2018/01/07

Mięśnie słowiańskiej duszy

     

     Objęcie dwóch ludzi lub człowieka ze zwierzęciem, przytulenie kobiety i mężczyzny - są najbardziej wzmacniającymi doznaniami ludzkiego świata. Najważniejszym i najtrwalszym spleceniem zaś - splecenie duszy z przydanym jej ciałem. To splecenie kończy dopiero kres funkcjonowania ciała i idąca za tym nowa ścieżka duszy. Ten związek jest bardzo zależny, ponieważ jakość ciała wpływa na jakość duszy, i na odwrót. Jakkolwiek nie wszystkim ludziom jest dane żyć z pełni sprawnym ciałem i duszą, i trzeba z ciepłem i wsparciem docenić wzniosły trud ich doświadczania - to im pełniejszy warsztat odkrywczy ludzkiej duszy i ciała, tym dalej zapędzone mogą być ścieżki eksploracji życia.

     Ludzkie ciało jest zbudowane z różnych układów, których sprawność zależy od warunków życia, diety, łącza z Przyrodą, ćwiczeń i jakości myśli. Najbardziej zależny od aktywności ruchowej jest układ mięśniowy, i choćby nie wiem jak bardzo przyjąć filozoficzną, zastygłą postawę obserwatora świata, to mięśnie łakną wyzwań, do których je stworzono. 
     Słowiański genotyp jest wyjątkowo piękny i nie mając żadnej jeszcze wiedzy o rasach i haplogrupach, dawno zaobserwowałem, że sylwetka kobiety polskiej jest zazwyczaj inna, niż sylwetka Holenderki czy Irlandki. Początkowo przypisywałem to przede wszystkim trybowi życia i narodowym nawykom żywieniowym, jednak stało się jasne, że generalne różnice czyni właśnie podział na grupy genetyczne. Ciało Słowianki posiada zdecydowanie piękniejszą linię łydek, ud, pleców, większą zmysłowość i wdzięk przy poruszaniu się, niż ciało przeciętnej Brytyjki. W rzeczy samej nie trzeba wiedzy o haplogrupach czy antropologii, wystarczy czujne oko lechickiego mężczyzny... 😉
     Słowianie słynęli od tysięcy lat z nadzwyczajnej siły i męstwa, wszak kroniki mówią, że ''walka z nimi jest nader trudna [...]'', ich młodzieńcy są bardzo zręczni i zwinni, przeto przy zdarzającej się sposobności wypadają znienacka na żołnierzy, tak iż wyprawione przeciw nim wojska nigdy wiele im nie zaszkodzą [...]'', ''jest to lud twardy i pracowity [...], a co dla naszych zbytnim się zda ciężarem, Słowianie za igraszkę sobie to mają [...]'', ''najazdy Duńczyków traktują jako okazję do rozrywki [...]'', ''wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni [...], ''od furii Słowian zachowaj nas, Panie''. 
     Kiedy przyjrzeć się mapie rzymskich podbojów i granicom tego imperium, widać, że ze Słowianami mu nie poszło, choć potrafiło spacyfikować odleglejsze wyspy brytyjskie czy wybrzeże afrykańskie. Lechia ich przerosła. Nawet wyrafinowana szkoła wojenna Rzymian i ich agresywna, bezkompromisowa natura, nie przemogły słowiańskiej sztuki wojennej, zmyślności polowej i krzepy. Witalność, zwinność i wojenna dynamika naszych przodków były szczególnie uderzające w odleglejszych starożytnych stuleciach, kiedy Słowianie byli jeszcze jaroszami, czerpiącymi z pokarmu absolutne maksimum energetyczne, w dodatku wspieranymi przez łącza z Naturą jak żadna inna rasa.
     Te cechy sprawiły, że sukcesy wojenne z Lechitami były możliwe rzadko i raczej z odosobnionymi armiami czy mniejszymi królestwami. Nie zapobiegły też słowiańskiej nawałnicy, która ostatecznie zmiotła imperium Rzymu.
     Taką to siłę i determinację generuje nasza unikalna aryjsko-słowiańska haplogrupa R1A1. 
     Oczywiście jakość DNA każdego z nas zależy nie tylko od tego, w jakim stanie przekazali nam to rodzice, lecz i od codziennego traktowania samego siebie. Od myśli, od pokarmu, od dotknięcia Przyrody, i wreszcie od wprawienia mięśni w ruch. Zatem, Laszki i Lechici, trenować nam trzeba! Bo to nie tylko powinność dla ciała i jego oddanej, wiernej muskulatury, ale i gwarancja zwiększonej jasności umysłu i radości życia. Ćwiczenia fizyczne powodują uwalnianie serotoniny, dopaminy i endorfiny, co nie tylko reguluje ogólną sprawność organizmu i zresztą umysłu, ale wspomaga regenerację wszystkich sfer ciała i duszy. Trening jest lekarstwem i jest drogą, którą na Ziemi należy podążać - z dyscypliną, lecz przede wszystkim z ochotą i świadomością dobroczynnych skutków.
     Starość u Słowian to dostojny stan refleksji i wspierania nabytą mądrością najmłodszych członków rodu. Niestety w obecnych czasach natłoczenia szkodliwych czynników jest ów stan szczególnie kłopotliwy, męczący i ograniczający, więc naturalne jest, że nikomu się do tego nie spieszy. Znakomitym szańcem przeciw starości, szczególnie niedołężnej, jest trenowanie. Jako skutecznie utrzymujące młodość ciała sporty, poleca się tai-chi, jogę, gimnastykę słowiańską, wegańską kulturystykę czy... sprinty. To ostatnio mnie zastanowiło (poleca je na YT Roger Haeske jako jedną z trzech niezwykłych metod przeciw starzeniu się). Popróbowałem i nabrałem przekonania, że szybkie bieganie angażuje wszystkie nasze mięśnie i rusza hormonami jak mało co. Do boju zatem! 😃
