznamiętnym aktem z taśmy - narodziny dziecka i emocje kobiety mogą być tylko specjalnym wydarzeniem dla rodowej asysty w Domu.
     - poród domowy tylko w asyście męża, członków Rodu i/lub położnej o świadomej duszy, pełnej wiedzy i pozytywnie, harmonijnie wibrującej. Jest to szczególnie ważna decyzja, którą należy przedyskutować w małżeństwie, oprzeć się na intuicji, komunikacji z Wyższą Jaźnią i samym dzieckiem, obserwacji stanu zdrowia.
     - poród w pozycji stojącej/kucającej, gdy grawitacja jest sojusznikiem. Tylko masońska medycyna mogła dołożyć kobietom więcej udręki i bólu - bo wszelkie koncepty masońskie oderwały społeczeństwa od postrzegania kobiet, zwłaszcza matek jako bogiń-dawczyń życia, w zamian przydając im upokorzeń i cierpień. Pozycja leżąca, uparcie proponowana przez system, przedłuża poród, wyczerpuje matkę z zasobów mocy koniecznych do świadomego powitania dziecka, wypacza naturalne pozycje porodowe i naraża krocze na pęknięcie z powodu źle rozłożonego obciążenia.
     - nieodcinanie pępowiny. Pępowina mimo urodzenia pozostaje wciąż funkcjonującym mostem przesyłowym między matką, a dzieckiem: idą tą drogą witaminy, materiały, kody rodowe, a proces ten kończy dopiero naturalne odpadniecie pępowiny po kilku dniach. Odcinanie pępowiny w matrixowym położnictwie to kolejny akt antyludzki. Powrót do wedyjskiej praktyki oznacza, że potomek otrzyma pełnię swego potencjału, na każdym polu życia będzie bardziej odporny, silny, pewny i kreatywny. Ukryte elity świata mają całkowitą wiedzę na temat wartości łożyska. Przy obecnej masońskiej ginekologii i położnictwie noworodki (zatem całe Rody) są okradane ze swoich potężnych możliwości, a odbierane łożyska trafiają na rynek kosmetyczny. Tymczasem przy porodzie lotosowym i naturalnym rozdzieleniu dziecka z łożyskiem jedynym pożytecznym działaniem jest rytuał słowiański. Łożysko można zakopać w ziemi i posadzić w tym miejscu drzewo, a towarzyszące temu intencje i afirmacje (dobro dziecka, opieka przodków, wdzięczność dla Stwórcy i błogosławieństwo od niego) będą mocne.
     - zabezpieczanie ciąży afirmacjami i medytacjami. Wokół kobiety w ciąży mogą krążyć rozmaite byty, a nawet istoty demoniczne, szczególnie, gdy chcą zapobiec wejściu świadomej reformatorskiej duszy w świadomy, walczący o wolność i siły duchowe Ród. Należy przywoływać-zapraszać dobrą i wartościową duszę i zabezpieczyć jej drogę, utrudniając dostęp intruzom, to jest duszom niekoniecznie poszukującym warunków do rozwoju duchowego. Przed i po porodzie pomocne będą wyrazy wdzięczności dla Wyższej Jaźni (Źródło reaguje na pragnienia i intencje) oraz energetyczna tarcza ochronna rodziniec (najpierw przy miejscu do rodzenia, później przy łóżeczku).



     Bezpośredni wpływ na harmonizowanie potomka, ale także na łagodzenie porodu oraz wspólne, trójstronne synchronizowanie, ma codzienne przytulenie kobiety i mężczyzny. Dziecko będzie odczuwać energie i uczucia tak matki jak ojca, z dłoni przyłożonej do brzucha. To połączenie funkcjonuje od samego początku, wbrew opiniom medyków akademickich. Tak samo ważne dla harmonizacji trojga oraz codziennej  adaptacji dziecka (w ciąży i w połogu) jest unikanie miejsc o szczególnym zagęszczeniu ludzi, takich jak centra handlowe i... szpitale. Nic bardziej nie zakłóca równowagi i nastroju niż kontakt z zanieczyszczonymi aurami tłumu i śmietniskiem emocjonalnym. To Dom jest ostoją - odczuwać to będzie od pierwszej chwili wejścia duszy w ciało matki także każde Laszę. Na pewno dotyk obcej dłoni (szczególnie lekarza, który wymienia energie z mnóstwem pacjentów) nie jest czymś, czego sobie życzy rozwijający się w brzuchu matki organizm. Nie jest także wskazane, aby w czasie połogu, a nawet przez pierwszy rok, dziecko kształtujące swoje ochronne pole aury, było dotykane przez dalszych krewnych czy wręcz obcych ludzi, nawet jeśli ich intencje zdają się życzliwe. Początek życia to czas dla trojga - niech potomek nabierze mocy i biologicznej siły; z taką bazą stanie się odkrywcą praw życia i wojownikiem światła.



