2019/06/20

Bitwa słowiańsko-babilońska czyli pożar wszystkich katedr


     Najczarniejszej, najgłębszej ciemności wzrok człowieka nie przebije, rozum także nie - ale serce może. Serce to zaszczepione w każdym z nas źdźbło Stwórcy, umieszczone w świętej przestrzeni duszy ludzkiej (i ciała) i nienaruszalne dla żadnych mrocznych istot.
     To właśnie serce bada świat intuicją i tym, czego brak oczom i rozumowi - odczuwaniem.
Piszę o tym, ponieważ jeśli dziś Naród Lechitów rozpękł się niczym gruda gliny na dwa wciąż bratnio połączone lecz rozsuwające się odłamy - to właśnie z powodu rozdźwięku w badaniu świata.
Dziś rozum, intelekt, analityczność wytrenowana w masońskim systemie edukacji, zawodzą na całej linii. Zwycięża intuicja dusz, które wybierają wolność.
     Dlatego znacznie więcej zajadłości, pychy, arogancji, otępienia na poziomie autodestrukcji występuje u ludzi. którzy trzymają się Matrixa: medycyny chemicznej, w tym szczepień, nauk masońskich akademii czy wreszcie religii.
     U ludzi, którzy weryfikują rzeczywistość, uderzającą cechą jest oczywiście odwaga. To odwaga zadaje pytania i waży odpowiedzi. Zaraz za nią stają duma, czujność, ale i empatia, współodczuwanie, refleksyjność i ufność pokładana w samym sobie - to jest niezwykle dziś istotnym głosie wewnętrznym.
     Osoby te to wojownicy wolności - dla ich samych, dla ich Rodów, i wszystkich, którzy podejdą o wsparcie (ponieważ człowiek świadomy - dziecko nowej ery - nigdy nie odwraca się od potrzebujących). Tym właśnie duma różni się od pychy, cechy silnie przyspawanej do tak wielu lekarzy, kapłanów, dziennikarzy, polityków, finansistów, korporantów - to jest urzędników Matrixa.
     Ta część Lechitów, która dzięki swym duchowym potencjałom i osobistej odwadze stanęła na owej grudzie serca i odczuwania, zyskała bezcenny właśnie na ten dziejowy moment atut: wysoką odporność na wstrząsy.
     Jest to coś, co poza wszelkimi innymi wspomagaczami, przeprowadzi ich bezpiecznie przez rozpadliny pożegnań i bólu do nowego świata.
     Dla tych, którzy od tego świata odgradzają się tarczami intelektu, religii, egoizmu i materialnego kultu, będzie znacznie gorzej - bo stary świat zapada się w postępujących wstrząsach.
     Watykan od dawna zasnuty jest ciemnymi kłębami dymów, jego babilońskie wieże zapadają się nieuchronnie. Widzi to każdy, kto uwolnił się od kontroli umysłu.
     Nie mogło być inaczej. Planeta nie może być naprawiona, a ludzkość uwolniona bez demontażu wież Babilonu. Watykan bowiem to przeniesiony Babilon, szatańskie gniazdo rodów odpowiedzialnych za krwawe rany świata. W tym gnieździe nie ma żadnych ani posłańców od Stwórcy, ani jego nawet przybliżonych reprezentantów. To siedziba cynicznych kuglarzy, którzy sztukę zwodzenia ludów opanowali do mistrzostwa.
     Watykan to wielka planetarna metropolia dyplomatyczna - w istocie - jeśli tak rozumieć układy z obcymi rasami, aby tylko los Ziemian był jeszcze gorszy i bardziej niewolniczy. Żaden chrześcijanin nie ma wpływu na politykę Watykanu, bo jest to ograniczone do masonów, iluminatów, Chazarów, a zwłaszcza do czarnego zakonu jezuitów, których ze względu na szatańskie moce i powiązania z Draco, można porównać do lordów Sith.
     W istocie w wielu filmach nakręconych w Hollywood są klucze do rozszyfrowania układów ustanowionych na naszej okupowanej od tysięcy lat Ziemi.
     Babilończycy służą demonom i okupantom Ziemi.  Jeśli za większością knowań, podżegań, zdrad, targowic, sabotażów, ludobójstw i wojen tej ery stoją Chazarowie, to trzeba zrozumieć, dlaczego są tak pozbawieni skrupułów. Czy rasa pozbawiona ziemi i duchowości, przygotowana w Babilonie do satanistycznej pracy dla zniszczenia porządku planety dla interesów Obcych, może mieć jakiekolwiek skrupuły?
     Chazarów nigdy nie było w Egipcie, ale Biblia, którą spreparowano do mamienia ludzkości, twierdzi co innego. Taką to biblię pełną nieskończenie dokonywanych modyfikacji podarował Babilon Europie i reszcie świata.
     Największym kłamstwem zawartym babilońskiej wersji dziejów świata jest jednak rzekome ukrzyżowanie Jezusa. Tak antyboskie i w gruncie rzeczy antyludzkie zuchwalstwo mogli przedstawić światu tylko Chazarowie. Jak nas przekonuje obecnie rzeczywistość, w swej roszczeniowości, agresji i bezczelności, nie mają wytyczonych żadnych granic, nawet do głębi absurdu.
     Jak mogliśmy tak bezkrytycznie uwierzyć w coś, co totalnie zaprzeczało wszelkim podwalinom bytu Rodu, Narodu, wolnej ludzkości, to jest zasadom ochrony, troski, miłości rodzinnej? Jak można ufać w więzi rodzinne, jeśli sam Bóg jest skłonny wydać na okrutne morderstwo swoje dziecko?
     Czy uznanie takiego Boga jako stwórcy, opiekuna i sędziego wszechrzeczy nie powinno automatycznie, w jednym momencie przytomnej myśli, unicestwić całej wiary w bezpieczeństwo gatunku ludzkiego, w sens rozwoju, pomnażania Rodu, w ŻYCIE?
     Jak można było uwierzyć w to, że Stwórca uśmierciłby umiłowanego, wrażliwego, kochającego ludzkość syna dla owej ludzkości, której ten straszny czyn nie mógł zmienić i nigdy nie zmienił?
     W każdym razie - nie na lepsze. Przekaz krwawej ofiary ma bowiem sens satanistyczny/talmudyczny i tylko takie siły mogą uświęcać podobny akt.
     Wartość dzieciobójstwa i morderstwa, wartość krwawego rytuału - nigdy nie mogła przyjść ze Źródła. Mogła przyjść tylko od tych, którzy oddają cześć jego zaprzeczeniu, to jest Szatanowi, od Chazarów i stojących za nimi pozaziemskich agresywnych ras Draco, Repytylian, a przede wszystkim od Archontów, bo to oni mają władzę nad wszystkimi wymienionymi i żaden Sith by im nie sprostał.
     Żaden wolny duchowo Słowianin nie mógłby przyjąć takiego przekazu - Boga Stwórcy Synobójcy, albowiem każde czyste serce wie, że miłość nie może karmić się cierpieniem, ani nim obdarzać.
     Żaden Słowianin nie zamierzał zatem przyjąć religii katolickiej jako jaskrawo niedorzecznego, smutnego i mrocznego systemu życia i wartości i jest to fakt, którego nie negują nawet historycy akademiccy. Kiedy Babilończycy przyszli do Europy ze swoimi intencjami podboju i zniewolenia, zamaskowanymi w systemie religijnym, kontynent był zdominowany przez Słowian i ich potężne filary wiedzy i mocy.
     Bezczelność Babilończyków nie miała umiaru nigdy; całe postacie, symbole, nawet ubiory, atrybuty, praktycznie wszystko zostało przekopiowane z systemów religijnych i hierarchii kapłańskich Babilonu i Egiptu. Niosąc zatem kopie dysharmonijnych wierzeń, okazując ponure i złowieszcze aury, dodatkowo przynieśli wedyjskiej Europie ów skrajnie zuchwały i niedorzeczny farmazon o uśmierceniu Jezusa.
     Nic dziwnego, że nikt tego dobrowolnie nie chciał przyjąć. Przeczyło to bowiem wszystkiemu, co tworzyło szczęśliwy, sensowny i kreatywny fundament europejskich narodów.
Aby wciągnąć je w religię nonsensu i niewoli, ciemne rody musiały posiłkować się sączeniem jadu, okultyzmem i setkami lat rzezi. Mozolnie i krwawo Watykan osiągnął swój cel, w tym szczególnie istotne strategicznie zwycięstwo: rozbicie, skłócenie i wykrwawienie potęgi Słowian.
     Z resztą, choćby z Indianami, musiało już tylko pójść łatwiej.
     Katolicyzm od początku osadzany był na niedorzecznościach, kłamstwach, złodziejstwie, morderstwach i egzekucjach. Pierwsze kaplice i najważniejsze katedry zostały zbudowane w miejscach mocy spacyfikowanych społeczeństw.
     Babilon wkradł się do Europy i zdemolował wszystko, z czego nie mógł korzystać, lub od czego spodziewał się duchowego odporu, i ukradł/zmodyfikował to, co spożytkować mógł (na przykład słowiańskie obrzędy, święta).
     Dlaczego przez całe ostatnie wieki nie zrodził się powszechny narodowy ruch w celu weryfikacji i odrzucenia katolicyzmu, mimo że Watykan za każdym razem zdradzał Polskę i dokładał do jej krwi i strat?
     Tak bowiem działa religia - każda, choć w różnym stopniu - system ten pozornie chroni oddanych mu ludzi i obiecuje wszelkie nagrody "potem". "Potem, gdy już zasłużysz", a raczej: "potem, gdy Bóg uzna, że zasłużyłeś". Religia to topienie ludzkiego umysłu w kąpieli iluzji, pogróżek i magicznych zaklęć. W ciągu kilku pokoleń każdy nieomal Ród jest tak otumaniony duchem i rozumem, że pobiera już owe "nauki" automatycznie. Siła tej mieszanki jest tak potężna, że dziś, kiedy już wiadomo, że kapłani w Polsce masowo, przy pełnej świadomości i akceptacji kolejnych parlamentów, krzywdzili dzieci, kiedy wiadomo, że Islandczycy głośno nazwali religie świata bronią masowej zagłady i ich u siebie zakazali - to przecież ani 10 milionów Polaków, ani pięć, ani nawet milion, nie opuścił kościoła raz na zawsze i nie strącił na ziemię tacy wyciągniętej po datek... 
     Bo to jeszcze za mało, by się wybudzić.
     Bo to taka moc babilońskiej czarnej magii...
     Dumni Lechici zgięli się w kolanach i ostatecznie przyjęli religię, ponieważ opór skutkował tym, czym zawsze w przypadku polskiego oporu wobec obcego najazdu i okupacji: egzekucjami i eksterminacją rodzin. Aby przetrwać wobec potwornego omamienia Chrobrego i nadzwyczajnej skuteczności jego konnicy (i jej okrucieństwa), współpracującej z krucjatami babilońskich wojsk,  wiele rodów zeszło z wiarą przodków w podziemie. Najbardziej niezłomnych i dumnych, potrafiących przewidzieć mroczne skutki watykanizacji, wyrżnięto. Z czasem coraz liczniejsze potomstwo ocalałych wchłonęły kody nowej wiary, przebiegle podpartej wesołymi tradycjami powziętymi z pogaństwa. Po kilkuset latach szanse na weryfikacje i odrzucenie karłowatej w istocie wiary były już zerowe: zakodowani rodzice przenosili kody na swe dzieci, a im młodszy jest ich odbiorca, tym mniej podejrzliwy i selektywny... Poza tym w naturze Słowian jest spokojne i radosne życie,  nie przemoc i narażanie krewnych.