     A co ze starszymi wojownikami Lachów?... No jak to co? Toż Lach to taki mąż, co tężyznę swą wyrabia do dni ostatnich! Udowodniono, że starszym ludziom rewelacyjnie służy kulturystyka, gimnastyka lub... 5 ćwiczeń tybetańskich. Przy niedomaganiu cenne będą nawet najłagodniejsze ćwiczenia, choćby głównie oddechowe. Kto zaś ma werwę i tak znamienitą okazję, niech drwa rąbie! Do czynu!! 
     Chyba nie jest trudno zaobserwować, że regularne uprawianie sportu podnosi wibracje i poczucie osobistej siły, i że staje się to odczuwalne dla otoczenia. Człowiek chory i osłabły jest gorzej traktowany, a nawet przyciąga atak, choćby tylko słowny, natomiast człowiek w pełni fizycznej formy, emanujący energią, jasnym spojrzeniem i pewnością siebie, napastników będzie zniechęcał, jednocześnie zyska wyraźnie lepsze traktowanie w sklepie czy urzędzie. Traktujmy się po królewsku, wypełnijmy mięśnie mocą, umysł światłem, i unieśmy wyżej głowy, Lechici.
     Nie jest żadnym przypadkiem, że Polacy pracują nadmiernie, wytracają prawie całe swoje siły i prawie cały czas dnia na pracę. Tak to zaprojektowano. Znużony, schorowany i niewytrenowany człowiek nie jest chętnym rewolucjonistą ani mocnym wojownikiem. A wszystkie ciemne siły tej planety wiedzą, że to Lechici mają moc zrzucania kajdan i prawa Wed zapisane w genach. To Lechici mogą zmienić świat (i zrobią to). To dlatego wmanewrowano nas w zmasowane czynniki chorobotwórcze (w tym chemtrails), niż ekonomiczny i masową emigrację. 
     Na przekór temu, Bracia i Siostry, zmobilizujmy się i wprogramujmy w tryb tygodnia stały, choćby minimalny trening. Nie dajmy się! Niech znów widzą, żeśmy ''rośli i niezwykle silni'', i niech od naszej ''furii Słowian'' zachowa ich Pan, jakiegokolwiek sobie wybrali. Niech się boją! I niech wreszcie odstąpią. 
     Za kilkanaście-kilkadziesiąt lat ziemia lechicka będzie wręcz wyrojona powszechnie i gromadnie ćwiczącymi dziećmi i dorosłymi, a pole energetyczne kraju podniesione do wysokich wibracji. Przewiduję zanik siłowni, bo do popularności wróci trening w naturalnych warunkach, przy bezcennym zasilaniu energiami drzew i ziemi.
     Już dziś można stać się tego częścią, wchodząc z wolą i entuzjazmem w forpocztę całkowicie uzdrowionego i całkowicie wyćwiczonego narodu. Już dziś namawiam, by nawet najbardziej utrudzeni, obrabowani z czasu, woli, motywacji, wsparcia i nadziei moi rodacy poderwali się ze znieruchomienia - i zaczęli choć dwa razy w tygodniu ćwiczyć cokolwiek - bo mięśnie nie będą grymasić na udostępnioną rozrywkę, generując poczucie szczęścia tak wasze, jak własne...
     Ruch to życie. Ewolucja jest ruchem. 
     Wystarczy co drugi dzień zrobić dwie serie po 15 pompek, dwie serie po 20 przysiadów, dwie serie skłonów i dwie serie ćwiczeń na brzuch, by zmienić energetyczność i elastyczność ciała, wzmocnić zbroję psychiczną i rozjaśnić umysł. To naprawdę nieduża (i wkrótce po starcie po prostu przyjemna) fatyga sprowadzająca wyraźne i cenne profity! 
     Nam Lechitom trzeba bowiem utrzymywać krzepę, jeśli już nie do wznoszenia toporów i tarcz przeciw Teutonom i Turczynom, to dla swobodnego przeniesienia kobiety nad strumieniem...
     ...albo stanięcia w jej obronie przed łotrzykiem, kiedy to zademonstrować przyjdzie nie tylko żelazne spojrzenie, ale i żelazne muskuły napiętych ramion.
     A jeśliby nawet - i tego też wszystkim mocno życzę - krzepa lechicka nie była potrzebna, by bronić nią siebie, kobiety, dzieci albo ojczyzny, to pozostaje niezwykle ważna rzecz szczególnie dla młodych Polaków. Otóż tak, jak żywa, plastyczna i zmienna jest struktura ciała, którą formuje stały trening, tak żywe, plastyczne i zmienne jest DNA. Każda sesja treningowa wpływa na DNA, uzdrawiając, wzmacniając je i uszlachetniając. Żadne ćwiczenie nie jest zmarnowane - każde ściąga na umysł i komórki ciała promienie słoneczne.
     Jeśli zatem, Lachu, Laszko, ćwiczycie swoje mięśnie, wpływacie właśnie na DNA własne i DNA swego potomka
     Wszyscy trenujący Polacy wpływają na DNA i sprawność rodu - i całego narodu. 
     Im więcej ćwiczących Lechitów, tym jaśniejsza aura i mocniejsze pole energii państwa.
     Szczęśliwie mi więc obserwować, że Wielkie Przebudzenie Lechitów nie dotyczy tylko odrzucania kłamstw i trutek, i nieprzyjaciela, ale także powszechnego wzmożenia sportowej aktywności. I nie ma już tu znaczenia, czy sprowadza się ona do łagodnej gimnastyki, mozolnego przerzucania żelaza, forsownego boksu czy epickiego crossfitu. Bez znaczenia jest moda na taki czy inny sport - każda generacja ma swoje wybory. Ważny jest Lechita w polu działania i wzrost jego mocy.
     Liczy się to, że zgodnie ze swoją aryjską naturą silnych, wojowniczych genów, wracamy do zdrowych pokarmów i powszechnego uprawiania ćwiczeń.
     Po sprawność, moc, tężyznę i radość - Wstajemy, Lechici!!
     