     Poród lotosowy oznacza decydujący krok w uwolnieniu potomstwa i Rodu od najciemniejszych skutków klątw i traum ściągniętych na polski Naród i przy powszechnym występowaniu wyprowadza cały Naród z Matrixa. 
     Poród lotosowy zapewnia przyszłym generacjom prawdziwą niezłomność, dumę i moc, jakiej lud słowiański nie widział od wieków. Niezależnie, ilu polskich rodziców zdecyduje się na taki poród na trudnym pograniczu Matrixa i Nowego Wolnego Świata, tej determinującej przemiany nic nie zatrzyma. Lechici zrodzeni lotosowo przez wyzwolonych i odważnych  rodziców, staną na swych nogach potężni i szlachetni.
     Lechita urodzony lotosowo będzie potężny i szlachetny, ponieważ stanie wśród łąk i lasów ojczystych z pełnym potencjałem odkrywcy świata... i jego obrońcy. Właśnie takie dzieci chcą widzieć szczęśliwi Słowianie.
     Jak już napisałem wyżej, domowy poród lotosowy stanie się oczywisty i powszechnie dostępny po wyzwoleniu Kraju z chazarskich i masońskich łańcuchów, a póki co tylko niewielu może ominąć system całkowicie. Aby ominąć ginekologię, trzeba dysponować zabezpieczeniem finansowym (Rodzina może wspierać), co jednak gorsze, długotrwałe rozwijanie pokoleniowe Narodu w odcięciu od praw telegonii, Przyrody oraz w zatruciach żywnościowych i medycznych sprawiło, że nieomal wszyscy jesteśmy dotknięci zaburzeniami i mutacjami. To nie wszystkim pozwala zrezygnować z opieki medycznej, mimo że za tą opieką stoją wymienione zagrożenia.
     Z drugiej strony, przywołanie duszy kryształowej, reformacyjnej istoty może być nieudane, jeśli nie zapewni się jej pełnego potencjału możliwości (poprzez poród lotosowy), co na poziomie nadświadomości jest jej wiadome szybciej niż zapraszającym taką duszę kobiecie i mężczyźnie.
     Mimo to nie należy popadać ani w długotrwały, nużący dylemat, ani tym bardziej we frustracje. My, Lachy, jesteśmy w mitrężnym marszu między starym, a nowym światem. To wszystko, co będzie dane naszym potomnym, nam jest dostępne tylko po części. Mając to na uwadze, niech każde polskie małżeństwo w spokoju ducha rozważy, na co może sobie pozwolić (z jakich praktyk położniczych i połogowych zrezygnować, a jakie przywrócić po wiekach omamiania) - bo najważniejsze w czasie przyjmowania nowej duszy w Ród to unikać strachu. Niech strach opuści nasze Domy na zawsze.
     Wszystkim matkom i ojcom, Rodakom wypatrującym wolności dla swoich pociech, życzę zatem tylko spokoju, pewności i odwagi, i zgodności z własnymi odczuciami, małżeństwom - pełni synchronizacji na poziomie serc. Wszystkim im,  i pojawiającym się wśród nich Laszętom - szczęśliwego życia rodzinnego. Żurawie i lwy są w nas wszystkich. To dobry czas na zmianę naszego świata.
     Darz bór!