     Katolicyzm dokonał katastrofalnej rzeczy - zdemolował Słowian, Straż Planety, w duszy i umyśle, wytrącając im duchowe miecze i tarcze z rąk, i wprowadzając  w stan niewolniczej hipnozy.
     Okultyzm babiloński od początku wspierał ten proces i nadal to robi - podczas mszy świętej, gdy nieświadomi niczego ludzie zgromadzeni pod dachem kościoła poddawani są magicznym praktykom. Wszelkie gesty wykonywane rękoma tak przez kapłana, jak jemu poddanych (trzeba to otwarcie nazwać) są precyzyjnie zaprojektowanymi i oddziałującymi gestami energetycznymi o podłożu okultystycznym. Mają one na celu otwarcie ochronnej aury człowieka i wyciąganie jego energii oraz mentalne utrwalanie zawieszenia w stanie niewolniczym. Te rytuały są przeniesione z Babilonu. Czy komuś naprawdę wydaje się, że jakikolwiek Kościół tego świata przyjął w swój system praktyk przypadkowe ruchy rąk, ot, na zasadzie pierwszej swobodnej myśli kapłana-założyciela?
     Prawda jest taka, że każdy kto wchodzi do kościoła, poddaje się pod działanie praktyk, i to satanistycznych, w żadnym razie boskich.
     Chrzest i bierzmowanie to istotne ceremonie nakładania kajdan na dusze dziecięce.
Towarzyszące katolickim praktykom słowa to tak samo nieprzypadkowe i mocne kody utrwalające omamienie i niewolę: "zaufaj", "przyjmij swój los, a będziesz wynagrodzony", "akceptuj wolę Pana", "bój się Boga", "Bóg kocha tych, którzy się go boją", "moja wina, moja bardzo wielka wina"...
     Aryjskim przodkom na taki widok spłynęłyby łzy po policzkach. Żaden bowiem z nich, widząc nas w tak podłym położeniu, nie śmiałby się i nie szydził. Nie drwiłby z potomnych, którzy utracili najcenniejszy skarb słowiański: wolność. Nasi pradziadowie współczuliby nam szczerze ze swych czystych, wolnych i szczodrych serc.
     Sarmackie miecze spadłyby zapewne na karki babilońskich żandarmów drakońskiej niewoli - na ich szczęście nie mogą oni powstać z prochu - albowiem świadomy Słowianin to człowiek życzliwy dla jasnych dusz, lecz surowy dla mrocznych.
     Katolicyzm to nic innego niż rozbrajanie poddanego mu człowieka z naturalnego mechanizmu weryfikacji i zdrowej postawy samoochronnej. Naród poddany długotrwałemu programowaniu religijnemu staje się ułomny, i tylko swemu wyjątkowemu genotypowi i duchowości może zawdzięczać przetrwanie najwyższych narodowych cnót takich jak szlachetność i duma rasowa.
     Przykładem kalectwa mentalnego jako efektu religii niech będzie to, że patrioci-katolicy niejednokrotnie piszą felietony i opinie o tym, że Polska przetrwanie swych burz dziejowych i kataklizmów wojennych zawdzięcza religijności Narodu to jest katolicyzmowi właśnie - mimo tego, że za każdą okazją Watykan zdradzał Lechitów, układał się z ich najeźdźcami (lub ich organizował), że osadził swe urzędy w Kraju na ruinach wielowiekowej architektury, i mogiłach tysięcy wartościowych Lachów, pomordowanych tylko za to, że w przeciwieństwie do Watykańczyków, mieli w sobie światło i miłość.
     Mimo tego, że targowica katolicka, nie tylko watykańska, ale polska, trwa demonstracyjnie do dziś, bo nie tylko że nikt z tych szubrawych sług Babilonu nie wsparł Narodu w sprawie czynionych na nim ludobójstwa i okupacji, ani w kwestii oszczerstw i roszczeń Izraelitów, to jeszcze kryli zbrodniarzy wobec tysięcy zgwałconych dzieci i kobiet, a także popierali otwarcie ojczystych bram dla migrantów (współpraca z masonerią i jezuitami), jakby mało było na Narodzie ich gwałtów...
A jednak piszą patrioci uważający się za przytomnych w niedoli ojczystej - że dzięki religijności Polaków, trwamy...
     Piszą tak, mimo że tym samym kalają własne dziedzictwo, zaprzeczają całej wartości rasy słowiańskiej, słynnym przecież z najstarszym kronik cnotom przodków - jakby byli oni wszyscy od zarania rzezimieszkami i prostakami, którzy dopiero pod krzyżem ochłonęli z barbarzyństwa i nagle nabrali rycerskości.
     Takie kalectwo niesie umysłowi i postrzeganiu wartości własnego Narodu katolicyzm.
Prawda jest taka, że wszystkie najbardziej lechickie cnoty: odwaga, duma i życzliwość, były nam przydane jako atrybut Straży Planety od samego Źródła, a katolicki terror i okultyzm tylko je okaleczył. Przetrwały w nas jednak na tyle, że jako Naród przeszliśmy swe burze dziejowe i kataklizmy wojenne ORAZ KATOLICYZM, taką to bowiem jesteśmy potężną, szlachetną i umiłowaną w wolności rasą.
     Jesteśmy Lechitami z wolą kreacji wolnego życia i nigdy tak naprawdę żadna najmroczniejsza siła nie mogła nam tej zdolności na dobre zrabować.
     Religie upadają i nic temu nie zapobiegnie. Watykan zapada się w rozpadlinę bez powrotu. Nigdy nie będzie już religii, i nigdy nie będzie niewoli na Matce-Ziemi, wchodzi ona bowiem w nowy etap rzeczywistości i świadomości opartych na wysokich wibracjach przeobrażonego DNA i harmonii między ludźmi a Przyrodą. Wielowiekowy okres okupacji i ingerencji pozaziemskich drapieżców kończy się, co w połączeniu z rozłamem i traconym polem ochronnym iluminatów oznacza rychłą utratę ich wpływów, i wpływów Chazarów.
     Tym samym wkrótce zostanie wyłączony program kontroli umysłów, którym okablowano całą Ziemię.
     Matrix musi odejść, a wraz z nim wszystko, co go tworzy - i niestety, wszystko, co uporczywie się w niego wczepia mimo widocznych wszędzie znaków końca.
     Każdy człowiek może dokonać wyboru, lecz jak rzekłem, gruda lechickiej gliny rozpadła się na dwoje i pozostaje nam zaakceptować wybory znanych nam dusz, jakie by nie były. Jesteśmy w stanie wpływać tylko na tych, którzy będą na to otwarci. Innych można tylko odprowadzić spojrzeniem, w miarę możliwości życzliwym... bo nie obiecam takiego myśliwym czy drwalom mordującym puszcze i parki.
     Sumując ten zamykający się etap ewolucji Lechitów z Kościołem:
     - co nam dała religia katolicka? Nie dała nam niczego - ponieważ wszystkie cnoty, które w walkach z najeźdźcami ery nowożytnej przejawiali Polacy, mieliśmy już wcześniej: męstwo, szlachetność, życzliwość, gościnność, tożsamość i dumę narodową, oddanie Ojczyźnie i gotowość wspierania ciemiężonych narodów.
     Nie dała nam politycznego i biologicznego przetrwania (de facto pracowała na przeciwne skutki) wbrew mitowi skleconemu przez historyków. Nie ma bowiem żadnego dowodu, że Polska niekatolicka nie przetrwałaby w lepszej kondycji, zresztą Wielka Lechia czy Wielka Wspólnota Słowian (niech każdy nazwie, jak mu to w duszy gra), była militarnie nienaruszalna. Z mieczami i krzyżami Babilonu przyszedł jednak trąd duchowy i rozpad Wspólnoty.



