2026/06/07

Prawo Matki wobec ataku demonicznego

 

 
    Wielu z nas uczono, że nie wolno ingerować w pole energetyczne innej istoty bez jej wyraźnej zgody. Mówiono nam o lekcjach duszy i spłacie karmy. Jednak istnieje w kosmosie prawo nadrzędne, o którym system chce, abyśmy zapomnieli. Jest to Prawo Krwi i Ciała. Prawo Miłości matki do dziecka. ❤️
    Jako matki jesteśmy portalami, przez które dusze schodzą do tego wymiaru. Nasza więź z dzieckiem nie kończy się w momencie przecięcia pępowiny (de facto ona jest znacznie starsza niż dany moment wcielenia...). Ta energetyczna nić jest wieczystym łączem komunikacyjnym między duszami. Jeśli Wasze dziecko niezależnie od tego, czy ma 5, 15 czy 40 lat, wpada w sidła niskich wibracji, macie pełne, naturalne prawo do interwencji.
    Często sygnały są subtelne, na przykład nagła zmiana zachowania, agresja, odcięcie od bliskich, finansowe zatory czy depresja. Jeśli czujecie, że Wasze dziecko jest atakowane lub podpięte, macie prawo je chronić; zawsze o tym pamiętajcie!
    Piszę to jako kobieta, sensytywna-matka, która od dziecka widzi i czuje byty, z którymi większość ludzi nie chce mieć do czynienia. Chcę Wam przekazać wiedzę, której ciemne siły próbują nas pozbawić. Sama doświadczyłam takiej sytuacji, kiedy jedno z naszych starszych dzieci zostało zaatakowane.
    Kilka lat temu jeden z naszych starszych synów przechodził przez bardzo trudny czas. Niskie wibracje otoczenia sprawiły, że stał się podatny na ataki i ostatecznie podczepił się do niego obcy byt. Pamiętam ten dzień, gdy zadzwoniłam do niego. Rozmawialiśmy, ale w tle jego głosu, usłyszałam coś, co zmroziło mi krew: „Jestem tu”. Powiedziało to COŚ. Nie mogłam wydusić z siebie więcej ani słowa. Mimo swojego doświadczenia w tamtym momencie wpadłam w panikę. W końcu nie chodziło o kogoś obcego, komu trzeba pomóc, a o nasze dziecko.
    Serce biło mi jak oszalałe, a w głowie kołatało jedno pytanie: Co ja mam zrobić? Jak mu pomóc?
    ​Wtedy, w tej największej ciemności, jaką poczułam wokół niego, usłyszałam wewnętrzny głos:
    ​„Działaj! On jest krwią z Twojej krwi i ciałem z Twego ciała! Jest krwią z Twojej krwi! "
    Ten moment był jak przebudzenie lwicy. Cały strach zniknął w jednej sekundzie. Zacisnęłam pięści i wykrzyczałam z głębi serca: Nigdy go nie oddam! Jest moim dzieckiem! Jest częścią mnie samej!
    Napisałam własną afirmację, w której deklarowałam całkowitą suwerenność mojego syna i moją opiekę nad nim. Powtarzałam ją z wiarą każdego dnia. Pamiętajmy: słowa mają Moc stwarzania rzeczywistości i tak miało się stać również w tym przypadku.
    Nie poprzestałam na tym. Paliłam świece, programując ich ogień na spalenie każdej obcej struktury w polu naszego dziecka. Ogień to żywioł oczyszczenia. Zawsze wspiera takie rytuały.
    Położyłam też na zdjęciu syna Krzyż Jerozolimski. To potężny emiter, który działał jak tarcza ochronna w miejscu, gdzie fizycznie mnie nie było (jak mówi nasz młodszy syn, krzyż jerozolimski emituje dźwięk OM). Codziennie wysyłałam mu słowa miłości i wsparcia. Miłość matki jest dla bytów astralnych energią nie do zniesienia; parzy je jak ogień i zmusza do odwrotu. Takie istoty nie mają uczuć wyższych, dlatego emitowanie ich wokół celu, który sobie obrały, jest dla nich destrukcyjne.
    Dzięki połączeniu tych działań i mojej absolutnej odmowie oddania syna w łapy ciemności, został on uwolniony. Dziś wiem, że każda z nas ma tę samą MOC.
    Drogie Mamy, jeśli widzicie, że COŚ próbuje przejąć Wasze dziecko, walczcie! Nie bójcie się tej ingerencji. Wasza Krew płynąca w żyłach Waszych Dzieci, to łącze, którego nie da się zerwać. Wasz głos ma MOC wyrzucania bytów z pola Dziecka.     Wasza miłość nie ma granic. To uderzenie niweczące siły wroga. Wykorzystajcie to!
    Z miłością i błogosławieństwem Dobromiła i Czcibor 💫❤️💫

Wobec chaosu bastionem jest utrzymanie pozycji w "kręgu swoich" i osobistej godności