     Czcibor

     Co się dzieje, kiedy polska kobieta w ciąży odzyskuje naturalną intuicję matki i wiedzę Słowian? Dzieje się tak...:
https://www.feminasum.pl/blog/porod-lotosowy-w-domu/?fbclid=IwAR3i12nnv4PCY-klSdbVV7zuXPlJvvUiNFjL8qZh6dmat5x-lWJ9GqABOko 


Koty,  jako najmocniejsi zesłani ludziom sojusznicy, nie tylko ściągają z nich szkodliwy nalot elektromagnetyczny...



...ale także natychmiast wyczytują ciążę u kobiety i ją wspierają poprzez harmonizowanie miejsca porodu i dziecka w brzuchu matki:









Ciało i dusza kobiety nie zostały zaprojektowane do żadnych ingerencji - ani mechanicznych, sztucznych w jej intymność, ani systemowych, sztucznych, w jej macierzyński instynkt...





Szok porodowy nie jest żadną normą dla dzieci przychodzących na Ziemię, ponieważ są one do tego przygotowywane przez swoich rodziców i Wyższą Jaźń. Szok porodowy wynika z kontaktów z obcymi, zaburzającymi energiami ludzi spoza Rodu i zanieczyszczonych izb szpitalnych.




Urodzeni lotosowi Polacy to pokolenie Nowej Wolnej Ojczyzny: pełnia mocy, dzięki odcięciu od systemowej ingerencji, pozwoli im dokonać dwóch wypatrywanych od dawna cudów: zreformowania Kraju i całkowitego uwolnienia z kodów i klątw ich Rodów.


2019/11/24

8 godzin pracy, 8 godzin odpoczynku, 8 godzin snu - matnia iluzji i niewoli, z której wychodzą Słowianie

 
  