     - co nam zabrała religijność? Niestety bardzo dużo. Zdecydowanie uszczupliła podstawowe cnoty lechickie takie jak odwaga i duma (ponieważ przed programowaniem umysłu wizerunkiem groźnego Boga Pana były one w pełni mocy w całym Narodzie). Zdecydowanie odebrała odwagę samodzielnego myślenia i wolność kreacji duszy; przydając za to skłonności do pokory to jest przyjmowania nędznego obrotu sprawy i wyższości obcych kultur. Mimo że zachowaliśmy w niezwykłym stopniu męstwo i szlachetność, to jednak Kościół znacznie zdegradował polski potencjał samoobrony - wyrżnięcie zielarzy, szeptunów, żerców było niczym rozbrojenie potężnej na każdym polu armii fizyczno-mentalnej. Odbiło się to nie tylko na skurczeniu świadomości ogólnej i indywidualnej, czy tak cennej więzi i porozumienia z Przyrodą lecz na najważniejszych rzeczach dla zabezpieczonego trwania Rodów, to jest Narodu w ogóle: ochronie kobiet i dzieci przed skutkami traum wojennych i seksualnych. 
     To żercy usuwali całkowicie skutki energetyczne, biologiczne i duchowe z DNA zgwałconych Słowianek. Kościół nie tylko nie dał Narodowi ich zamienników, ale sam dzięki swoim zdegenerowanym funkcjonariuszom pomnożył krzywdy kobiet i ich rodzin. Bezpośrednim następstwem działań Kościoła jest zatem ciągłość rodowa traum na poziomach duszy i DNA praktycznie wszystkich polskich Rodów.
     Gdyby w Polsce nie zapanował katolicki system wierzeń, Naród nie osiągnąłby nigdy poziomu dzisiejszej degeneracji rodzinnej (społecznej, narodowej): alkoholizmu, braku wychowawczego wpływu rodziców na dzieci, rozwodów, rozpadów, porzuceń, ponieważ Wedy zabezpieczały każdy słowiański Ród i każdy słowiański Naród przed wszelkimi patologiami.
O ile Wedy czyniły każdego Słowianina indywidualnym, odważnym i szczęśliwym kreatorem i zdobywcą, o tyle katolicyzm Słowianina odzierał z indywidualizmu, wykuwając z niego członka spokorniałej rzeszy wyznawców, ufnych w podszyte groźbami przekazy kapłanów.
     Rozbrojenie z odwagi samokreacji  (talenty, potencjał samouzdrawiania, osobiste zdolności parapsychiczne) i z wedyjskich zabezpieczeń Rodu/Narodu uważać można za największą zbrodnię Kościoła wobec Polski. 
     Do tego trzeba dorzucić kłamstwa historyczne, obniżanie rangi Polaków w oczach świata i ich samych, rabowanie ich i stałą, historycznie ciągłą targowicę i wykrwawianie Narodu dla zbrodniczych interesów w preparowanych z wyrachowaniem wojnach.
     Tylko omamiony człowiek nie widzi tych aktów dewastacji na Kraju Lachów i nie dopuszcza w swym rozumowaniu następstw, które te akty przyniosły.
     Religijność nie jest gwarancją przetrwania ani tym bardziej wzmocnieniem walki o wolność - jest zasilaniem energią własnych baterii życiowych osobistego, rodowego i narodowego niewolnictwa. 

     - co czeka Kościół i katolików w ciągu najbliższych lat?  Upadek Kościoła na ziemi Lechów będzie postępował dynamicznie, co osoby odcięte od świadomości serca będą przyjmować z szokiem. Aresztowania kapłanów będą liczne, a świątynie będą pustoszeć, bo jak w każdym procesie, zadziała logiczny mechanizm konsekwencji domina.
     Zostaną ujawnione satanistyczne procedery watykańskie, także z udziałem wywożonych polskich dzieci. Największe oszustwo Kościoła polega na tym, że  mówi o pobożności, a uprawia satanizm. Tak naprawdę nigdy nie było to zamaskowane.


     Zostanie ujawnione, że wężowe gniazdo watykańskie jest największym bastionem mafii i wojennym organizatorem świata.
     Zostanie ujawnione, że Jezus nie został wydany przez Boga-Ojca  na męki i uśmiercony, że był nienaruszalnym posłańcem wedyjskich zasad życia, który działał w strefie największego zła i patologii na Ziemi w tamtym czasie.
     Zostaną ujawnione wszystkie przejęte rabunkiem i przemocą artefakty i księgi ziemskich ras i cywilizacji, w tym kroniki lechickie.
     Polskie kościoły zaczną ziać głuchą i smętną pustką jak groty, kiedy odejdą starsze pokolenia, zbyt słabe dla transformacji. Ubędzie omamionych - część ludzi potrzebuje wstrząsu do wybudzenia - ubędzie wpływów finansowych, ubędzie i kapłanów. Jednych wymiotą procesy, drugich zrezygnowanie lub depresja, jeszcze innych spotka ostracyzm... Wielu jednak zacznie pracować dla społeczeństwa, bo trzeba pamiętać, że odcinanie całego kleru jako zła wcielonego i antynarodowego segmentu społecznego byłoby pochopne. Zawsze pamiętajmy, że księża to też ofiary. To też ludzie poddani masońskiej edukacji (rodzice, szkoły, media, literatura), i wielu ma dobre dusze i intencje, tyle że przypadło im stać się ofiarami praktyk babilońskich, po to, by dalej czynić je na innych.
     Nie dzielmy Rodaków - łączmy ich. Tylko w tym siła pospolitego ruszenia. Jedność.
     Życzliwość zsynchronizowana z czujnością i surowością czyni prawdziwego Lacha - takiego, jaki stał pod polskimi dębami tysiące lat temu. Zatem surowo rozliczmy tych, którzy dokonali zbrodni na Laszętach, nie może tu być zmiłowania. Nie może być zbagatelizowania ciężkich antynarodowych przestępstw.
     Ale tych, co w dobrej intencji dawali nam fałszywe nauki, a będą gorliwi by pracować dla chwały i zdrowia Kraju, przyjmijmy jak Braci i Siostry, bo też nimi właśnie są. To właśnie będzie nawracanie się, o którym tyle razy opowiadali... Ale przecież nawrócić się - to stanąć ponownie na zgubionej we mgle ścieżce. To wrócić w progi swych przodków i objąć z ich duszami.
     Będziemy wiedzieć, komu wybaczyć, ponieważ zyskamy zdolność odczytywania intencji. 
     Niech zatem niewinni poważnych czynów kapłani znajdą nowe zawody na gruzach kościołów i czynią nareszcie misję prawdy i pożytku. Okażmy im w tym życzliwość, jeśli zaś nie będziemy mogli tego zrobić (a nie musimy, bo wybaczanie nie jest obowiązkiem Słowianina), to im przynajmniej nie rzucajmy kłód pod nogi. 