 
    Żyjemy w czasach, które przyszłe pokolenia nazwą być może „Wielkim Odarciem z Zasłony Mroku ”. To, co przez dekady, a nawet stulecia, działo się w mroku luksusowych posiadłości, prywatnych wysp i za kulisami wielkiej polityki, dziś wypływa na powierzchnię z siłą, której nie da się już zatrzymać💪 . Jesteśmy świadkami globalnego procesu, w którym najgłębszy mrok zostaje wystawiony na działanie światła świadomości naszych dusz.
    Obserwując to co dzieje się na świecie nie sposób nie dostrzec powtarzającego się schematu. W momentach, gdy opinia publiczna zbliża się do jądra największej ciemności, gdy fakty dotyczące systemowej pedofilii, handlu ludźmi czy rytualnych nadużyć na najwyższych szczeblach władzy stają się zbyt ewidentne (przypadki Epsteina czy mroczne kulisy przemysłu rozrywkowego) system natychmiast uruchamia protokół awaryjny. Nagle, w ciągu jednej nocy, uwaga świata zostaje przekierowana na widmo wojny, kryzysy, czy konflikty na Bliskim Wschodzie. To nie przypadek. Demony wiedzą, że człowiek żyjący w lęku o własne przetrwanie przestaje zadawać pytania o etykę, duchowość i prawdę. Strach blokuje wyższe ośrodki świadomości, sprowadzając ludzkość do poziomu instynktów przetrwania i ochrony rodziny.
    Przypominamy, demony i istoty niskich wibracji nie potrafią same kreować energii, muszą ją kraść. Najczystszym paliwem dla tego systemu jest cierpienie, niewinność i lęk. Rytuały, gwałty i przemoc, które wychodzą na jaw, To celowe działania mające na celu wygenerowanie gęstej energii , która karmi tę pasożytniczą matrycę.😔
    Zrozumienie tego faktu jest bolesne, ale konieczne, aby się uwolnić. Tylko widząc pełny obraz, możemy przestać być nieświadomymi dawcami energii dla systemu, który nas więzi.
    Równolegle do struktur politycznych i rozrywkowych działają systemy religijne. Choć często są one ubrane w szaty i słowa miłości i zbawienia, wiele z nich opiera się na tym samym fundamencie lęku przed karą i zewnętrznym autorytecie. Religie, to kajdany dla duszy. Dzielą ludzi na „wybranych” i „potępionych”, straszą końcem świata i wymuszają posłuszeństwo. Są jak kolejne macki tej samej okrutnej ośmiornicy.
    Każdy system, który mówi nam, że Bóg jest na zewnątrz i że musimy się go bać, odcina nas od naszej suwerennej, wewnętrznej Iskry Źródła.💫 To duchowa klatka, która ma zapobiec pełnej aktywacji ludzkiego potencjału. A jest on ogromny.
    Tak więc kochani, mimo prób zamiatania pod dywan, masa krytyczna została przekroczona. Świadomość rozlewa się po planecie jak woda, której nie da się zatrzymać rękami. 🙂 Każda istota , która odmawia udziału w stworzonym przez ciemne energie - nazwijmy to "teatrze lęku" - każda matka i ojciec, który chroni swoje dzieci przed niskimi wibracjami, każda dusza, która ogłasza swoją suwerenność, jest gwoździem do trumny starego systemu.
    Naszą najpotężniejszą bronią nie jest walka na ich poziomie, lecz odmowa karmienia systemu swoją uwagą i lękiem. Kiedy stajemy w swojej Mocy, uznajemy swoje gwiezdne pochodzenie i suwerenną wolę, stajemy się dla istot cienia nieuchwytni. Róbmy wszystko co w naszej Mocy, by podnosić swoje wibracje i nie dawać się wciągać w manipulacje strachem wszechobecnym w mediach.
    ​Czas cienia dobiega końca.! Tak, ale nadal wszystko zależy od nas. To walka o dusze, to walka o naszą Moc! Bądźmy jednością, a pokonamy wroga tej Ziemi. Jesteśmy światłem Źródła, jesteśmy kwiatem życia! Stało się, stało się, stało się!
 
    Z błogosławieństwem Dobromiła i Czcibor 💫

Matrix uderza w strukturę Rodu

 

    Jakkolwiek poruszaliśmy ten temat we wcześniejszych artykułach oraz naszych książkach, dopełniamy Wedę i wkład procesowej energii poniższą publikacją - jako że dotyczy podstawowej struktury twórczej nas, ludzi. Ariów, Istot Źródła. 

 