     Dobry taktyk wie, że zwycięstwo w bitwie zaczyna się od siły słowa i zrobieniu wrażenia - dopiero po tym zastosowane są - z powiększonym efektem - środki fizyczne. Dlatego historia planety nie zna wielu armii inwazyjnych, którym przedpola nie torowała propaganda.
     Masoni, iluminaci i jezuici mają za sobą stulecia pracy nad sztuką iluzji i manipulacji. To jest sztuka znacznie bardziej decydująca od działań bojowych, w każdym razie te drugie nigdy nie mogły wystarczyć, aby utrzymać zamaskowaną niewolę Ziemian. Natomiast wspomniane ciemne siły stoją za regulacją w zasadzie wszystkich dużych procesów społecznych - uznawanych w akademickim przekazie za rozwój cywilizacji, zaś w rzeczywistości będących niestety procesem degeneracji: feminizmu, rewolucji seksualnej, edukacji seksualnej i jaskrawo już demonicznego gender i LGTB.
     Kunsztem takich taktyków, zimnych i cynicznych, jest wręczenie społeczeństwom haseł, które te przyjmują jako dar i zwycięstwo. Tak stało się zatem i z hasłem 8 godzin pracy, 8 godzin odpoczynku, 8 godzin snu. Nie jest tu istotne, czy masoneria przemyciła ów projekt, czy też go czujnie przechwyciła (od Walijczyka Roberta Owena) i naniosła na mapy sztabowe - był to tylko jeden z wielu taśmowo zjeżdżających projektów przeciwko wolnej ludzkości. W okolicznościach chaotycznych przeobrażeń kulturowych i przemysłowych (aranżowanych i manewrowanych naturalnie przez rody kontrolujące świat) obietnica tego rodzaju wydawała się dobrodziejstwem i została powszechnie i trwale przyjęta, "zagwarantowana" przez system.
     W odniesieniu do tego, co napisałem wyżej - że kampania ciemnych rodów definiuje postępujące zniewolenie jako dobrobyt rozwoju cywilizacyjnego - system 8-8-8 jest dziś znacznie bardziej uciążliwy, iluzoryczny i destruktywny dla społeczeństwa, niż przed dziesięcioleciami. Wtedy nie było oczywistością to, co jest nią dzisiaj: programy kariery i kolekcjonowania dóbr materii, groteskowa wymiana dobrego sprzętu na zbędny ale po prostu nowszy/modny, osaczenia kredytami, wmanewrowanie kobiet w pracę, wydawanie dzieci pod niekontrolowany wpływ systemu: nianie, żłobki, przedszkola, postępująca drożyzna podstaw życiowego funkcjonowania: żywności, opłat, czynszów, komunikacji.
     Nadszedł czas, gdy coraz więcej Lechitów i narodów świata orientuje się, że system 8-8-8 to iluzja czy po prostu kpina z niewolnika.
     8-8-8 praktycznie nie funkcjonuje, a jeśli mówimy o prawidłowym życiu rodowym, zwłaszcza w naszych słowiańskich tradycjach bliskich więzi - to jest po zwyczajnie niemożliwy. Nie istnieje. 
     8 godzin snu to pojęcie systemowe, zatem zbiera wszystkich ludzi w jeden typ istot biologicznych, niezależnie od rasy, potencjału, klimatu, wreszcie wieku i rodzaju pracy. Oczywistością jest, że z zapotrzebowaniem na sen bywa różnie - możemy się tylko zgodzić, że "8 godzin snu" to niezła średnia jako oferta, i nic poza tym.
     O ile z tym zezwoleniem-darem na 8 godzin snu jest jeszcze w miarę przyzwoicie (gdyż naprawdę wolny człowiek śpi, ile chce i zaczyna aktywność, kiedy chce), z resztą projektu jest gorzej. Kazano nam wierzyć, że po 8 godzinach snu mamy 8 godzin pracy, po niej zaś 8 godzin odpoczynku. Rozprawmy się zatem z tymi iluzjami dla omamionych Ziemian.
     Wszyscy mamy znajomych, którzy pracują ponad 8 godzin snu, co wynika z różnych przyczyn. Czasem dzieje się to pod wpływem pracodawcy, któremu niektórzy boją się odmówić. Inni - znam takich ludzi - pracują z własnej woli nawet w soboty i niedziele. Dlaczego? Zapewne dla pieniędzy - nawet bowiem najmilsza praca nie powinna okradać żadnej polskiej rodziny z bezcennego i niezwracalnego dobra - czasu wspólnego.
     Mnóstwo Lachów żyje na pożyczkach i kredytach, czasem dlatego, że materialne pragnienia przerosły ich rzeczywisty status i rozsądek. Problem materializmu i chciwości to poważny problem narodowy, podstępnie i skutecznie wszczepiony w Naród przez bardzo wrogie siły.