     Jeśli dziś jeszcze nie wszyscy widzą upadek Kościoła i religii, to w ciągu kilku ledwie lat zmieni się to ogromnie. Tak naprawdę nie spłonęła tylko szatańska siedziba Notre-Dame, lecz od dawna płoną wszystkie katedry tego świata. Nie mogło być inaczej - skoro zbudowano je na pożarach świątyń wolnych ludzi.
     Pożary trawią wszystkie kościoły i wszystkie religie - jest to jeden z wielu nieodłącznych procesów transformacji Ziemi, którą przepowiadano od dawna.
     Dzieci polskie będą coraz częściej odciągane od praktyk babilońskich i chronione przez przebudzonych rodziców. W krótkim czasie proporcje się odwrócą: jeśli dziś w szkole tylko kilku uczniów nie posyła się do komunii z woli świadomych (i odważnych po lechicku) rodziców, i uchodzą oni za dziwaków, to potem za dziwaków będą brani ci nieliczni, których rodziny z uporem do obrzędów katolickich skierują... Proces jest nieodwracalny, a jeśli niektórzy nasi Bracia i Siostry będą z desperacją i zaparciem trwać w religijnym amoku mimo rumoru walącego się fałszerstwa, to będzie to efekt ich głębokiego zaczarowania, zagubienia i rozpaczy. Niektórzy pozostaną w tym oporze do końca i tak odejdą. Oszczędźmy im kąśliwości, gdyż świadomy i mocny Słowianin ma obowiązek pozostać życzliwym i roztropnym w ingerencji. Dla wielu Polaków odejście od wiary w katolicki system może być trudne nawet w przypadku otrzeźwienia: ego będzie sprawiać kłopot, jeśli się z fanatyzmem goniło do modlitw dzieci, gromiło ateistów, a teraz wypadałoby przyznać się do zagubienia. Inni mogą mieć zbyt silnie wprogramowany lęk przed samotnym decydowaniem o swojej ewolucji, bez "pasterza-protektora i nadzorcy".
     Nie należy odrzucać takich osób przy odbudowie porządku w Ojczyźnie. Najlepszym środkiem, który przekonuje do naszych wyborów innych, jest nieingerencja, naturalna życzliwość, emanacja znakomitą formą psychiczną i zdrowiem. Na to zwróci uwagę każdy. Ten środek jest znakomity nie tylko przy uwalnianiu z religii, ale też jako zachęta do przejścia z diety mięsnej na wegetariańską. Jest to w istocie zwyczajny słowiański model wpływania na innych ludzi, wynikły z podstawowej cechy rasowej zwanej życzliwością...
     Dziś największą wartością jest zjednoczenie i pospolite ruszenie pogodzonego narodu Lachów. Czy będą w szeregu katolicy, ateiści czy rodzimowiercy, liczy się po prostu szczera miłość do ziemi ojczystej, i szczera życzliwość dla Rodaków
     Możemy osądzać biskupów, lecz nie osądzajmy ich ofiar. Z taktem podajmy im ramię. Razem po lechicki wschód słońca.
     Od początku my, Słowianie, stanęliśmy w polu walki z Babilonem jako lud światła z jądrem ciemności. Właśnie zaczęliśmy wygrywać tę bitwę. 
     Kościół upada teraz. To są ostatnie dzwony Babilonu.
     Człowiek wolny, jako iskra Stwórcy, nie potrzebuje kapłana ani nawet przewodnika. 
     Stajemy się tym, czym nas stworzono naprawdę, a o czym w Biblii nie wspomniano - wolnymi kreatorami Boskiej Przestrzeni.  Właśnie za to kocha nas Stwórca.
     Darz Bór, Bracia i Siostry.
     Czcibor


     Cała historia (i działalność) Chazarów oparta jest na podstępie i kłamstwie. Egipski historyk ujawnia fakty takie jak ten, że nie widział ich nigdy Egipt, a tym bardziej "niewola egipska"
     https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie-2015-03

     Watykan zawsze był wrogiem Lechitów i Słowian i zrobił wszystko, by prawdziwa historia i prawdziwy potencjał naszej rasy pozostały ukryte:
     https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/22/poczet-krolow-lechii-kosciol-w-polsce-od-1050-lat-ukrywa-przed-polakami-ze-jestesmy-starozytnym-antycznym-wielkim-imperium/?fbclid=IwAR2OvnI4V5sekyHZDRuJxQRGoa0EMzoesYnD4IZi_0L0j0kGpQha5MnaMTg

     https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/05/25/biskupi-polscy-dlaczego-ukrywacie-przed-polakami-historyczne-fakty-dotyczace-prawdziwych-korzeni-naszego-narodu/?fbclid=IwAR2KrJTCQ-MpUKfc8Q7M5-YbH0MJnrGWp_40r_kNfmlm7cTgJRiGRgIS5Io

     Historia relacji między Watykanem, a Polską, to zdrady i wysysanie ze strony pierwszego, i poświęcenie i heroiczne trwanie drugiego:
     https://cyryl27.wordpress.com/2015/12/06/dlaczego-watykan-tak-nienawidzi-polske-i-polakow/?fbclid=IwAR1DWNCOoCpUVSRMG_ih2eqO64Cn9tOoRdTtXcdawGYyiFkZeuvBzoKKY_E
     
     https://lifeoverprofit.wordpress.com/polityka-watykanu-w-sprawie-polskiej/?fbclid=IwAR0uKQR2thZVLTUah8I8WUB9cniq_drJsMKO51_IxvvCQ_YH8XLj4IDwZgw

     Watykan to żadna chrześcijańska i boska struktura do ratowania ludzkości, lecz szatański system kontrolujący planetę przy pomocy zbrodni i czarnej magii:
     https://boskaenergia.blogspot.com/2017/04/struktura-szatanskiej-wadzy-i.html?m=1&fbclid=IwAR18lOZ4BNKHSGbPnt213M-rd-ZmTp5uY-mtxTVtb42Cl5l1i061SUMAKVs

      Klątwy rzucone na Kraj Lachów z Gniazda Wężowego to de facto zaklęcia babilońskiej czarnej magii, ściśle podtrzymujące niewolniczy los i umysłową niemoc naszego Narodu:
             https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/11/06/klatwy-watykanu-na-polske-do-dzis-nieodwolane/?fbclid=IwAR38ccb-GAU7JmtmlgWEo2_9gd-5fHBHunziEeWLhTm0MNln7NhwMu3zuSY

     Watykan i cały katolicki Kościół kpią z omamionych okultyzmem społeczeństw, ponieważ od początku nieprzerwanie kontrolują je, stosując atrybuty powzięte z Babilonu, Egiptu i satanizmu:
   













     Wiele pisze się o wpływie masonów i iluminatów na stan ludzkości, ale obecny apokaliptyczny porządek świata skonstruowali jezuici...





     Słowianie i wszystkie rasy planety wkraczają w nową erę. W erze tej nie tylko nie będzie niewolniczych systemów politycznych zwanych demokracją, ale też religijnych. Całkowita więź ze Stwórcą, nareszcie w pełni uwolniona poprzez otwarty dostęp do Wyższej Jaźni, nie będzie oznaczać niczego innego, niż wolną, indywidualną, szczęśliwą i bezpieczną drogę własnego doświadczania, kreacji i ewolucji.