    W dzisiejszym świecie toczy się cicha, niewidzialna wojna. Jej front nie przebiega na granicach naszych państw, lecz przez środek naszych domów, sypialni, serc i połączenia dusz. Celem tej operacji jest degradacja Rodziny, jedynej komórki, która posiada naturalną odporność na manipulację demonów Matrixa. Kiedy Ród jest silny, jego członkowie są nie do złamania. Dlatego system musiał stworzyć mechanizmy, które go rozbiją od środka.
    Oto jak wygląda nowoczesne niewolnictwo...
    Wszystko zaczyna się od ekonomicznego szantażu. Wynagrodzenia za pracę, czego sami też doświadczamy, są celowo utrzymywane na poziomie, który ledwie pozwala na przeżycie. Media w tym czasie bombardują nas wizją „godnego życia”, które można kupić tylko na kredyt. Kredyt to nie tylko pieniądze, to pętla na szyi naszej suwerenności.😔
    Rodzina która zaciągająca dług w banku, staje się zakładnikiem systemu. Wtedy zaczyna się strach przed utratą dachu nad głową, który zmusza oboje Rodziców do morderczej pracy, często na trzy zmiany. By tylko zarobić na spłatę rat długu. W tym momencie dom przestaje być sanktuarium, a staje się jedynie noclegownią dla wyczerpanych trybików demonicznej maszyny.
    System wie, że skoro złapał nas w ten sposób w sieć, pociąga za sznurki jeszcze mocniej.
​​    Kolejnym uderzeniem jest kodowanie kobiet na nowoczesny feminizm, który pod płaszczykiem ich wyzwolenia kradnie im ich największą MOC: subtelność, czucie i godność. System wmówił kobiecie, że opieka nad ogniskiem domowym to więzienie, a praca w korporacji to wolność. Kobiety są zmuszane do porzucania niemowląt w żłobkach i szybkiego powrotu do produktywności, bo mąż nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru narzuconych długów.
    Zamiast Matki tworzącej mir domowy, Królowej, która jest kompresem dla własnych Dzieci, otrzymujemy kobietę-żołnierza, która w walce o przetrwanie traci kontakt ze swoją intuicją. Gdy znika czucie kobiety, znika tarcza ochronna nad Dziećmi, pamiętajmy o tym!
    ​Co dzieje się zatem z Dzieckiem w takim układzie? Zostaje oddane na wychowanie instytucjom. Żłobki, przedszkola i szkoły to nie tylko edukacja, to obozy formatowania systemowego myślenia, kolejni niewolnicy. A co po powrocie do domu? Zamiast ciepłego obiadu i rozmowy z mamą, Dziecko zastaje pusty dom i ekran komputera dla zabicia czasu spędzanego w samotności. Gry video stają się "cyfrową nianią", która koduje w młodych umysłach agresję i odcina od realnego czucia. Dzieci stają się biorobotami od najmłodszych lat.
    Młodzież pozostawiona bez nadzoru, pozbawiona wzorca ojca-obrońcy i matki-pocieszycielki, szuka akceptacji w używkach i destrukcyjnych grupach rówieśników. Przecież znamy tysiące takich przypadków 😔
    Zamiast szukać kontaktu z zapracowanymi Rodzicami, nastolatki gubią swoją duchową otwartość w szponach materii i sztucznej inteligencji.
    Dla Rodzin, które tak jak nasza starają się zachować jak najwięcej wzorców Źródła, trwanie w tym systemie nie jest łatwe. Istoty zarządzające Matrixem, gdy widzą, że Ród się budzi, zdejmuje kody i wychodzi z oblężenia, robią wszystko, by go zniszczyć. Ponieważ nie potrafią rozbić siły miłości i wzajemnego wsparcia, uderzają w finanse.
    ​Czy warto więc walczyć z tak potężnym wrogiem, który zaciskając pętlę na naszej szyi i odbierając nam pieniądze, pozbawia nas możliwości życia na godnym poziomie?
​Tak, zdecydowanie warto!
    Ten świat upada, rozsypuje się na naszych oczach. Cóż pozostanie, jeśli nawet w Rodach panować będzie chaos, brak szacunku i miłości? Co się stanie, kiedy Dzieci całkowicie odwrócą się od Rodziców, ślepo idąc w stronę martwej materii? Nie pozwólmy na to!
    Mówi się, że wielka pobudka zacznie się od kobiet, od ich powrotu do połączenia ze Źródłem i głębokiego czucia Matki Ziemi. W końcu to my jesteśmy strażniczkami częstotliwości. Mimo że tak wiele z nas nadal pozostaje odartych z godności i poczucia moralności, nie widząc własnej niewoli, czas odzyskać nasze miejsce.
    Czas powrócić do źródłowej konstrukcji Rodu.
    Odbudowa Rodu to jedyna droga, by w rozpadającym się świecie zachować to, co naprawdę żywe. To, co naprawdę pochodzi od Źródła. Walczmy o nasze Rody, one są największą wartością ❤️
    Z miłością i błogosławieństwem dla Was, Dobromiła i Czcibor
 

2026/05/24

Lachowie a Smoki, część pierwsza: Kiedy wojna zastąpiła przymierze

 

    Obecny proces ma wiele gałęzi przywracania Wedy; można go porównać do drzewa, choćby do Dębu który odrasta coraz bardziej i mocniej rozgałęziony, coraz bardziej stabilny, coraz bardziej emitujący światło naszej Lachów Mocy. Za jedną z gałęzi można uznać ujawnienia, za inną choćby własne wewnętrzne procesy. A te oznaczają także odkrywanie prawdy o drodze własnej duszy. Oboje z Dobromiłą jesteśmy ostrożni i weryfikujący szczególnie wobec istot, które badają nasze pola, w tym inkarnacje. Jakkolwiek wielu ludzi deklaruje taką usługę, ostrożność jest istotna, żeby mieć na przykład pewność co do tego, że kanał informacji, na który się otwieramy, jest nie tylko otwarty na czystych intencjach, ale też chroniony od podczepień i ingerencji. Jako odbudowujący się Ród Lechicki w subtelnych kwestiach odzyskiwania osobistych  rodowych informacji zawierzyliśmy Dorocie i Adrianie, a niniejszy przekaz dotyczący Smoków powstał w oparciu o sesję tych świetlistych dusz z naszym pięcioletnim Milanem. Warto przyjąć, że tak zwane legendy nie są metaforą przemycającą drobiny prawdy, lecz kodowaną informacją, zatem bardziej prawdą, dosłownością, niż baśnią i fantazją. 

    Milan przyszedł do nas, aby uzyskać, jak sam powiedział, naukę potrzebną do jego pracy dla Lechistanu i Ziemi. Tak jak i my oboje, wrócił tu, żeby domknąć cykl, rozproszyć resztki ciemności i matrixowych instalacji, i dołożyć swoją pracą do Równowagi. Jedno z wcieleń Milana przypadło na Chiny, w czasie, gdy Ariowie czynili tam Straż i rozprowadzali wiedzę (w tym sztuki walki) konieczną dla odparcia Anunnakich. To wcielenie przypadło na kres tego czasu, gdy przymierze Smoków i Ludzi było już niestety przeszłością, a zamiast niego toczyła się niszcząca wojna. Zanim ona wybuchła, między Smokami a Ludźmi panowało istotne, choć niepisane przymierze: obie strony żyły w poszanowaniu, zajmując się swoimi naturalnymi rytuałami dla równowagi częstotliwości nie tylko Chin, ale całej Ziemi. Smoki nikomu nie kojarzyły się z drapieżnymi kolosami, lecz z potężnymi istotami tak samo ze względu na rozmiar, jak i piękno i rzeczywisty ujmujący majestat. Niektórzy z nas to urzeczenie widokiem Smoków zachowali w komórkowej pamięci do dziś i zdarza im się czuć poruszenie wobec ilustracji lub filmowych scen ze Smokami. 