     Prawda jest jednak taka, że wystarczy owe 8 godzin wysiłku fizycznego czy umysłowego, aby człowiek, istota biologiczna, energetyczna, mentalna, ponosił straty na każdym możliwym polu swego przejawu. Czy da się pracować w maksymalnej koncentracji, werwie i wydajności przez 8 godzin? Nie da się, bo nie jesteśmy maszynami, którym można w kilka sekund wymienić akumulatory.  Praca pracy nierówna, bo trudno porównać wysiłek górnika z wysiłkiem bibliotekarza, jednak swoistość ludzkiej istoty sprawia, że niezależnie od zajęcia poziom sił i energii, a zatem wydajności spada po kilku godzinach. Człowiek powinien pracować (szczególnie jeśli tylko pośrednio dla siebie i swej kreacji, a generalnie dla systemu - 4 lub 5 godzin. Maksymalnie 6. Po 6 godzinach swoją efektywność opłaca rabunkiem na swojej Rodzinie: zużywając rezerwy odpowiedzialne za wspieranie zdrowia, zachowanie tężyzny i witalności, no i przede wszystkim zapału do aktywności popołudniowej z bliskimi.
     To nie Ród jest dodatkiem do pracy, lecz owa praca dodatkiem do istoty życia - życia rodzinnego. Jednak w systemie 8-8-8 mamy do czynienia z patologiczną odwrotnością.
     Nie da się temu zaprzeczyć, bo każdy, kto założył Rodzinę i wraca do niej z pracy, wie, co znaczy znużenie i dylemat: odizolować się, nabrać wyciszenia i sił, czy podjąć aktywność z bliskimi, na przykład sportową. Lechici wracający do swoich żon i dzieci ze zgrzewkami piwa to ponury akt porażki narodowej, po części efekt zdemolowanej mentalności i duchowości (religia, edukacja masońska, straty wojenne, manipulacje medialne) - po części: 8-8-8 czyli przepracowania i rozładowania. Nikt w domu nie czeka z wymiennymi bateriami, choć z sercami, tak.
     Po 8 lub więcej godzinach mało kto wraca do Rodziny rześki i ochoczy do działania. Gorzej, gdy czeka tam żona, która ma naturalną potrzebę podzielenia się swoimi odczuciami dnia, i gdy o zabawę, inspirację i radę proszą stęsknione dzieci - wymagające odpowiedniego nakładu czasu i energii.
     Straty z powodu braku czasu i energii są liczne i dotkliwe. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że dokładają one do poważnego zagrożenia rozpadu rodziny - gdy tymczasem każdy dzień, poprzez starania matki i ojca, powinien Ród cementować.
     Jest to dla większości Lachów niemożliwe z powodu braku paliwa. Kiedy nie ma energii, nie ma niczego - energia to podstawa wszelkiego tworzenia, nawet najdrobniejszego gestu życzliwości.
     8-8-8 odbiera wielu naszym Rodakom siły i ochotę do dbania o swoje ciało i tężyznę (co jest powinnością słowiańskiego młodzieńca i męża). Nawet ludzie mający pasję sportową rezygnują często z treningów, ponieważ w "strefie" tak zwanego odpoczynku muszą nie tylko nabrać sił, ale wybrać między kontaktem z bliskimi czy znajomymi. Dlatego jest wiele przykładów mężczyzn, których pamięta się ze szkoły jako imponujących sportowców, zaś po latach nie ma po tym śladu. A mógłby być, i powinien, i byłby - tylko nie przy obecnym masońskim modelu dnia roboczego.
     Jeśli polski mężczyzna musi w ciągu (umownych) ośmiu godzin odpoczynku wybierać między Rodziną, a ćwiczeniem ciała - jest to teoretycznie wybór oczywisty, ale w każdej konsekwencji destruktywny. Biologiczne ciało człowieka wymaga ćwiczeń - ma to wpływ na funkcje organizmu, witalność, zdrowie, optymizm, u kobiet na czar i wdzięk i siły macierzyńskie, u mężczyzn na charakter i charyzmę, u obojga - na DNA potomstwa.
     Trzeba jednak jasno nazwać owe 8 godzin odpoczynku naciąganym frazesem - w obecnej rzeczywistości zwyczajnie szyderstwem z niewolników. Między pracą, a snem dysponujemy mizerną pulą godzin, w której nie tylko szukamy czasu (i energii!) na bycie z bliskimi, i na ćwiczenia fizyczne. Ponadto to właśnie w tym czasie możemy zgłębiać swoją wiedzę, obcować z Przyrodą, dokonywać napraw domowych, dojeżdżać do pracy i do domu, po zakupy, do szkoły...
     Jeśli na to wszystko starczy czasu i energii.
     Gdzie w tym znaleźć miejsce na samokreację? Rozwijanie talentów i pasji? Odwiedzanie dalszych krewnych? Narodowych miejsc mocy i parków Przyrody?
     Projekt 8-8-8 bombarduje nie tylko marzenia i rezerwy biologiczne większości ludzi, ale sabotuje też ich umysł: wyczerpane społeczeństwo nie będzie skłonne do weryfikacji swego położenia, badania rzeczywistości, bez tego trudno z kolei ujrzeć na sobie łańcuchy niewolnicze, o walce o wolność nie wspominając.
     W tym celu to skonstruowano. Odebranie z rąk wojownika miecza i tarczy nie jest rzeczywistym rozbrojeniem - codzienne wysysanie go z energii i świadomości jest. Taka gwarancja zniewolenia ludzkości mogła pojawić się dopiero teraz, gdy technologia i konsumpcjonizm oderwały ludzkość od naturalnych źródeł zasilania: Przyrody i miłości rodzinnej. Dlatego właśnie starszych ludzi zdumiewa poziom słabości, nonszalancji i głupoty młodszych generacji. Różnica jest uderzająca, choć łatwa do wyjaśnienia.