     Czcibor
     

Każdy rodzaj ćwiczeń fizycznych podnosi nie tylko sprawność, ale i świadomość. Wybierz sport, do którego woła cię dusza...


Traktowany na całym świecie jako sport ELITARNY, trening Polskiej Szabli:






Trening leśnego samotnika:






Bruce Lee demonstruje kung-fu Wing Tsun i Jeet Kune Do:





Trening młodych Lechitów - Street Workout Gniezno:





Starosłowiańska gimnastyka dla kobiet:





2018/01/03

KOLOROWE KANAPKI WARZYWNE DLA DZIECI I DOROSŁYCH


Za nami święta, sylwester, istne kulinarne szaleństwo...a może nawet objadanie się i dogadzanie sobie bez umiaru ;-)
Mimo, że stoły suto zastawione, mimo, że lodówka pełna...a jednak z nadmiaru rodzą się także wszelkie niedobory! Takie jest przynajmniej stanowisko medycyny dalekiego wschodu i ja będę tego stanowiska bronić!

Pożywienie, które daje zdrowie i witalność nie obciąża. Po takim jedzeniu mamy dobre samopoczucie, czujemy się lekko i nie odczuwamy przesytu. To jest właśnie klucz do sukcesu żywieniowego :-)

Za oknem zimno, szaro - buro i ponuro. Tymczasem o tej porze roku trzeba szczególnie zadbać o dobrą dietę. Nie chodzi tylko o witaminy, ale także o walory energetyczne pożywienia.