    Smoki pierwotne (duchowe), zwane przez Słowian Żmijami, przybyły na Ziemię z Liry, Syriusza A czy Plejad. Ich praca była nie mniej ujmująca i majestatyczna od wyglądu: wachlując wielkimi skrzydłami latały wzdłuż linii geomantycznych Ziemi, stabilizując całe pole planety. Jednocześnie były Strażnikami Przyrody i eteru, więc dla ludzi ich obecność, w tym bliskie sąsiedztwo, była błogosławieństwem. Smoki miały postać na pół fizyczną, na pół eteryczną, a na ich głowach znajdowały się kryształy. Dzięki swej strukturze nie miały potrzeby fizycznego odżywiania, wystarczał im eter. 

    Dla Anunnakich, którzy w planach inwazji zawarli pakt z Draco (i podlegającymi im Reptilianami) nieformalne, ale nadzwyczaj potężne przymierze Smoków z Ludźmi stanowiło główną przeszkodę na wdrożenie skutecznego podboju. Anunnaki zesłali między ludzi agenta, który metodycznie kodował w nich rezerwę, nieufność, a ostatecznie strach przed Smokami ("ich atak jest tylko kwestią czasu"), i w końcu nastąpiło dramatyczne w skutkach zmasowane i bezlitosne uderzenie ludzi na ich gniazda. Zniszczono przy tym smocze jaja, co powiększyło wstrząs. Toczące się walki zamieniły Smoki z Bio-Generatorów Pola Morfogenetycznego, istot eterycznych i anielsko łagodnych w zdesperowanych drapieżników. Zmiana wibracji zniszczyła ich kryształy i zagęściła strukturę ciała, co część z nich zmusiła do ukrycia się w głębokich pieczarach i węzłach energetycznych Ziemi (gdzie są do dziś), a część, pod wpływem fizycznego głodu, gniewu i narzuconego przez Archontów wirusa dominacji, dała się wciągnąć w pole bitwy. W sukurs przyszły tym pierwotnym Żmijom przyszły drakońskie Smoki, esencjonalnie agresywne. To one wyparły w niepamięć zaszczytną rolę Żmijów, budując po wieki kod smoczego okrucieństwa i kanibalizmu.

    Milan w czasie tej wojny pełnił w Azji rolę Korektora Częstotliwości, był  wojownikiem w pełni aryjskiego potencjału (fizyczno-energetycznego) imieniem Zor. Nie walczył ze Smokami mieczem ani lancą, lecz w konieczny wyrafinowany sposób, operując Słowem Mocy, rytuałami i technikami energetycznymi. Dlaczego? Smoki to potężne, wielowymiarowe istoty. Ich świadomość nie jest punktowa jak ludzka – przypomina rozłożyste drzewo lub sieć, która swoimi "gałęziami" (skrzydłami świadomości) potrafi zarządzać całymi regionami geomantycznymi. Konfrontacja ze Smokiem to zatem nie tylko konfrontacja z silnym i wielkim potworem, ale z autonomicznym węzłem Mocy i baterią dział zarazem. To właśnie sprawiło, że w polu walki Żmije były nie do przejścia dla Archontów i zdecydowali się oni na typowy dla oderwanych od Źródła istot akt diabolicznej strategii: skłócenie sojuszników i rozbicie nierozbijalnego. Podczas wielkiej infiltracji, Archonci użyli wirusa umysłu (kodu dominacji i głodu energetycznego). Wirus ten infekował poszczególne "pasma" lub "gałęzie" świadomości Smoka. Zainfekowany Smok zaczynał zachowywać się jak tyran – zamiast filtrować eter i zasilać ziemię, zaczynał pobierać energię z ludzi, stając się "potworem" z legend.

    Jak radził sobie ze Smokami Milan (Zor)? Posiadał unikalne pasmo częstotliwości, które działało jak laserowy skalpel światła Źródła. Kiedy stawał naprzeciw zainfekowanej istoty, potrafił dokładnie zlokalizować, która część jej wielowymiarowej struktury uległa korupcji. Poprzez dekret woli i projekcję energii, „odcinał” (izolował) to zainfekowane pasmo świadomości, nie niszcząc samej esencji (duszy) Smoka. Była to operacja ratunkowa – bolesna dla istoty, bo drastycznie zmniejszała jej zasięg i Moc (często wiązało się to z utratą kryształu-rdzenia), ale ratowała jej duszę przed całkowitym upadkiem w mrok. W owym czasie oboje stanowiliśmy już z Milanem synchroniczny zespół operacyjny jako rdzeniowa Rodzina. Milan działał pod naszą osłoną w paśmie wysokiego ryzyka. 

    Jednak tym sposobem pokonał jednego z najpotężniejszych Żmijów, który przeszedł na stronę Archontów. Odebrał mu zdolność manipulowania ludzką wolą. Ta "nienawistna energia", która podążała za Milanem, to stary dług częstotliwości – byt ten uważał, że Zor odebrał mu "boskie prawo" do władania. Wywołało to w Smoku tak silną nienawiść, że jako smocza forma energii ścigał Milana aż do tej pory, usiłując przebić się do jego wymiaru. Tę sprawę załatwiliśmy jako Ród dzięki wsparciu Adriany i Doroty i niniejszym artykułem wyrażamy im wdzięczność. Milan po sesji zyskał na spokoju, radości i werwie godnej lechickiego junaka. I takich tylko junaków życzymy wszystkim Lechickim Rodzicom. 