     Aby efekt był mocniejszy - tak otumanione i zaharowane społeczeństwa zanurzono w kulcie materializmu, zdegenerowano ich szyszynki (fluor, oświetlenie LED) i zdemoralizowano przekazem telewizji.
     W sytuacji, w której pracować muszą kobiety, matki, żony, może być tylko gorzej - najgorsza strata to osłabienie więzi z dziećmi i wypuszczenie z zapracowanych rąk sterów, których wymaga kręta droga potomstwa przez pierwsze kilkanaście lat życia.
     Nasi przodkowie nie uznawali separacji rodzinnych. Ród był dobrem najwyższym, otaczanie dzieci nieprzerwaną opieką i miłością - wartością świętą.
     Żłobki i przedszkola to traumatyczna patologia masońskich modeli społecznych. Dzieci zostawiane u drzwi żłobków i przedszkoli doznają często wstrząsów i długo nie akceptują tego stanu separacji - dobrze bowiem czują, że jest to zaburzenie, a nie norma. Nawet jeśli rani i deprymuje to rodziców - postępują zgodnie z systemowymi trybami. Dzieci powinni być zostawiane same sobie dopiero wtedy, gdy są na to gotowe, a to - oznajmią same w dobrym dla siebie czasie. Dzieci wychowywane w stałej czułości nabierają odwagi szybciej.
     Naturalnie trzymanie dzieci w szkołach podstawowych dłużej niż cztery godziny jest takim samym czynnikiem patologizującym i osłabiającym tak więzi, jak wpływ rodziców na potomstwo.