Lodówkowe menu - zimne sery, mleko, wędliny ... dieta przeciętnego Polaka, który dodatkowo uwielbia pieczywo, nie służy naszemu zdrowiu, zwłaszcza o tej porze roku.
Dlaczego? Ponieważ termika (pojęcie zaczerpnięte z kuchni 5 przemian) tego pożywienia jest zimna! Powoduje gromadzenie w organizmie nadmiernej ilości śluzu, co sprzyja powstawaniu kataru i kaszlu. Kto często się przeziębia powinien całkowicie zrezygnować z produktów mlecznych, nie wspominając o wędlinach i tego typu rarytasach pełnych saletry i wszelkich chorobotwórczych konserwantów.

Jedzmy więcej rodzimych warzyw (wiele z nich doskonale przechowuje się zimą), przyrządzajmy je w sposób wymagający obróbki termicznej - na patelni, w piekarniku, garnku, po prostu na ciepło!
W ten sposób termika posiłków stanie się ogrzewająca nawet, gdy będziemy spożywać je na zimno!
W naszym obecnym klimacie i aurze ogrzewająca oznacza korzystna dla zdrowia i wspierająca naszą odporność. 

Dlatego moją dzisiejszą propozycją będą PASTY WARZYWNE.
Kanapki śniadaniowe do szkoły i do pracy, kolorowe, zdrowe, delikatne i pikantne... Zachęcające wyglądem nawet najmłodszych :-)