    Z błogosławieństwem, 

    Czcibor i Dobromiła  

     W drugiej części: kim był Smok Wawelski, co łączyło go z Krakiem i kto stał za jego likwidacją...

 


 

2026/05/11

Ginekologia - jeden z najsilniejszych kodów Matrixa

     


    W ramach jednej z naszych licznych Lechickich Kampanii, generowanych przez bloga i Facebook od roku 2017 - Kampanii Przeciw Ginekologii Męskich Rąk - publikowaliśmy artykuły zawierające szerokie spektrum przyczyn i konsekwencji mechanizmu zainstalowanego przez Archontów i Jezuitów przeciw Ludzkości ze szczególną premedytacją. Ten diaboliczny mechanizm zwie się właśnie ginekologią, a niniejszym artykułem wieńczymy kolejną kampanię dla przetransformowania przestrzeni. 

    Ginekologia to szczególny rodzaj kodu, ponieważ jak żaden inny łączy najwyższy absurd i upokorzenie z (wprogramowaną w ludzkie postrzeganie) "normą", "powinnością", "głosem rozsądku" i "dobrodziejstwem cywilizacji i medycyny". Mało komu jeszcze przed kilku laty cała ta procedura medyczna świadomie czy nieświadomie zgrzytała - a i dziś nadal większość kobiet i mężczyzn nie dostrzega tu łańcuchów niewoli i zdegradowania. Co więcej: mimo upływu kilku lat od naszych przekazów Wedy w tej kwestii, także poprzez filmy na YouTube, na forach rozcinających kody Matrixa nadal panuje martwa cisza. Gdy tymczasem ginekologia jako zainstalowane narzędzie metodycznie ingeruje w istotne pola kobiecej energii: godność, mentalność, wolę, świadomość, równowagę, zdrowie, Moc kreacyjną. To tylko podkreśla potęgę tej instalacji, jeśli zważyć, że pozostaje jedyną z najbardziej destruktywnych, o której się (prawie) nie mówi, nie pisze, nie czyni wedyjskiego larum w ramach Pobudki i Lechickiego Odrodzenia.

    W istocie trzeba wynurzyć się z głębiny tego kodu, aby doznać błyskawicznego "olśnienia", a raczej stanu między otrzeźwieniem a osłupieniem, odkrywając absurd tej "normy", jej zuchwalstwo i miażdżąco widoczny cel pierwszy na tarczy: godność. Jak zatem udało się wprowadzić coś takiego między narody Ziemi, a zwłaszcza pomiędzy Ariów-Słowian, którzy z wpisanej w Krew tradycji traktują kobiety jak boginie i same te boginie tak siebie postrzegają? Jakimi sposobami zdołano stłumić nie tylko głos intuicji, nawyki czujności i samoochrony pośród Ludu od zawsze Wed-ącego, że ma w sobie Moc Źródła i wszech-zasoby Matki Ziemi, znającego się na ziołach, operowaniu energią i kreowaniu Słowem?

    Oczywiście tak silnie destruktywny i poniżający mechanizm nie mógłby zostać zainstalowany ani Ariom, ani żadnym innym ludom Ziemi w początkowych wiekach, ani nawet w początkach wojen z Anunnaki, gdy nasi Przodkowie (i my sami wówczas) wysoko wibrowali (co już samo w sobie czyni pole siłowe przeciw atakom z niskich częstotliwości), i gdy ich świadomość czyniła z nich czujne, nieustraszone i skuteczne bastiony odpierające próby satanistycznych desantów i okultyzmu. Dopiero rozciągnięta w czasie strategia spisku i sabotażu i seria resetów stopniowo rozbroiły Ludzkość z arsenału technologicznego i mentalnego. Z tych perfidnych środków wymierzonych w naszą strukturę wymienię choćby te dwa:

    - kasowanie pamięci. Aby upewnić się, że pamięć, a zatem rozkwitający i promieniejący w duszy, DNA i umyśle/duchu człowieka zbiór Wedy zostanie rozproszony, Archonci zarządzający resetami stosują broń psychotroniczną - poprzez gwałtowne "zaburzenie Mocy" w siatce częstotliwości oplatającej Ziemię wywołują potężny impuls, który uderza w umysł ludzki z fatalnymi skutkami (zerwanie pamięci długotrwałej, czyli zapisów w DNA i duszy). Archonci dostarczają siatkę pod prace wykonawcze swoich podległych "administracji": Reptilianie pilnują aspektu ziemskiego (kody mroku w rodach, medycynie, religii), a Modliszki operują na poziomie pola astralnego, pilnując interfejsu między wcieleniami. Przejście przez tak zwany tunel światła to w rzeczywistości procedura czyszczenia tablicy doświadczeń i szykowanie do narodzin istoty pozbawionej Wedy, a zatem gotowej przyjąć archonckie kody "etyczne" i "normy cywilizacyjne" bez weryfikacji (nawet przy intuicyjnych rozterkach). Reszty dokładają traumy porodowe (stąd nasza Kampania Dla Przywrócenia Powszechnego Rytuału Słowiańskiego Porodu Lotosowego), powodujące aktywizację ciała migdałowatego, a wyłączenie szyszynki jako łącznika ze Źródłem - oraz wszelkie emitowane toksyny, kody, frekwencje już na polu fizycznym kolejnej inkarnacji.