     Przepracowanie, brak witalności i troski finansowe odbierają rodzicom jasne myślenie i intuicję. Sprawia to, że ignorują odczucia serca i wypuszczają dzieci w sytuacje traumatyczne, co trwale osłabia ich siły psychiczne i kreatywne.  Jest to najbardziej dramatyczny skutek zaostrzenia systemu 8-8-8 poprzez wypchnięcie kobiet do pracy.
     Problem sprowadza się oczywiście do kolejnej pułapki, do której wprowadzono omamionych Lechitów: Unii Europejskiej pod masońskim zarządem. W połączeniu z chazarską okupacyjną strukturą naszej Ojczyzny dało to półniewolnicze zarobki i coraz droższe opłaty i żywność z równolegle podsycanymi marzeniami o coraz wyższych luksusach. Jednocześnie Naród, przepracowany, zestresowany i zatruwany licznymi środkami słabnie - co jest celem sił kontrolujących Polskę. Brak czasu i energii na zgłębianie wiedzy, ćwiczenia, pasje i projekty, kształtowanie własne i potomstwa, bliskość z ukochaną osobą (wczasy to za mało), wstrzymywanie procesu starzenia (bo można), współdziałania z Rodakami dla jedności wolności Kraju - oto efekt kampanii jezuickich, masońskich i iluminackich. Trzeba to przyjąć do wiadomości: obecne patologie i destrukcje nie są owocami życzeń naszego i innych narodów, bowiem żaden naród tej planety tego sobie nie życzył, tak jak Afrykańczycy nie życzyli sobie porwań na plantacje amerykańskie. Wszelkie zaburzenia, dewiacje i zniszczenia na poziomie Rodów i społeczeństw wszystkich narodów Ziemi są efektem manipulowanej "ewolucji" jawnych lub utajonych najeźdźców.