2019/06/18

Słowianie wychodzą spod zaklęcia Herba Circumcidetus



 
     Herba znaczy po łacinie trawa, circumcidet - przycinać.
     Jednym z masowo wessanych w słowiańską współczesną obyczajowość otumanień , oprócz religii czy wiary w sojusze z tradycyjnymi (zatem... sprawdzonymi) wrogami jest wyrżnięty z duszy szacunek do Przyrody. Objawia się to między innymi ślepym naśladownictwem zachodnich praktyk strzyżenia traw.
     Nasi przodkowie nie przycinali trawy, bo pomysł tak osobliwy do głowy im nawet nie przyszedł. Widzieli w niej piękno, jeden z przejawów Przyrody, a Przyroda nie jest czymś, co się poprawia, lecz czymś, z czym się współistnieje.
     Przyjęcie tak prostej i oczywistej wartości harmonizuje wszystko. Odejście od niej odbiera równowagę na każdym polu życia człowieka.
     Otępiały, zwesternizowany Słowianin postępuje jakby rzucono na niego zaklęcie Herba Circumcidetus. Nie weryfikuje praktyki strzyżenia traw ani sercem, ani rozumem.
     A tak jedno, jak drugie musiałoby dać jedną odpowiedź: polskie społeczeństwo wpadło w obłęd na punkcie przycinania trawy.
     Tak wygląda trawnik Amerykanina:




     Zaprogramowano nas na amerykański model społeczny tak mocno, że obce nam wzorce piękna i porządku, mimo tysięcy lat własnych słowiańskich tradycji i wartości, przyjmujemy właściwie z błyskawicznym automatyzmem, jako oczywistość.
     Amerykański trawnik podoba się wielu Polakom, ponieważ odbierają go jako... estetyczny, schludny, idealnie równy, proporcjonalny.
     Do tych słów nasuwa mi się szybko kolejne: nijaki...
     Właściwie co znaczy "estetyczny" i dlaczego w Matrixie z estetyczności czyni wysoką wartość. Estetycznie to wyjściowo czysto, ale też skromnie, smętnie, bezbarwnie. Pojęcie tak rozumianej estetyki rozparło się szeroko i architektury, odzieży, motoryzacji... Jeszcze w latach 70. i 80. ubiory, samochody i studia telewizyjne tętniły kolorami. Teraz występuje dominacja zimnych barw i surowej atmosfery.
     Estetyka nie powinna stanowić determinującej wartości, a skoro taką jest, to nie warto się jej trzymać. Czystość i schludność są istotne, jednak nie powinny odbierać w naszym polu życia kolorów i przejawów tak Przyrody, jak ludzkiej kreacji. Nasze dusze rozkwitają w kolorach, nabierają optymizmu w cieple.
     Świadomy Słowianin nie okaże zachwytu trawnikiem Amerykanów i Westów, lecz rodzimym, podpartym szacunkiem i podziwem dla Przyrody.
     Tak wygląda trawnik Słowianina:




     Który trawnik naprawdę nakarmi duszę, przyda optymizmu, humoru, życzliwości dla samego siebie i innych? Zimna estetyka będzie działać adekwatnie na duszę człowieka, być może będzie stymulować dyscyplinę, organizację, porządek, ale nic poza tym. Ukwiecona, barwna łąka doda czegoś więcej: radości życia, inspiracji, chęci działania, a ponadto wesprze procesy zdrowotne ciała i psychiki (na przykład wychodzenie z traum, w tym żałoby).
     Tu zresztą dochodzimy do sedna problemu, który sprawia, że nasi Rodacy schematycznie powtarzają amerykański pomysł na trawnik.Na zdjęciach powyżej mamy oczywiście różne rodzaje trawy - gatunek hodowany pod koszenie i naturalne łąki. W przypadku przycinania trawnika można mówić o surowym, nawet biednym otoczeniu domu - lecz zgodnym ze sztuką i całkiem przyjemnym. Natomiast koszenie łąk to fatalny błąd wynikły z ignorancji.
    Prawda jest taka, że ogromna liczba mieszkańców miast nie odróżnia trawnika od łąki. Większość traw miejskich, które bezmyślnie brane są jako trawniki strzyżone  lub nie - są łąkami, dzikimi trawami, co dalej oznacza: bazami żywotnymi kwiatów, owadów, ptaków, zalążków drzew. Przekaz tej treści powinien być powszechny w polskich przedszkolach i szkołach, oraz w domowych ogniskach (rodowe mądrości i refleksje dla dzieci są nieodzowną częścią edukacji i rozwoju dzieci, co dziś w wielu lechickich domach nawet marginalnie nie występuje...). Mamy zatem narodowe zjawisko dramatycznej nieświadomości na jednym z najważniejszych pól życia. To właśnie dlatego w polskich miastach władze z dumą i entuzjazmem chwalą się w lokalnych mediach z nabycia ciągników koszących. Ciągniki te wprowadzane są zamiast na trawy wokół budynków publicznych, także na tereny parkowe, wokół jezior, osiedli...
Omamieni Lechici nie widzą różnic między trawą, a łąką. Tymczasem są one uderzające:
     - trawnik to specjalne wyhodowana pod zasiew i koszenie trawa, która po przystrzyżeniu pozostaje miękka i zielona, gdy tymczasem łąka/naturalna trawa traci barwy i nie wygląda po podcięciu ani ładnie, ani estetycznie, lecz zwyczajnie martwo
     - wystarczy przejść się boso po strzyżeniu trawnika, by wiedzieć czy jest on nim w istocie - bo staje się miękkim dla stóp dywanem, czy też jest łąką, która kłuje podeszwy ostrymi źdźbłami i która nadaje się do bosęgi i kontemplacji tylko w stanie nienaruszonym przez człowieka
     - pozostawione bez ingerencji łąki stają się zsynchronizowanym szańcem przyrodniczym, ekosystemem, który jest w stanie przetrwać pewien okres suszy bez destrukcji - trawnik może ocalić w takim okresie tylko sztuczne nawadnianie.
     Prawdziwy problem naszego zwesternizowanego Narodu nie leży zatem tyle w samym upodobaniu do przyciętych trawników, ale w pozbawionym weryfikacji, maszynowym cięciu wszystkiego, co się trawą jawi. Tymczasem łąki nie są stworzone do koszenia i się do tego nie nadają!
     Nie tylko, że tracą wtedy piękno, cały urok, ale też znika pole życia i doświadczania dla owadów i ptaków. To zaś powinno być dla Słowian zawsze brane pod uwagę, jako że jesteśmy Strażą Przyrody.
Prawdopodobieństwo uśmiercenia owadów podczas koszenia zwyczajnych trawników jest stosunkowo niskie, w przypadku wolnych traw/łąk bardzo wysokie. Giną całe rodziny owadów, co więcej: niszczone są zalążki drzew. Ani jednym, ani drugim, wprowadzony w trans kosiarz nawet nie pomyśli. Marnotrastwo zalążków drzew jest szczególnie katastrofalne w okolicznościach nasilonej systemowej walki z lasami i parkami, i spadkiem tlenu na obszarze miast. Ratunkiem będzie wpływ świadomych Lechitów na ludzi żyjących w ich lokalnym otoczeniu - przełom w traktowaniu drzewostaniu i obezwładnianiu dewastacyjnych działań władz miejskich musi się zrodzić w lokalnych ogniskach (dopóki Polska jest okupowana) i etapowo ogarnąć całe terytorium Kraju jako Lechicka Rewolucja Ocalenia Rodzimej Przyrody.
     Tak dla cięcia traw, jak drzew, zatrudniani jako kosiarze i ścinacze Polacy są całkowicie pozbawieni świadomości słowiańskiej i empatii dla Przyrody. Tymczasem w wolnej Ojczyźnie do takich zadań należałoby włączać świadomego przyrodnika, który dzięki intuicji i wiedzy ważyłby losy zagrożonych roślin i zwierząt.
     Znikanie łąk z miast to amerykański i zachodnioeuropejski element matrixowego społeczeństwa, który do Polski manewrowanej przez Chazarów i masonów musiał trafić, było to nieuchronne. Ostatnie dwa lata to nasilona planowa rzeź na zwierzętach, parkach i lasach, co nareszcie budzi rosnącą liczbę naszych Braci i Sióstr. Jest to jednak pobudka na bolesnych gruzach.
     Tymczasem miejskie łąki giną, a kiedy wraz z nimi znikają owady, ubywa ptaków. W przestrzeni miejskiej, pod każdym względem bardziej destruktywnej/niezdrowej dla ludzi niż wiejska, jest to strata po prostu dramatyczna. Ptaki bowiem odbierają pole emocjonalne i duchowe ludzi, których mają w zasięgu swoich dźwięków, i poprzez ich dostrojenie uzdrawiają i harmonizują ludzi.
Są wyjątkowo mocnym czynnikiem wyciągającym z depresji. Ubywanie łąk kwietnych, drzew i ptaków z miast musi przekładać się na spadek biologicznej i psychicznej formy dziesiątek tysięcy naszych Rodaków.
     W interesie społeczności miejskiej i całego naszego Narodu jest zatem, aby drzew i łąk kwietnych przybywało - a nie ubywało.
     Ten proces zostanie wkrótce zapoczątkowany, tak jak dzieje się to już w Rosji. W Moskwie poszczególne rady osiedlowe/dzielnicowe poddają kwestie koszenia lokalnych traw pod głosowanie, i choć zwolenników "smutnej estetyki" nadal jest więcej, to jest to istotne pierwsze ogniwo przemiany świadomościowej całego rosyjskiego narodu.
     Podobnie będzie to przebiegać w naszej Ojczyźnie, także dlatego, że zuchwale maksymalizowane wycinki drzewostanu z jednoczesnym promowaniem technologii 5G przyspieszyło trzeźwienie Lachów. Niech cudownym omenem będzie wieść z Białegostoku, gdzie duch słowiańskich przodków zstąpił, by kaganek pioniorów przełomu ponieść na cały Kraj: mieszkańcy i władze tego miasta zdecydowali, że rezygnują z koszenia części traw miejskich, aby stały się one łąkami kwietnymi...
     Lechici wstają...
     Wstań i Ty, i daj przykład Braciom i Siostrom, jak żyć z Przyrodą.
     Dziękuję Ci,
     Czcibor