PASTA Z PIECZONEJ PAPRYKI I MARCHEWKI Z PRZYPRAWĄ DO KEBABA 



PASTA Z DUSZONYCH PORÓW, PIETRUSZKI I GROSZKU Z PIEPRZEM ZIOŁOWYM




PASTA Z SUSZONYCH POMIDORÓW Z BAZYLIĄ I SŁONECZNIKIEM


Maszka

2017/12/31

2018 - rok, który wzmocni Lechię


 
     Odchodzący rok kończy dobry przedświt: aż trzech uskrzydlonych Lechitów znalazło się w pierwszej piątce skoczków narciarskich w niemieckim Oberstdorfie, zwyciężył Kamil Stoch. Polacy mają dusze uskrzydlone nieusuwalnym zapisem o poszukiwaniu i święceniu wolności. Dlatego tam w górze, nasi są orłami, a my, niezależnie od położenia i sytuacji, jesteśmy tymi orłami wraz z nimi, dzięki szczególnym łączom między słowiańskimi duszami.
     Łącza tak zapisanych dusz sprawiły, że nawet tysiąc lat nie wystarczył, byśmy na zawsze pogrzebali pamięć o swym pochodzeniu, kulturze i roli na Ziemi. Dzięki temu nasz naród nie został unicestwiony, mimo wielu knowań i ataków, a dziś wstaje do walki o uzdrowienie Ojczyzny i całej planety. Rok 2018 będzie rokiem zaciętej walki o dusze Lechitów, ponieważ ustępujące ciemne siły będą z desperacją usiłowały władać nimi i je wyniszczać, lecz napór ten i bezwzględność środków jeszcze tylko powiększą nasze szeregi.
     W nowym roku trzeba nam przeciwstawić się zdradzieckim, ludobójczym zamysłom i działaniom antysłowiańskiego rządu: przede wszystkim coraz bardziej materializującemu się przymusowi powszechnych, masowych szczepień. Szczepienia, które są na nas szykowane, mają na celu zanieczyszczenie umysłu, osłabienie woli i zbrukanie aryjsko-słowiańskiego genotypu naszego starożytnego narodu. Trzeba nam zatem szerzyć wiedzę o tym, i nieść iskrę oporu, pośród rodaków, trzeba nam wspierać wojowników o prawdę takich, jak dr Czerniak.
     Rok 2018 będzie rokiem, w którym zagrożenia restrykcjami medycznymi i idącymi za nimi prawnymi będą już bardzo nagłośnione i powszechnie omawiane, jednak tylko część narodu nie da się dłużej wciągać w pułapkę szczepień - podstawowych i profilaktycznych. Niektórym do pobudki potrzebny jest ból i doświadczenie straty, i na to nie poradzimy nic. Jednak rząd i ci, którzy nim manewrują, ujrzą siłę świadomości Polaków i odczują jej znaczenie bardziej niż dotąd.
     Rok 2018 będzie rokiem, w którym świadomi Lechici będą wypierać żywność GMO ze swej ziemi, choć na razie przede wszystkim z przestrzeni własnych domostw. Taki jednak jest początek oczyszczenia całej Ojczyzny. Wzrośnie zatem siła oporu wobec trutek spożywczych, ich producentów i dostawców, powszechność reakcji, odczytów, maili do firm, wszelkich przekazów. Nikt, kto świadomie i pewnie zmierza do lechickiej przyszłości - nie będzie chciał osłabiać swoich kroków szkodliwym pokarmem. 
     2018 - to rok wzmocnionej Lechii, ponieważ liczba i charakter archeologicznych odkryć, odnajdowanych kronik i artefaktów sprawią, że zaprzeczanie istnieniu starożytnej Sarmacji i Lechii, i ich unikalnym osiągnięciom będzie skazywać na żałosne ośmieszenie i ostracyzm. Lechia, która nie oglądając się na bezradne i niedorzeczne sabotaże zaprzedańców, wychodzi spod ziemi, wyłoni się piękniej, wyraźnie i na dobre. Tym, którzy z pogardą odwrócili się od niej mimo wołania przodków, wstyd i opamiętanie - nam, Lachom, stęsknionym ukradzionej tożsamości i chwały, radość i duma w sercach! 
     Odzyskiwania naszych słowiańskich Wed, kultury, obyczajów, znaczeń, mocy, dumy, prawdy - nie zatrzyma już nic. Lechii nie będzie jeszcze administracyjnie, lecz skoro rozbłysła w przebudzonych duszach, to realnie i sprawczo już jest i wpływa na świat. 
     Rok 2018 to rok największego wyzwania dla Lechity. Słowiańskie dusze pełne są empatii, życzliwości i szczodrości, i ze swej natury zabiegają o prawdę i oświecenie, dlatego trudno im zaakceptować sprzeczne z tym stany duchowe. Dotyczy to tak stanów otaczających nas rodaków, jak działań urzędów, które jako generatory matrixa nie mają nic wspólnego z wiecami słowiańskimi.