    - powiększanie ilości klonów i biorobotów w proporcji do ludzi z duszą; powoduje to coraz wyższą dominację patologicznych wzorców i nieetycznych postaw, co znacząco neutralizuje wątpliwości prawdziwych ludzi w powyższych kwestiach ("większość ma rację, więc wyjdę na dziwaka"). Naturalnie masowa propaganda medyczna, która koduje ginekologię jako dobrodziejstwo, niepodważalną gwarancję zdrowia i pomyślnego aktu narodzin, a także jako jedyny przejaw rozsądku i odpowiedzialności zawiera się w tym procederze. Gdyby wycofać Chazarów i klony z przestrzeni ludzkiej (a dominują w medycynie, nauce, mediach, wszelkich przekazach "autorytatywnych") nie byłoby nawet potrzeby "dokopywać się do Wedy" - same ludzkie wątpliwości zdemontowałby wszelkie mechanizmy nieprawości i patologii w kilka lat

    Jeśli chodzi o nas, Lachów i inne słowiańskie Na-Rody, to choć wcześniejsze resety poturbowały nas w znaczeniu militarnym (przestaliśmy być niezwyciężeni na polu walki fizycznej) i pozbawiły prawie wszystkich artefaktów Mocy, to najwięcej szkody uczynił ostatni - zwany w zwodniczej narracji chazarskiej II Wojną Światową (jak to pisałem już w moich książkach Ja, Lach i Lach do Lacha, ta wojna została rozpisana nad Lechistanem). Podczas tego resetu wymordowano większość polskich lekarzy z duszą i wedunów, a w montowanej już po wojnie "niewidzialnej" strukturze okupacyjnej instalowano rosnącą ilość lekarzy i urzędników chazarskich. Pozwoliło to metodycznie wprowadzić restrykcyjny nadzór medyczny, w tym położniczy, w miejsca, które kiedyś bez opresji systemu jawnie lub niejawnie wypełniały znające zioła i energetyczno-duchowe rytuały - w tym ochronne, antydemoniczne - Babki, Akuszerki i Wiedźmy. Na gruzach Lechistanu Chazarowie przesądzili o pełnym zamocowaniu archonckiego kodu ginekologii. Było to jednak tylko wypełnieniem instrukcji przez bioroboty, bezdusznych satanistów, gdy cała machina wtaczała się w ludzkie postrzeganie norm i ochrony już od mniej więcej stu lat, włączając w to szczególnie absurdalny i groźny element tejże machiny: ginekologię męskich rąk. 

    To kolejny dowód na siłę kodu: sam fakt, że męska energia, kontrola i autorytatywność uczestniczą w czysto żeńskich sferach intymności i życiodajności od krótkiego okresu dziejów, że wcześniej nie praktykowano tego  w żadnej części świata już sam w sobie powinien stymulować skłonności do zastanowienia i weryfikacji. 

    Siłę kodu dramatycznie podkreśla także fakt, że rosnąca liczba ujawnionych nadużyć, molestowania i gwałtów mężczyzn-ginekologów nie wywołała jeszcze rewolucji obyczajowej i masowego wyjścia kobiet z programu ginekologii. I to pomimo niepodważalnych, wręcz rozsianych wokoło świadectw, że jako Ludzkość zostaliśmy poddani tak potężnej seksualizacji, że tylko wyjątkowe duchem istoty mogły się przed tym wybronić, a takiego ducha u większości lekarzy już od dawna nie ma. 

    Siłę kodu podnosi postawa nieświadomych matek, które wywierają presję na własne córki, pchając ich intymność w kleszcze archonckiej machiny medycznej, tym gorzej, jeśli w męskie ręce, ignorując i dusząc przy tym wątpliwości tychże córek. Siłę tego kodu mocują nieświadome położne, które wariant asysty przy porodzie domowym warunkują udziałem swego "sprawdzonego lekarza" - mężczyzny. Medycyna systemu czyni gęsty ostrzał amunicją lęku, szantażu i autorytarności. 

    Niestety kod ginekologii należy do najsilniejszych z nałożonych na Ludzkość i można go porównać tylko z kodami religii, diety mięsnej czy... szczepionek. A być może i nawet wszystkie wymienione przewyższa, co najpewniej powodują dwa czynniki główne: bardzo intymna kwestia i silna próba wstydu i samooceny oraz kod lęku, bardzo, bardzo perfidnie przekazywany kobietom na etapie dojrzewania, ciąży (zwłaszcza) i macierzyństwa.

    Pełna pula skutków poddawania się ginekologii (szczególnie męskiej):

  1. Gwałt Energetyczny: Pole serca i pole seksualne kobiety są połączone. Ingerencja męskich rąk (obcego mężczyzny, często w białym kitlu – symbolu sterylnej władzy) w tę sferę, łamie naturalną barierę ochronną.

  2. Kod Poddaństwa: Kobieta uczy się, że jej najbardziej intymna sfera podlega "ekspertowi", a nie jej samej. To tworzy głęboką ranę niemocy, która rzutuje na wszystkie inne aspekty życia.

  3. Blokada Czakry Sakralnej: Ginekologia "mechaniczna" zamraża energię kreacji. To dlatego tak wiele kobiet ma problemy z radosną twórczością i połączeniem z Ziemią.

  4. Inseminacja Lękiem: Badania profilaktyczne są oparte na lęku przed chorobą, a nie na pielęgnowaniu zdrowia. To rytuał programowania raka i innych patologii poprzez samą sugestię zagrożenia.  