     Białostocka Jutrzenka...:
     http://www.bialystokonline.pl/wyslali-petycje-do-miasta-lepsze-laki-i-dzikie-trawniki-niz-suche-stepy,artykul,107154,1,1.html

     O stosunku zaczarowanych Lechitów do trawy pisałem rok temu:
     http://lechickieodrodzenie555.blogspot.com/2018/04/westernizacja-umysow-stosunek-lechitow.html


     Amerykanizacja umysłu:




    



Łąka nie ma praw ani wiejskich, ani miejskich. Łąka ma prawa do życia, i jest go pełna...





     Na Ziemi Lechów zaczęła się potężna transformacja. Rosnącą świadomość i moce osobiste, stymulowane w zreformowanych na poziom wedyjski szkołach, oraz w codziennym połączeniu z Przyrodą, sprawią, że nie tylko szacunek do niej powróci jako powszechna cnota narodowa. Ponadto uzyskamy zdolność wejścia w energetyczny i mentalny kontakt z całą żywą strukturą Natury - i z duchem Matki Ziemi.

2019/06/03

Superbohaterowie bronią upadającej hollywoodzkiej twierdzy iluminatów

   
 
     Osoby szukające wiedzy i poszerzające świadomość wiedzą że Hollywood (i inne wytwórnie) jest wielkim generatorem kontroli umysłu, programowo działającym na: przytępianie zdolności obserwacji i refleksyjności, wrażliwości, empatii, smaku i taktu. Ponadto stymuluje seksualizację i wulgaryzację widza poprzez praktycznie wszystkie obecne produkcje, nie tylko poprzez szczególnie ekstremalne i destruktywne jak 50 twarzy Greya czy Gra o tron
     Człowiek jest tak subtelną emocjonalnie i duchowo istotą, że żaden przekaz nie przechodzi przez jego umysł i serce bez pozostawionego osadu. Szkodliwe przekazy mogą zneutralizować tylko osoby świadome i oczywiście wysoko wibrujące. Większość odbiorców amerykańskich  (i innych naśladujących projekt degeneracji) produkcji w tym momencie tej świadomości nie ma nawet na poziomie podstawowym, to jest filtrującym po prostu treści niesmaczne i brutalne. Z wiedzą na temat rzeczywistych pełnych skutków oglądania telewizji, a co dopiero na temat tego, że stoją za tym określone, demoniczne intencje, jest tylko gorzej.
     Hollywood jest potężnym działem utoczonym do bezwzględnej wojny z wolnością społeczeństw. Można powiedzieć, że jest to najgroźniejsza z broni iluminatów, masonów i jezuitów, ponieważ choć nie jest bezpośrednio ludobójczą, to najbardziej obezwładnia. Można ją porównać do religii, przy czym jest zdecydowanie szybsza w masowym podboju świadomości społecznej i sprytniej rozmontowuje zasieki moralne odbiorcy. Człowiek czujny, wnikliwy, refleksyjny i wrażliwy będzie filtrować i weryfikować wszystko, co stanie na jego ścieżce życia. Człowiek rozbrojony telewizją straci na tym naturalnym pancerzu samoochrony, z czasem stając się po prostu nieświadomym nosicielem ukrytych przekazów medialnych: nonszalancji, próżności, apatii, roszczeniowości, agresji, seksualizacji.
     Wystarczy mieć perspektywę obserwacji kilku dziesięcioleci, aby stwierdzić, że treści telewizyjne i charakter programów zmieniły się ogromnie. Z programów znikła subtelność, zamiast tego kodowana jest wartość podboju (na poziomie ego - finanse, luksus, partnerzy seksualni, władza, kariera). 
     Automatycznie zmienili się i odbiorcy. Ponieważ nie jest to tak, że telewizja goni za oczekiwaniami i gustami widza, lecz je kreuje. Najmłodsi odbiorcy filmowych i muzycznych przekazów nieomal nie filtrują niczego - ponieważ są dopiero na początku swego wartościowania. W efekcie ich wartościowanie jest determinowane przez media. Mamy już widoczne pierwsze generacje takich ludzi także pośród Słowian. Jako że programowanie Amerykanów i Westów zaczęło się szybciej i przede wszystkim brutalniej - ich społeczeństwa nie tylko że mają rażący kłopot z odsiewaniem niemoralnych propozycji (mediów, szpitali, urzędów, szkół, urzędów), ale przejawiają dramatyczny brak oporu wobec działań ewidentnie dla nich destruktywnych (napływ migrantów, mieszanie etniczne rodów).
     U progu wyzwolenia ludzkości znajduje się ona na dnie - jednocześnie iluminaci przejawiają już demonstracyjny demonizm, odsłaniając symbole swoich prawdziwych wierzeń i intencji (otwarcie tunelu Świętego Gotarda, festiwal Eurowizji i wiele innych).
     Sam fakt tej zuchwałej otwartości jest smętną wizytówką poziomu, do którego zepchnięto ludzkość przy pomocy sterowanej przemyślnie rozrywki.
     Tak zwane gwiazdy czy to filmu, czy muzyki, robią kariery na zasadzie cyrografu. Otrzymują gwarancję bogactwa, sławy i ochrony, czasem tajniki zachowania młodości - w zamian za współudział w zniewalaniu społeczeństwa. Dotyczy to nie tylko pracy na planie, ale też taktycznych skandali obyczajowych. Całość służy stałemu obniżaniu wrażliwości i etyki społeczeństw.
     Hollywood produkuje nie tyle filmy, co pociski nuklearnie eksplodujące w duszy. Nawet oficjalne statystyki przyznają, że 50 twarzy Greya zmieniło mentalność kobiet (także mężczyzn, ale wibrujące bliżej Stwórcy kobiety są wrażliwsze). Dużo osób uniknęło tej i podobnych projekcji dzięki świadomości albo intuicji, jednak większość społeczeństwa jest podatna na reklamy, a te są dodatkowo nasycane zachętami, że coś jest szczególnie trendy - gdy jest to tego rodzaju silnie zmieniający mentalność produkt.
     Produkcje Hollywood i w zasadzie wszystkich znanych wytwórni przemycają wprost w umysł widza desant nowego, zwichrowanego wartościowania. Do tych wytwórni dołączyło polskie kino i telewizja, dlatego z planową premedytacją w programach rozrywkowych, kulinarnych i wszelkich innych wstawia się homoseksualistów, Murzynów, Ukraińców, zwolenników LGTB, Unii, osoby mocno wytatuowane i lekkoduszne, a rodzimej Słowiańszczyzny prawie nie widać - chyba że jej wypaczone wersje w branży muzycznej.  W telewizji nie ma nigdy osób przypadkowych, nie ma tam w ogóle niczego poza planem. Ci, którzy faktycznie sterują mediami świata, mają takie wtajemniczenia, że wiedzą nie tylko o tym, że ich przekazy formują nowe, bezwolne społeczeństwo, i że zaczyna ono wierzyć w to, że polskie ulice są naprawdę pełne Murzynów i homoseksualistów... Oni wiedzą, że myśl ludzka zmienia algorytmy przestrzeni, kształtuje nową rzeczywistość - dlatego właśnie naprowadzają myśli milionów odbiorców na taki świat, jaki chcą ostatecznie skonstruować.
     To jest prawdziwa intencja telewizji i dlatego wspiera ona poddaństwo ludzi jeszcze bardziej niż religie. Religie bowiem mimo wieków cementowania mentalności ludzkiej nie rozmyły ani wrażliwości, ani tożsamości rodowej i narodowej.