     Przy systemie 8-8-8 i życiu rodzinnym, trzeba niestety wielkiej świadomości, determinacji i duchowości, aby przeciwstawić się temu choć w części. Są to wysokie zapory do przejścia, lecz coraz więcej osób z potężnym duchem wstaje z kolan. Sytuacja stawała się beznadziejną, kiedy nadszedł świt nowej ery dla planety. Dla Lechitów także: Lechickie Odrodzenie nabiera dynamizmu i mocy.  Mimo że tak wielu Rodaków wokół daje smutny pokaz utraty nie tylko czujności, dumy i woli, ale i zdolności rozumowania (nie wiedzą, że steruje się nimi jak kukłami), jednocześnie wciąż i wciąż przybywa obudzonych wojowników.
     Zmienia się mentalność, co jest podstawą, pierwszym stopniem do zmian. Kiedy kilka lat temu powiedziałem przyjacielowi, że człowiek powinien pracować 4 albo 5 godzin, odparł, że to niemożliwe, bo nie uciągnie tak żadna gospodarka.
     Czyja gospodarka? Tych kilku rodów, które rządzą światem?
     Korporacji, które opłacają rządy, by podpisywały akty depopulacji?
     Cyników, którzy testują produkty na zwierzętach, dzieciach, więźniach niczym szatańscy eksperymentatorzy?
     Od tego roku coraz częściej słyszę od ludzi, z którymi pracuję, że czas szybko zlatuje i poza pracą trudno cokolwiek jeszcze zrobić. Że pracować powinno się 6 godzin. Że na nic nie ma czasu, tylko praca i praca...
     Jeśli ktoś wyjeżdża z domu do pracy o świcie, a wraca wieczorem, to kim jest? Jest niewolnikiem.
     Za wypłaty, które życiowe potrzeby i funkcje pochłaniają zanim na konto wpłyną kolejne? Tak pracuje Naród okupowany, ze złamaną słowiańską dumą.
     Nawet jednak wysokie zarobki i luksusowe standardy życia dowodzą niewoli - umysłowej - jeśli oznacza to brak przy dzieciach ojca lub matki, ponieważ ich dzień należy do korporacji. Zaklęcie materializmu uderza w potomstwo. Jest kluczowe, by zrozumieć, że jest większą korzyścią dla duszy i zdrowia mężczyzny, i tym bardziej kobiety, by ująć sobie trochę dóbr materialnych czy zbędnych pieniędzy - a w zamian mieć dłużej przy sercu Rodzinę. Zadaj sobie pytanie, polski ojcze, i matko, jakie masz wspomnienie swego dzieciństwa? Po tym spytaj: jakie wspomnienie dzieciństwa będzie mieć twoje dziecko? Pustego domu zapracowanych i nieobecnych rodziców? Obrazów z monitorów telefonu i komputera?...
     Tak zacznie się uzdrawianie rodowe... Z kolei uzdrawianie narodowe oprze się między innymi na zrozumieniu, że branie kredytu nie jest dobrodziejstwem cywilizacyjnym, lecz aktem niewolniczym.
     A tymczasem, mimo iż grzęznący w iluzjach Unii, i ciężko pracujący, coraz liczniejsi Lechici wstają, bo zaczynają rozumieć, że ich oszukano, że harują za marne pensje, nie mając czasu dla siebie. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że kształtować polskie dzieci powinni ich rodzice, a nie Kościół, szkoła, szpital i rząd.
     Skrócenie dnia pracy do 5 lub 6 godzin zmieni wszystko. W dalszej przyszłości będzie tej pracy jeszcze mniej, ponieważ będziemy Narodem wolnym i szczęśliwym w zarządzaniu swoim czasem i projektami - ale nawet odjęcie dwóch godzin jest wielkim krokiem w marszu wyzwolenia. Przede wszystkim zaoszczędzimy na własnej energii - a mając przy tym dodatkowy czas będziemy nie tylko bardziej witalni i silniejsi, ale i zyskamy szansę zarówno dla własnego doskonalenia (Wedy, treningi, medytacje, bosęga, Przyroda), jak i rzeczywistego trwania w objęciach z Rodziną i wpływania na charakter i poczucie siły potomstwa.
     Będziemy mocniejsi i wydajniejsi pod każdym względem. Także dla pracodawcy - bo mniejsza ilość godzin będzie mobilizować do rzetelnej pracy. Kiedy człowiek wie, że przed nim jest 8 czy 10 godzin pracy, postępuje jak generał na polu walki z armią - świadomie lub intuicyjnie rozkłada siły, by nie utracić zasobów zbyt szybko. W gruncie rzeczy w tak długim czasie tylko robot może wykonywać działania z niezmienną intensywnością. Natura i biologia człowieka na to nie pozwolą. Można jednak z prawdziwą werwą przepracować 4 czy 5 godzin.
     I okaże się, że gospodarka nie padnie.
     Co możemy zrobić, aby przyciągnąć takie zmiany do naszego życia w ojczystej ziemi? Wszystko zaczyna się od myśli i przeobrażeń mentalnych. Mentalności i życzenia przeplatają się we wspólnej przestrzeni, wywołując skutek masowej presji na przemiany rzeczywiste. 
     Można to zatem wywołać i przyspieszyć, jak każdy proces naprawy, uzdrowienia, wyzwolenia: myśl, Słowo. Nieśmy, szerzmy. Czujmy. Kiedy zmieni się mentalność ludzi wokół - wejdziemy z nimi w nową rzeczywistość.
     Rozmowy Lacha z Lachem to nasza wielka siła. Nie po szable dziś sięgamy, lecz po Słowo.
     Dla wolnego Narodu możliwe jest wszystko, więc od wyzwolenia nas Lechitów zacznie się czas cudów. Wiemy, jak niebywały jest potencjał polskich wynalazców i konstruktorów. Podparty duchem wolności i zapału - przekroczy niewyobrażalne dotąd granice. Wolni i zjednoczeni Polacy: urzędnicy, pracodawcy, lekarze, wynalazcy, patrioci - życzliwi i niesterowalni, będą pracować nad wielkim krajowym zreformowaniem funkcjonowania społecznego i rodzinnego, tak, by przy zmniejszonej ilości godzin pracy każdy mógł zarobić więcej, zyskując możliwości samorozwoju. Taka nowa jakość ludzkiego przejawu obejmie cały świat - gdy odcięty on zostanie od manipulacji masońskich i chazarskich, co już jest w zaawansowanym procesie.
     Przed nami wspaniały czas. Kiedy konfederaci niczym desant komandosów, wreszcie niosą Słowo prawdy i Mocy w polskim parlamencie, wbijając klin w cytadelę okupacyjną Chazarów, polscy naukowcy, patrioci, Lechici, pracują nad nowymi technologiami.  Kuriozalne w skali planety zasoby i surowce gwarantują nam zasobną przyszłość.
     Zmieni się w naszym Kraju wszystko: zarobki, koszty stawiania domów, ogrzewania, prądu i wody, edukacja, struktura rządzenia. Jesteśmy u progu wielkich narodowych eksplozji, takich jak powszechna wiedza o starożytnych przodkach lechickich, powszechne odżywianie wegetariańskie, powszechne odstawienie alkoholu czy medycyna energetyczna, która wyleczy wszystko. Dziś każdy z nas z pełną życzliwością i szczodrością praw kosmosu może dokonać wyboru: czy przejść w ten nowy, już uchwytny świat, czy pozostać w starym.
     Odbudowują się sharmonizowane, uduchowione i patriotyczne Rody lechickie. A silna Ojczyzna to Ojczyzna silnych Rodów.
     Trwajmy z siłą i z zapałem w sercach, Bracia i Siostry, bowiem to już niedługi czas.
     Darz bór.
     Czcibor

    O wyjściu wolnych Lechitów z niewolniczego systemu 8 godzin pracy pisałem także w grudniu 2017 w artykule Zmiany polityczne i obyczajowe na drodze z Polski do Lechii w latach 2019-204012/zmiany-polityczne-i-obyczajowe-na.html

Autor rysunku tytułowego: Sylwia Maria Ruszkowska



Przed okupowanymi Lechitami ukrywa się prawdę o gwarantujących potęgę i bogactwo surowcach ojczystej ziemi:




Masoński system społeczny to program kontroli umysłów: bierz kredyt/dług i ciesz się tym:



Gdyby nie wessanie w masońską pułapkę Unii, Polska ze swym potencjałem, surowcami i pozycją gospodarczą po PRL, byłaby dziś potężną nacją bogatych i kreatywnych Lechitów:




Pośród Chazarów i targowiczan wypełniających parlament, konfederaci są jedyną zdeterminowaną sarmacką siłą popierającą wyprowadzenie Narodu z Unii...




...co jest oczywistością dla wszystkich świadomych i wolnych Lechitów, pracujących dla wschodu Nowej Wolnej Ojczyzny.