    Wychodzenie z najsilniejszych kodów Matrixa nie jest łatwe i musi podpierać się pełnym poczuciem możliwości i akuratnego momentu. Nasze prababki w ogóle nie korzystały, a i całkiem sporo kobiet dzisiaj nie korzysta z ginekologii w ogóle (ukrywając to z oczywistych powodów) - bo albo dawna Weda, albo dzisiejszy wewnętrzny głos i "przemycona" godność Córek Lechowych stawiają barierę w samoochronie. Siła mocowań kodu tkwi jednak nie tylko w tym, że wciąż wiele Polek blokuje lęk przed "odcięciem lekarza/systemu" i "samotność w polu próby", ale i to, że toksyczne ustawienia Archontów, Jezuitów i Chazarów rzeczywiście wprowadziły część kobiet w stany chorobowe, a co najmniej zaburzenie równowagi energetycznej.                  Dlatego nikogo nie namawiam do szarży na oślep, ale do dekodowania siebie w tempie i sposobach, które każdy uzna za właściwe swym aktualnym możliwościom. Ginekologia kobiecych rąk jest wobec Wedy Przodków, Mocy Ariów i osobistej suwerenności wciąż aktem ingerencji duchowo-energetycznej, lecz jednocześnie interakcją o znacznie słabszych szkodach w porównaniu do ginekologii męskich rąk i warto o tym pamiętać.  

    Podkreślmy, że ta "dziedzina medyczna" stanowi istotny filar całej medycyny Rockefellerowskiej, ale w pojęciu lecznictwa dawnych Słowian takiej "dziedziny" nie było, bo i potrzeby nie było. Aryjskie lecznictwo nigdy nie było oparte na ingerencji i manipulacji, a tym bardziej na straszeniu. Trzeba sobie to uświadomić, że zamontowanie ginekologii tylko z etykiety miało mieć charakter jednej z wielu ochronno-kontrolnych gałęzi lecznictwa. Cel podpowierzchniowy a główny to zaprogramowanie wszelkich dziewcząt i kobiet w porodzie szpitalnym - pieczętującym status niewolnika. Rezonans strategiczny ginekologii dzielimy zatem na dwa efekty destrukcji: 

    - Chazarowie, niższy szczebel wykonawczy, zaspokajają swoją żądzę władzy nad Ariami, a szczególnie kobietami, mszcząc się za wieki klęsk, rujnując kobietom moce, potencjały, zdrowie, prawdziwe pojęcie o odpowiedzialności i godności, i godność jako taką, sycąc swoje ego i popędy. Jakkolwiek dla części kobiet będzie to niezrozumiałe i wypierane, to sama pozycja badań ginekologicznych oraz ich forma wywołuje niedostrzegalny acz silny efekt osłabienia mentalnego i woli jako takiej, nie mówiąc o harmonii w układzie energetycznym ciała i jego biologicznym zdrowiu. 

    - Archonci i Reptylianie zyskują odpowiednio więcej: poza pożywką z energii lęku i cierpienia, taktycznie mocują w pozycji poddaństwa troje ludzi - matkę, ojca i ich dziecko. Temu właśnie w generalnym założeniu służy kod ginekologii w systemie operacyjnym Matrixa; żeby już w momencie narodzin przestraszyć duszę i odciąć ją od matki (źródła ziemskiego zasilania) oraz od pamięci o jej suwerenności. To pierwszy moment, w którym nowa istota dostaje informację: "Nie należysz do siebie, należysz do systemu (szpitala/państwa)". Rodziców ta zależność obejmuje już tylko z samego przeniesienia święta narodzin z tradycyjnej formy wedyjskiego rytuału w domu - do szpitala, przyczółku wielkiej niewolniczej matni (Prawo Morskie).

    Współczesna ginekologia, inicjowana przez Archontów i projektowana przez frakcje oriońskie, sfinalizowana przez chazarski paradygmat medyczny, nie jest nauką o zdrowiu, lecz technologią zarządzania Bramą ŻyciaGinekologia to „inżynieria dusz”, która próbuje przejąć kontrolę nad momentem inkarnacji, by od razu „ostemplować” duszę kodem lęku.Prawdziwym celem sterylności i procedur nie była higiena, lecz przecięcie pierwotnej, magnetycznej więzi między matką a dzieckiem w momencie ich wspólnego przejścia. Uwaga: systemowa „sterylność” szpitalna służy nie tylko higienie, ale przede wszystkim izolacji energetycznej. W sterylnym, metaliczno-szklanym środowisku trudniej jest utrzymać połączenie z polem morfogenetycznym Ziemi. To „odcięcie od uziemienia” w momencie narodzin. Wielu z nas dławiło nie raz serce na myśl o Laszkach rodzących Dzieci w mroku piwnic i huku bomb Września 1939 roku czy Powstania Warszawskiego. Odkrywana prawda objawia, że większość kobiet wciąż poddaje się kodom rodzenia w warunkach bombardowania na podłożu technologicznym, energetycznym i okultystycznym, bo tak musimy postrzegać wszystkie agresywne mechanizmy ginekologii i położnictwa, które wymieniam w tym artykule. 

    Dodajmy coś nie mniej ważnego: wessanie kobiety w stanie błogosławionym (i potem rodzącej) w aparat medycznej kontroli to jednocześnie wypchnięcie mężczyzny-Lacha z jego roli Strażnika na polu rodowym (traci tym samym, zamiast zyskać, na poczuciu kontroli, siły, woli, charyzmy) - bo na tym polu jest/powinien być kimś w rodzaju Strażnika Przebieralni Świata; pilnuje, aby noworodek, nowy-w-Rodzie przebierał się adaptacyjnie w miłość, pieczę i błogosławieństwo matki, strzeże przestrzeni narodzin przed ingerencyjnymi narzędziami Prawa Morskiego.