      My, Lechici, jesteśmy wrażliwi i spieszno nam ze szlachetną pomocą każdemu, kto zdaje się zagubiony i cierpiący, jednakże trzeba będzie pogodzić się z tym, że nie każdy tej pomocy chce. Zaklęcia matrixa mają jeszcze moc i wielu naszym braciom i siostrom brak woli i potencjału, by się z nich wyzwolić. Swoim postępowaniem, wierzeniem, odżywianiem będą podtrzymywać stary system i machinę iluminatów, mimo tak łatwo już dostępnej wiedzy. I nie tylko musimy to zaakceptować. Nie tylko też nie możemy na warunkach ingerencji siłować się z nimi, choćby tak słuszny i życzliwy był to cel.
     Nie możemy ich nawet winić ani okazywać złości, mimo żalu w sercu.
     Potencjały nigdy nie są równo rozłożone, a samo ich rozdanie jest wielką tajemnicą życia.
     Nie jest żadną winą naszych uśpionych rodaków, że braknie im w tych dramatycznych, decydujących dniach potencjału, woli, sił na nowy kierunek marszu. Część otworzy oczy po prostu później - nie jest właściwe ingerowanie w tempo i wybory, chyba że na wyraźną prośbę.
     Niektórzy z kolei nie otworzą oczu, nie zaczną się uzdrawiać, nie opuszczą religijnych matni, i odejdą ze starym światem jako część jego dogasających ograniczeń.
     Ani ci pierwsi, ani drudzy, zatrzaśnięci w celach matrixa rodacy nie zasługują na gniew i pogardę, ponieważ są ofiarami.
     W związku z tym, w  2018 roku będzie naszym szczególnym wyzwaniem, Bracia i Siostry, zaakceptować wybory i bezsilność rodaków pozbawionych wystarczających potencjałów. Będziemy pomagać wszystkim, którzy zwrócą się o wsparcie, nie zostawimy nikogo. Trzeba jednocześnie pielęgnować i równoważyć własne emocje i kontrolę umiaru, ponieważ skumulowanie trutek w żywności, wodzie, lekarstwach, w powietrzu (chemtrails), w połączeniu z zagęszczeniem promieniowania elektromagnetycznego, z postępującym wytracaniem celu i radości życia,  oraz energetycznymi procesami planety sprawi, że liczba śmiertelnych chorób, samobójstw, rodzinnych zabójstw, kraks, wypadków, i przypadków depresji i obłędu, może znacznie wzrosnąć.
     Wyzwaniem będzie zatem zredukowanie emocji i energii wytracanej nie tylko na przejmowanie się brakiem odzewu na próby uświadomienia, na naturalny żal dla ofiar, szczególnie szczepionych czy uprowadzanych dzieci, ale także na masowe i dramatyczne zejścia ludzi zgniecionych agonią matrixa. Jako świadomi rodacy pokrzywdzonych czujemy gniew i smutek, lecz z energii tych emocji czerpią wrogowie. To paliwo trzeba im natychmiast odciąć.
     Dlatego w roku 2018 czas i energia każdego Lechity i każdej Laszki muszą być rozłożone między wspieranie i uświadamianie rodaków, a wyciszanie i wzmacnianie siebie. Należy przyjąć postawę kawalerzysty, który nosi szablę u boku, ale nie siodła konia, póki nie ma pewności co do jedynej i zwycięskiej szarży. To czas na picie ziół, gimnastykę, ćwiczenia energetyzujące i dostrajające ciało do transformacji, chodzenie boso po trawie, przytulanie drzew i odszukiwanie samego siebie - albowiem tak jak zasypana jest historia naszych przodków, tak my sami sobie nadal jesteśmy nieodkryci i zagadkowi.
     Aby wzmocnić Lechię - należy wzmocnić siebie. To najlepsze spożytkowanie energii.
     Aby naprawić Ojczyznę - należy chronić, wspierać krzew, drzewo, psa, jaskółkę, owada, remont sąsiada, uśmiech dziecka - w najbliższym otoczeniu.
     Aby obudzić niedającego nadziei brata czy siostrę - należy zademonstrować mu znakomitą kondycję własnej duszy, ciała i umysłu. Wielu zaklętych w mglistym śnie rodaków obudzi proponowana wiedza, innych krzyk skrzywdzonego szczepieniami dziecka, ale część - uderzający stan twej szczęśliwości, Lechito.
     Piszę o wyzwaniu, ponieważ jest to trudne dla nas wszystkich. Polacy są szczególnym narodem, znanym z walki o wolność i prawdę, znanym ze szlachetności, poświęcenia i życzliwości. Z takimi cnotami trudno jest o oszczędzanie emocji i wysiłków, ponieważ może to dawać to poczucie bezczynności i egoizmu. Jednak kiedy odnajdziemy ten decydujący, subtelny balans między wspieraniem ludzi, szanowaniem ich wyborów, a oszczędzaniem bezcennej własnej energii - przyspieszymy odrodzenie Wielkiej Lechii.
     I tego wszystkim Wam w roku 2018 życzę.
     Życzę Wam osiągnięcia stanu szczęśliwości, który obejmie uzdrowieniem ludzi wokół.
     Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku, Bracia i Siostry!
     Czcibor 
   