     Polska ofensywa telewizyjna przeciw wartościom Słowian trwa stosunkowo krótko (i się załamie), ale zachodnia masoneria programuje swoje społeczeństwa od dawna. Dlatego stan ich duchowości i świadomości jest dużo bardziej krytyczny, by nie rzec: opłakany (Szwecja). W produkcjach kinowych i telewizyjnych Westów i Amerykanów od lat roi się od postaci zaburzonych seksualnie, kreowanych na równoprawnych członków społeczeństwa, także jako rodziców (co jest wprost tragiczne w skutkach). Po kilkudziesięcioletniej kampanii kinowo-telewizyjnej przeciw rozsądkowi ludzkiemu, społeczeństwo nie tylko traci odwagę samodzielnego wartościowania, ale na kluczowe pytania życiowe odpowiada... cytatami z mediów.
     Arogancja wytwórców przekracza wszelkie granice śmiałości i absurdu, aby tylko wyssać z widzów resztki wątpliwości i świadomości. W serialu SF The Orville jest scena, w której dochodzi do kłótni małżeńskiej dwóch kosmitów... homoseksualistów. W ramach tradycji rozwodowej jeden musi drugiego zasztyletować. Przekaz tego wątku jest oczywisty:
     - przyjmij małżeństwa homoseksualistów jako normę społeczną, jest to bowiem norma w całym wszechświecie,
     - zaakceptuj nawet drastycznie osobliwe obyczaje obcej rasy (migranci), bo zróżnicowanie ras i tradycji  jest powszechne i akceptowane w kosmosie.
     Filmy z Ameryki mają nie tylko bombardować zmysły wrażliwości i kontroli widzów, ale usypiać ich czujność i dławić potrzeby rozmyślań o świecie i esencji życia poprzez zatapianie ich w lukrowanych, jednak bardzo spłyconych w sednie przekazu epickich baśniach. Czujny odbiorca zauważa już, że filmy z bohaterami komiksów są bardzo powtarzalne, po prostu schematyczne jak produkty  z taśmy fabrycznej. A jednak liczba klientów tej fabryki jeszcze się powiększa - do odcięcia w przypadku takiej długoprogramowej hipnozy potrzebny jest wstrząs. 
     Superman, Spider-Man, Kapitan Ameryka, Thor i inni superbohaterowie rzeczywiście prężą muskuły w obronie, tyle że nie wolnej ludzkości, a hollywoodzkiej cytadeli iluminatów.
     

     Cytadela Hollywood jest nie tylko fabryką omamienia. Jest także świątynią okultystycznych rytuałów, w których wykorzystywane i mordowane są dzieci.
Jeśli części moich Rodaków wydaje się to zbyt straszne, by było prawdziwe, to powiem tak: wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto stoi na szczytach wszelkich ośrodków władzy (rządy, armie, kościoły, media, korporacje) - czy są to osoby kojarzące się z ujmującymi dobrodziejami czy z wyrachowanymi rachmistrzami, liczącymi z jednaką skrupulatnością banknoty i dusze? Jeśli bezduszny cynik zarządza korporacją czy stacją telewizyjną, to jakie jest prawdopodobieństwo, że funkcje i zyski swego imperium oprze o wrażliwych, uduchowionych wykonawców?
     Jest praktycznie zerowe, bo finansowe bożki wypierają światło, a sprowadzają mrok. Hollywood to gniazdo bogaczy, którzy usiedli pod tronami demonów, by służyć krwią ofiar w zamian za władzę i bogactwo. Ale też jeśli przytomnie spojrzeć na przekaz amerykańskiego kina (i w zasadzie większości światowych telewizji), to nie należy się niczego innego spodziewać. Hollywood błyszczy złotem fasad, ale piwnice zalewa krew. Informacje o tym przeciekają od jakiegoś czasu, są dostępne na YT i w internetowych artykułach.  
     Dlaczego wyciekają? Ponieważ coraz więcej aktorów nie wytrzymuje z tą mroczną tajemnicą - lecz przede wszystkim dlatego, że wielki planetarny proces przemiany świata z ciemnego w jasny obejmuje wszystkie sfery istnienia i funkcjonowania istoty ludzkiej (stąd podobne ujawnienia w kwestii politycznych oszustw, zdrad narodowych, pedofilii Kościoła, szczepień, chemtrails, efektu cieplarnianego i wielu innych). Kino i telewizję czeka wstrząsowa kuracja poprzez serię ujawnień do surowych reform. Cała struktura kontroli umysłu i traktowania widzów z najwyższą pogardą niczym rzeźnego bydła - zostanie ludziom odsłonięta. Dla milionów ludzi, którzy nie odczuli impulsu, aby odpowiednio wcześniej zweryfikować medialne przekazy i intencje rządów czy korporacji - będzie to wstrząs niczym cios młotem od wspomnianego Thora. Niektórych jednak budzi właśnie wstrząs - jedni się subtelnie wyplątują z niewolniczych więzów, inni potrzebują gwałtownego odcięcia.
     Nim to nastąpi, warto już, niezwłocznie, zredukować szkodliwe działanie mediów na siebie, lecz szczególnie na dzieci. 
     Jak to zwykle jest z właściwą kolejnością rzeczy, wszelkie tory naprawy stawia się najpierw we własnym Domu. Polskie programy to karabiny maszynowe wymierzone w naturalnie przydane dzieciom cechy takie jak empatia czy dopiero się rozwijające instynkty takie jak samoochrona. Pociski z tych karabinów zaszczepiają nonszalancję, wulgarność, brak szacunku do starszych, obniżone poczucie odpowiedzialności za życiowe konstrukcje takie jak związek i rodzina. 
     Szczególnie niebezpieczne dla konstruującej się psychiki i duchowości dzieci są programy zawierające nawet minimalne akcenty seksualizujące - niestety takich jest zdecydowana większość; dotyczy to nawet pozornie przyjaznych dzieciom programom jak Mam talent. Skutki dla naszych Lasząt będą niestety przynajmniej częściowo trwałe, bo raz osadzony obraz stale rezonuje w wyobraźni dziecka i zachowuje mniejszy lub większy wpływ na jego wybory.
     Polska telewizja w ciągu trzydziestu lat westernizacji (konkretniej: cynicznej operacji masońsko-chazarskiej) zmieniła się tak dalece, że dziś przeciw zmysłom widza wystawiana jest cała dywizja programów ogłupiających i degenerujących, które o zgrozo rujnują dwie z najwyższych słowiańskich cnót: dumę i życzliwość. W czasie, gdy chazarski rząd Lechów dokonuje nigdy wcześniej nieznanej w dziejach Ojczyzny planowej rzezi na Przyrodzie (lasy, parki, zwierzęta), umysł widzów jest zasysany przez programy w rodzaju Zdrady, Shoppping Queen, Gry małżeńskie, Poprawki skalpelem, Z kamerą u Kardashianów, Ślub od pierwszego wejrzenia, Chłopcy z botoksu i wiele podobnych. Praktycznie cały program telewizyjny ma działanie degenerujące, a dla osób świadomych i zorientowanych w planie iluminatów wszystkie wymienione wyżej tytuły mogą kojarzyć się tylko z kontrolą umysłów i zniewalaniem.
     Chociaż proces destrukcji dla etyki widza trwa w naszej kinematografii zapewne dłużej, to jego widoczne przyspieszenie nastąpiło w latach 90., gdy nawet komedie zaczęły programować w języku codziennym wulgarne określenia wobec kobiet (Killer-ów 2), a przecież kobieta lechicka powinna być otaczana czcią i ochroną, a co najmniej szarmancją przedwojenną... 
     Każdy Lach może na miarę swych możliwości i odczuć demontować hollywoodzki całun ciemności rozciągnięty nad ojczystą ziemią, i dawać niewymuszoną inspirację obserwatorom, krewnym czy zupełnie obcym Rodakom. Nie musimy oglądać amerykańskich filmów, programów reality-show, seansów łamiących słowiańskie zasady taktu i harmonii, pełnych erotyzmu, przemocy i wulgarnego bandyckiego języka (nawet w komediach).
     Nie dajmy się wciągać w wielki magiczny seans omamiania ceremonią rozdawania oscarów. Za kutynami tego wyreżyserowanego generatora niewoli umysłowej stoją kapłani w krwawych szatach, słudzy najciemniejszych wrogów ludzkości. 
     Wyłączajmy matrix. 
     Im więcej nas zacznie odcinać jego kable, tym szybciej padnie.
     Prawdziwy seans to wolne życie Przyrody - a nie sterowane emocje i przygody.
     Stacje telewizyjne to projektory skoncentrowane na przygważdżaniu człowieka do iluzji zimnej i sztucznej jak tylko może być zimny i sztuczny hologram odciągający dzieci od żywotnych korzeni swej Matki-Ziemi.
     Dobra nowina jest taka, że Lechickie Odrodzenie objęło także uświadomienie co do jakości i wpływu mediów (za którymi stoją demoniczne dusze). Elitarny kwiat lechickiej młodzieży, która zreformuje wyzwoloną Ojczyznę, wywiedzie się w dużym stopniu z Rodów, które ze swoich domów wyrzuciły już telewizory i w czasie, gdy część Rodaków nadal chłonie epickie czyny amerykańskich superbohaterów - kwiat ten wybiera przekazy z Przyrody i z wiedzy Przodków...
     Mimo powiększanej drużyny superbohaterów Hollywood upadnie już wkrótce. Jak z wszystkimi ujawnieniami - wystąpi tu w całej nieuchronności efekt kuli śnieżnej. Za Melem Gibsonem, który o satanistycznym profilu Hollywood mówi głośno, pójdą inni. Mroczna prawda o krwawych praktykach orgii i czarnej magii w Fabryce Snów (i to byłby jedyny szczery akcent: nazwa), i tak samo w Watykanie - będzie wyjawiona światu.
     Telewizja jako taka nie upadnie jednak tak od razu - nie ona jest bowiem złem samym w sobie, lecz intencje jej operatorów. Kiedy znikną w procesach czy samobójstwach, zastąpią ich posłańcy prawdy. Jest to logiczne prawo odwrócenia szkodliwych skutków: narzędzie, które je spowodowało, zostanie spożytkowane dla dobra zagubionej ludzkości. Prawda jest bowiem taka, że wielu omamionych, zahipnotyzowanych ludzi może przywrócić do równowagi tylko to, w co wierzą, a jest to często telewizja...
     My, Lechici, także doczekamy się codziennego dobroczynnego przekazu - nim rezygnacja z odbiorników i kina stanie się powszechna dla Narodu (wzrosną potrzeby i zdolności nowych percepcji). Polska Wolna Telewizja przyniesie Prawdę i ożywi święte narodowe cnoty, które usilnie próbowała pochować: odwagę, życzliwość, dumę i miłość do Kraju i jego Przyrody.
     Ale i filmu o chwale starożytnych Lechitów, co przegnali Rzymian spod puszcz dębowych słowiańskich, doczekamy...
     Sława!
     Czcibor