    Kiedy kobieta wchodzi w systemowy tryb porodu, jej ciało zostaje poddane programowi maszyny w naprawie, co natychmiast blokuje naturalny wyrzut oksytocyny – hormonu miłości i suwerenności. Archonckie frakcje wiedzą, że dziecko narodzone w lęku, pod jaskrawym światłem i pod nadzorem hierarchii, łatwiej przyjmuje kody poddaństwa w dorosłym życiu. Kluczem do wyzwolenia jest zrozumienie, że nie zaczynamy być rozgrywani przez Chazarów w którymś stadium życia, lecz przez Archontów - zanim jeszcze pojawimy się na ziemskim planie fizycznym. Człowiek wolny to człowiek nie tyle świadomy, co samowystarczalny, i dotyczy to także kontroli nad własnym zdrowiem. 

       Ten artykuł nie powstał ani w tym celu, żeby kogoś ocenić czy sklasyfikować jego poziom świadomości, nie powstał po to, aby kogoś zawstydzić, zdusić zapał samowyzwoleńczy czy wręcz wywołać poczucie winy. Ani ja, ani moja żona nigdy nie ocenialiśmy Rodaków choćby za poddanie siebie czy swe Dzieci szczepieniom (aczkolwiek jako pierwsi w Kraju ogłosiliśmy zagrożenie ze strony wszelkich szczepionek, procederu jako takiego) - wszelkie nasze publikacje, filmy i książki mają tylko jedno przeznaczenie napisane przez nasze dusze: wyzwolenie Lachów i zjednoczenie ich w Szeregu Mocy. Wszyscy zostaliśmy wprowadzeni do pułapki, i wszyscy paraliśmy się i nadal paramy z takimi czy innymi kodami Matrixa, ja i Dobromiła także. To ciężki bój, który wymaga kilku narzędzi wsparcia: cierpliwości, wyrozumiałości wobec siebie samego, wyrozumiałości i życzliwości wobec innych. To wszystko. 

    A raczej - prawie wszystko. Jest jeden najważniejszy czynnik sprawczy, którego nigdy nie zdołano wydrzeć z piersi Lacha. To wola. Moja żona, leżąc w szpitalu, tak jak inne kobiety w sali, została zaskoczona wtargnięciem grupy studentów, mających zamiar dokonać badań przeciw godności; nikt o nich nie uprzedził, nikt nie pytał o zgodę. Dobromiła wymknęła się do łazienki i uniknęła tego chazarskiego aktu upokorzenia. Innym razem lekarz zaproponował jej wycięcie macicy i jajników z powodu podejrzenia nowotworu, tłumacząc, że dzięki temu uniknie się przerzutów guza w przyszłości, dodając: "Ma pani trzydzieści lat, przecież nie będzie pani już rodzić dzieci." Dobromiła zdecydowanie odmówiła. Dziesięć lat później oboje zainicjowaliśmy jedną z naszych lechickich kampanii, przyjmując na świat Milana w słowiańskim porodzie lotosowym, w domu, bez medycznej i jakiejkolwiek innej asysty. Mimo wzruszenia i mistycznego "odurzenia" nie przegapiłem czegoś szczególnie nadzwyczajnego - absolutnego spokoju noworodka. Dwa lata później powitaliśmy Witolda. Nie byłoby ich z nami, gdyby Dobromiła zachowała bierność wobec instrukcji systemu. Zaznałem tego święta dzięki woli, godności i sile mojej żony. I to właśnie chcę przekazać Lachom i Laszkom powyższymi słowami; że to wola kobiet jest decydująca o ich godności. My jako mężczyźni wspierajmy z kolei ich kroki po godność, bo gdy one ją odzyskają, my będziemy dziesięć razy silniejsi. 

    Z błogosławieństwem dla Rodów Lechii, 

    Czcibor i Dobromiła 

    Nasze publikacje dotyczące ginekologii - "Wyzwolenie i eksplozja Mocy słowiańskich kobiet w procesie Lechickiego Odrodzenia", "Upadek masońskiej ginekologii oznacza wzrost Mocy kobiet", "Uścisk dłoni między kobietą a mężczyzną, ginekologia i badania studenckie - czyli o rabowaniu Słowianek z energii i godności", "Dlaczego odebrano nam godność czyli programy kontroli umysłu nie do uwierzenia: oraz "Kobieta jako Naczynie Mocy - przesłanie zawarte w filmie Fałszywy traf" w dziale Kampanie: https://lechickieodrodzenie555.blogspot.com/p/kampanie.html

    Artykuły dotyczące wedyjskiego porodu lotosowego dostępne tutaj: https://lechickieodrodzenie555.blogspot.com/p/sowianski-porod-lotosowy.html 

    Nasze książki:

 

    ...dostępne na witrynie Empiku (i Amazon): https://www.empik.com/rod-w-mocy-slowianski-porod-lotosowy-dobromila-grodzislawa-semik-czcibor-maxymilian-semik,p1577418481,ksiazka-p

 

 Maski w polu interakcji międzyludzkiej pracują dla Zarządu Matrixa. Widoczna na rysunku "ptasia maska", jakoby chroniąca przed zarażeniem, to symbol archontycznego chłodu, bezosobowości i strachu, który próbuje zarządzać biologią poprzez kontrolę i separację. To mrok ukryty za maską "nauki". Maski chirurgów są tak samo bezproduktywne, lecz emitują kod autorytarności. Maski antyterrorystów jakoby chronią ich tożsamość przed zemstą, lecz tak naprawdę spłycają pole samokontroli i etyki, z kolei stymulują poczucie siły, władzy i bezkarności.