   
   

2017/12/25

Rok 2018 - jaki da efekt?


Wielka ekscytacja...co należy odrzucić, co zatrzymać, z czym się zmierzyć?
Może tematy takie jak radość, spełnienie, życie zgodne z własną intuicją, może lęk przed samotnością, a może partnerstwo, spółki, przyjaciele? Cokolwiek... wybierzemy, będzie to jedyne w swoim rodzaju, bo będzie NOWE.

Obrót koła roku ożywia przestrzeń i daje nadzieję, aktywuje nasze potencjały, abyśmy wierzyli, ze staniemy się lepszą wersją nas samych... 
Czas karnawału dopiero ma nadejść, możesz wybrać maskę, przebranie, kostium, ale czy chcesz brać udział w rytualnej maskaradzie?  Zastanów się... Kim naprawdę jesteś? Ekscytujące chwile, magiczny i niepowtarzalny czas, a może tylko ludowa pobożność?
Nowy Rok. Taki sam, a jednak inny!

W nowym 2018 roku życzę wszystkim ODNOWY. Od siebie samych, od starego porządku, od utartych ścieżek, schematów, powielanych wzorców. Przejścia w nowy czas porządku i początku z optymizmem, radością i oczekiwaniem niczym dziecko... 

Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zaproponować czegoś kulinarnego na odświeżenie i zintegrowanie ciała i ducha z naszą nową przestrzenią ;-) Testujmy, uświadamiajmy i próbujmy...ponad wszelką wątpliwość :-)


Koktajle z Wszystkiego Zielonego (Nadzieja) i Żółtego (Kreatywność) na Nowy Początek! 








Smacznego!


Maszka

2017/12/22

Wigilia, na Swaroga!

   
                        W jednej z grup słowiańskich/lechickich na FB niedawno odczytałem wpis o takiej mniej więcej treści: ''Czy ktoś wie może, jak nasi przodkowie obchodzili Szczodre Gody, bo nie wiem, jak teraz świętować?''.  Z ciekawości zerknąłem sobie po Sieci, i ku swej satysfakcji dowiedziałem się, że właściwie prawie wszystkie elementy polskich świąt Bożego Narodzenia zostały po prostu przejęte od naszych przodków i przymocowane do katolickiej formy obchodów, po mniejszej lub większej modyfikacji (na co wpłynęło zapotrzebowanie ''nowej, słusznej'' wiary, upływ czasu albo po prostu różnicowanie obyczajów regionalnych).
     Zatem mamy po Lechitach i przystrajanie domostwa ozdobami, i tradycję podarków, i sianko na stole, i nakrycie dla niespodziewanego gościa - tyle że u przodków taką ewentualność szykowano nie tyle dla ''zbłąkanego wędrowca'', co dla Dziada, to jest zmarłego krewnego, który mógł zawitać w progi podczas Szczodrych Godów.
     Więcej o tym w załączonym poniżej materiale, natomiast przyjmuję bardzo rad owe podobieństwa, ponieważ pomogą one odnajdującym się we własnych lechickich tradycjach i mocach Polakom rozwikłać dylematy co do Bożego Narodzenia - obchodzić czy nie, a jeśli tak, to jak?...
     Oczywiście, że obchodzić! 🙂Tysiąc lat temu ludzie byli skłonni odpocząć od pracy tak samo jak dziś, choć byli bez wątpienia mniej tą pracą wycieńczeni i sfrustrowani. Warto świętować, bo to regeneruje ciało i duszę, ściąga z nich nalot wysiłków, wyzwań i emocji z całego roku i przygotowuje na rok kolejny. Na emigracji myślałem o tym, co sprawia, że tak niewolniczo żyjący Polacy potrafią mimo wszystko zachować humor, nadzieję i twórczą energię, i poza wszystkimi cnotami ich potencjału, doliczyłem dwie ważne rzeczy, które czynią cud odnowy. Jest to polska wiosna i jest to Boże Narodzenie - czy też po prostu Szczodre Gody.
     To są bardzo szczególne energetycznie momenty w skali roku i one łatają mnóstwo dziur w naszych duszach. Łatajmy zatem.
     A jeśli ktoś szczęśliwie dziur nie ma - to niech celebruje Szczodre Gody ku czystej radości przebywania z bliskimi w udekorowanym i oczyszczającym swe pole energetyczne domu.
     A jak je obchodzić?  No cóż, po prostu... jak kto chce. Jesteśmy Lechitami i cenimy wolność własną i cudzą. Żadne sposoby sąsiadów i znajomych mnie razić nie będą, niech czerpią radość i wzmocnienie, tylko to się liczy. Wszyscy jesteśmy już, albo zaraz się znajdziemy, w procesie przeprowadzki z Polski do Lechii, co przełoży się także na zmianę spojrzenia na wartości, tradycje, święta i wszelkie obchody. Wzrastające w sercu pędy lechickości nie powodują jednak tylko porzucania obcych, sfałszowanych obyczajów czy przekonań, one także przynoszą zwiększoną świadomość, wyrozumiałość i opanowanie. Ponieważ cnotą Słowianina jest życzliwość, nie wypada nikomu wytykać jego potrzeb, poglądów i upodobań w celebracji Szczodrych Godów. Niezależnie od nich, wymieńmy serdeczne życzenia z ludźmi wokół, bo są to nasi rodacy, mniej lub bardziej dzielący z nami troski i znoje całoroczne.
     Widzę, ile armat strzela ogniem do Kościoła i ludzi wmanewrowanych w jego machinę sterowania umysłami (i zresztą portfelami). To zasłużone i wynika ze słusznych intencji, nie mniej... to taki czas, by armaty schłodziły się choć na chwilę. Niech ich lufy przysypie śnieg albo brokat i - łączymy się z naszymi sąsiadami w dobrej emocji pojednania i wyciszenia. To pomoże tak im, jak nam - gdyż obieg życzliwej energii jest dwustronny, więc tym bardziej bezcenny.