     W artykule Aktorstwo to program przeciw duszy, który zniknie w wolnej Lechii poddawałem do namysłu, " czy wchodzenie umysłem i w gruncie rzeczy duszą w obcą postać, wielokrotnie, i z intensywnym afirmowaniem, nie może być wolne od wpływu na psychikę i duchowość człowieka".
     W artykule Co dalej z tą telewizją, Lechici 
pisałem, że współcześnie "żarty bez wulgaryzmów praktycznie nie istnieją, a co więcej, chamieje i seksualizuje się nawet przekaz polskich kabaretów.''

     Oprah Winfrey: Nie możesz używać tylko własnego ciała i jaźni, oto jak widzę aktorstwo. (...) Staram się opróżnić i pozwalam we mnie zamieszkać duchom.
     Robin Williams: Dosłownie jesteś w tym jak w opętaniu. Po prostu dostajesz tę energię, która zaczyna działać... To jest jak opętanie, w dawnych czasach zostałbyś za to spalony. To jest Jekyll i Mr. Hyde, gdzie możesz stać się tą drugą siłą...
     Johnny Depp: Wiem, że mam demony. Czasem jestem trzydziestoma różnymi osobami.
     Więcej: http://spiritspeakstruths.blogspot.com/2009/10/illuminated-hollywood.html

     Mel Gibson ujawnia hollywoodzkie rytualne mordy na dzieciach:
     https://wolna-polska.pl/wiadomosci/mel-gibson-hollywood-nora-pasozytow-ktore-ucztuja-krwi-dzieci-2017-12
     Brad Pitt o sieci pedofilów w Hollywood: 
     https://marucha.wordpress.com/2019/01/31/brad-pitt-przyznal-ze-siec-pedofilow-kontroluje-hollywood/


     Hollywood i światowa branża rozrywkowa funkcjonują na fundamencie satanistycznym. Cyrografy zobowiązują celebrytów nie tylko do generowania nieetycznych pokazów, ale do objawiania demonicznej symboliki i myślokształtów...
     





     Więcej: http://www.eliteagenda.com/top-tens/signs-hollywood-illuminati-satanic-elite-devil/



Mel Gibson w TV o morderstwach i kanibalizmie w świecie filmu:




    Telewizja jest demonicznym projektem przejmowania dusz. Jako naturalnie najłatwiejsze cele, dzieci nie mogły zostać pominięte w wyrachowanej kampanii:






      Gra o tron niczym babilońska dywizja zmechanizowana, blitzkriegiem przekroczyła jednocześnie granice popularności i kultu oraz granice wszelkiego umiaru, smaku, taktu i godności. Miliony ludzi weszły pod gąsienice deprawujących czołgów dobrowolnie i z urzeczeniem. 



     O masońskich przekazach w serialu:
https://demuren.wordpress.com/2017/08/12/game-of-thrones-and-masonic-symbols-yes-they-are-there/

     50 twarzy Greya było niczym bombardowanie miast przy pomocy ładunków niszczących nie tylko prawa telegoniczne, które u wielu ludzi przetrwały na poziomie intuicyjnym. Treść filmu uderzyła w emocjonalną i duchową równowagę wielu małżeństw, odkładając w mentalności wielu widzów lęk, że jeśli nie wprowadzą w swoim życiu intymnym rzeczy, których dotąd nie mieli potrzeby/ochoty wprowadzić - przegapią coś istotnego albo stracą zainteresowanie i miłość partnera.

     Dodatkowo przekaz dołożył siły sprawczej do planowej masońskiej sekualizacji, która unicestwia najbardziej naturalne prawo intymności: że seksu powinni się dzięki intuicji, szacunkowi i poczuciu bezpieczeństwa uczyć zakochani w sobie ludzie odizolowani w własnym polu miłości i doświadczania - nie zaś kierowani niczym rząd klonów niezróżnicowanych potrzebami, charakterami, emocjami i duchowością, poprzez mechaniczne przekazy filmowe, książkowe, szkolne, medialne i tak zwanych specjalistów... 
     ...jakby Stwórca kiedykolwiek potrzebował zesłać swoim dzieciom specjalistów od intymności.


The Orville. Dwóch homoseksualnych kosmitów na terapii dla małżeństw...



...gdzie planowym przekazem producentów jest przekonać widzów, że tolerancja dla wszelkich zaburzeń i dewiacji jest normą Wszechświata.
     W rzeczywistości to próba przemycenia oszustwa i absurdu - bowiem cała Boska Przestrzeń wibruje w harmonii yin-yang.