      Może być tak, że za piętnaście lat tuzin waszych czy moich sąsiadów będzie obchodzić Szczodre Gody, a pięciu Boże Narodzenie - i wszyscy naturalnie i serdecznie będziemy sobie życzyć pomyślności i czerpać z tej wymiany życzeń. Właśnie do takiej Ojczyzny zmierzamy.
     Za piętnaście lat żadne armaty nie będą już musiały grzmieć...
     Świętując cokolwiek radośnie, świętujemy udział w życiu. Właśnie tak. I to jest właśnie ten cud. Jego oprawianie nie jest decydujące i powinno być indywidualną wizją i przyjemnością, nawet jeśli oznacza odejście od tradycji tudzież jej modyfikację. Tak właśnie postrzegam lechickość. Jako odżywianie się wolnością, a nie powinnością. Oczywiście nie dotyczy to takich spraw, jak traktowanie istot żywych i ich wyborów - tu mamy oczywiste powinności, z tym, że Słowianin z dobrym i życzliwym charakterem nie będzie ich tak odczuwał, to przecież jasne...
     Ozdabianie domów, drzew, ogrodzeń, latarni czyni piękny urok i nastrój, i niech nam tak zostanie. Przyznam, że przystrajanie typu zachodniego, to jest białymi lampkami, ma jakiś urok zimowego nastroju, ale zdecydowanie wolę po słowiańsku, radośnie, kolorowo. I mam nadzieję, że nasza wesoła, barwna tradycja oprze się kolejnemu westernizującemu trendowi... 😉
     Co jednak zrobić ze świętym Mikołajem, to jest dopiero zagadka. Jeśli odebrać go dzieciom lechickim, to jak? Tak z nagła, ujawniając całą historię? Hm, znam z życia przykład, który dobrze nie wypadł. Chłopiec uświadomiony przez matkę zniósł to kiepsko i trwało to długo. Może nie trzeba tego robić, bo nie musimy dzieciom odbierać baśni?
     Może wymienimy Mikołaja, który zdaje się być taki fińsko-amerykański, na jakowyś słowiański odpowiednik dobrodzieja?🎅🏼
     A może nadchodząca epoka będzie codzienną baśnią samą w sobie i nie będzie trzeba ich wymyślać? Może trzeba jednak, by lechickie dzieci wychowywać w czystej prawdzie o rzeczywistości? I może będzie lepiej, że prezent będą kojarzyć z kimś konkretnym, bliskim, a taki dar będzie bogatszy o intencje i emocje?


   
     Jedno jest dla mnie pewne. Nie musimy w tej sprawie wywierać na sobie żadnej presji już dziś, a nawet nigdy. Jako Słowianie uwalniamy się od presji i oczyszczamy umysł, ucząc się wyczucia w osiąganiu kolejnych stacji rozwoju. Wtedy wszystko rozwiązuje się w sposób naturalny. Nawet jeśli dziś sami nie potrafimy odpowiedzieć sobie na niektóre pytania, to na pewno odpowie na nie... ewolucja.  😉 Prędzej lub później.
     Działam zgodnie z niewymuszonymi impulsami mojej własnej ewolucji i dziś mój plan na święta jest taki jak zawsze: pojeść dobrze, wymienić prezenty, posiedzieć z bliskimi, obejrzeć filmy generujące endorfiny i optymizm, i tyle. No - może jeszcze jakiś spacer boso po śniegu. Jeśli spadnie. ❄️❄️❄️
     Wypoczywajmy więc, bo taki to czas. Wypoczywajmy i hojnie dzielmy się z ludźmi wokół dobrą, serdeczną energią, bo tym samym tak tych ludzi obdarowanych życzliwym gestem i słowem, jak nas samych zresztą, energia tych darów będzie zasilać w następnym roku.
     Wszystkim Wam życzę, Bracia i Siostry, Wesołych Świąt i Szczodrych Godów. Radujcie się!!!  😃🎄☃️🎁

      Czcibor
      Rys. Fiolka


Niezależnie od epoki muzyka i śpiew Słowian fascynują unikalnym pięknem i mocą wrażliwości. Bułgarska kolęda:








      Szczodre Gody, czyli ile mamy chrześcijaństwa w Bożym Narodzeniu: