2019/12/23

Lechici na zawsze odstawiają mięso i alkohol: siła Narodu wzosi się ponad możliwości wrogów


   
      Nabierająca dynamizmu r/ewolucja Polaków, Lechitów, Sarmatów Wielkiej Rodziny Słowian, nie jest już przegapiana przez nikogo: o tym, że Lachy odstawiają mięso, rozmawiają zafrapowani znajomi i nieznajomi przy okazji spotkań towarzyskich lub przypadkowych, podają to nawet systemowe media. RMF to stacja mieląca umysły Rodaków promowaniem szczepień, kulturą chazarską, profitami unijnymi, zachodnim stylem życia (trendy, singiel, muzyka disco), i kładąca nacisk na obcą naszym duszom i obyczajom muzykę Latynosów (miast słowiańskiej, której powinno być w rodzimych stacjach 90%). Ale nawet tej rozgłośni może zdarzyć się nieintencjonalne wsparcie procesu rozbiórki Matrixu, dzięki choćby informacji na temat wzrostu liczby wegetarian i wegan w Kraju. Według RMF Lachów i Laszek niespożywających mięsa to jest ciał pomordowanych zwierząt, jest już dwa miliony - a kolejne dwa deklarują taki krok w najbliższym czasie.
     W rzeczywistości ten krok rozważa znacznie więcej Lechitów (część na poziomie podświadomym) i w ciągu kilku lat proporcje między mięsożercami, a wegetarianami (i weganami) zmienią się w niezwykle wysokim stopniu. Albowiem i ten proces, jak wszelkie inne wyzwoleńczo-świadomościowe, przyspieszy tak bardzo, że wielu ludzi nie bierze tego dziś jeszcze pod uwagę jako totalnego przetransformowania całego Narodu.
     Wyzwolenie i naprawa planety nabierają tempa, co jest tylko dobrą wiadomością, jakkolwiek oznacza rosnący dyskomfort dla ludzi i instytucji kurczowo zatrzymujących stary świat (okupacji, wyzysku, eksterminacji). Ludzi tych można podzielić na takich, którzy z wyrachowaniem hamują wyzwolenie, i takich, którym brak energii i przytomności umysłu, by w ogóle zorientować się, że stąpają po szczelinie rozsuwających się światów.
Jednak transformacja trwa, a systemowe RMF zasiliło ją zasiliło (co nie zmienia faktu, że jest antysłowiańskim generatorem) - ponieważ każda informacja wysłana w przestrzeń zasila algorytmy jej przemian. Za dziesięć lat mięso nie znajdzie się na stołach nawet połowy Narodu, a za pięćdziesiąt nigdzie w jadłospisie planety, która całkowicie zmieni swoje oblicze.



     Odstawienie mięsa następuje z kilku powodów, stąd przyspieszenie tego procesu, frapującego wielu zaskoczonych obserwatorów. Ponieważ schodzące procesowe energie kosmiczne wspierają uwalnianie mocy serca i prawdziwych, niemanipulowanych odczuć, a do tego poszukiwacze prawdy regularnie dokładają informacji na temat przemysłu mięsnego - ogromna liczba Polaków i Ziemian rezygnuje z dotychczasowych, z tradycji oczywistych, nawyków żywieniowych, ponieważ jest poruszona i wstrząśnięta. Wraz ze wzrostem świadomości wzrasta wrażliwość i jest to powszechna reguła. Wraz ze wzrostem wrażliwości rosną opór przeciwko osobistej roli w krzywdzeniu zwierząt i determinacja do osobistego wsparcia zmian.
    Większość ludzie to istoty dobre i wrażliwe, dlatego system został tak skonstruowany, aby traktowanie zwierząt w przemyśle, w istocie demonicznie okrutne, było niezauważalne, nie podlegające weryfikacji. Zagonieni za pieniędzmi i gadżetami z wyprzedaży i promocji, znużeni, schorowani, ogłupieni Ziemianie, co więcej, od dziecka oswajani z "normami", są naturalnie takimi właśnie klientami (i podporą) tego przemysłu - zaś przemysł: jedną z zasadniczych gałęzi ciemności i terroru obejmujących wszystkich na planecie.
     Kiedy już ktoś zauważa to masowe, systemowe okrucieństwo, rzadko ma wolę i odwagę okazywać protest, "łamać obyczaj", bo wielowiekowym prasowaniem wolnych dusz przez religię i kilkudziesięcioletnim maglowaniem etyki i duchowości przez media dokonano na społeczeństwach dwóch potężnych zabiegów: wycięto im odwagę prawych buntowników, samotnych reformatorów, wszczepiono zaś strach przed wyjściem przed szereg "norm" i narażeniem na śmieszność i odrzucenie. Tymczasem żaden wolny Lechita przed wiekami, nim religia odessała go z dumy i odwagi, nie bałby się żadnych wystąpień, do których wołałoby go serce.
     A jednak, gdy programy Matrixa ulegają rozpuszczaniu, rosnące liczby ludzi czują, widzą i głoszą, że mięso jako pokarm to trofeum śmierci.
     Poza taką przyczyną odstawiania mięsa, to jest empatii, jest jeszcze inny powód - potrzeba zachowania zdrowia i witalności. Piramidy żywieniowe były jak wszystko, co podpierało masoński system społeczny, manipulacją. Podtrzymywanie tej manipulacji wymknęło się spod kontroli po wyraźnym, trudnym do zamaskowania pogorszeniu jakości żywności sklepowej: praktycznie stała się ona trutką, która każdego dnia wyprowadza organizm do mitrężnej bitwy o zdrowie. Dieta roślinna jest zdrowsza od mięsnej i coraz mniej tak zwanych fachowców (po co nam fachowcy - sami możemy czuć, myśleć, wybierać) to kwestionuje. Świat świadomy przechodzi na wegetarianizm tłumnie, mimo że zasadniczym powodem może być dla wielu chęć zachowania młodości i sprawności, a nie uwolnienie zwierząt z przemysłowego terroru.
     Dodatkową stymulacją okazuje się depopulacyjny zbrodniczy proceder faszerowania kancerogennymi i destruktywnymi składnikami mięsa dostępnego w sklepach. Mięso zabija - i mało kto jest już skłonny temu zaprzeczyć. W ciągu kilku lat zmieniła się argumentacja przeciwników wegetarianizmu: zamiast kontry, że bez mięsa brak białka, sił, zdrowia, zaczynają już mówić, że wierzą w zdrowszą dietę roślinną, lecz zbyt lubią mięso i rezygnacja ich przerasta. To kuriozalna zmiana postrzegania całego procesu, będąca kolejnym dowodem, że jest on niepowstrzymany i zdobywa świat aż do pełnej dominacji.
     Są także ludzie, którzy od jedzenia mięsa odchodzą nie z przyczyn zatroskania niewolą zwierząt czy zdrowiem, ale z powodu "mody" i bycia "trendy" - nie ma to jednak w całym procesie negatywnego znaczenia i nie ma sensu negować wkładu takich osób w cały cykl przemian. Niezależnie od pobudek czy poziomu duchowego, wspierają one pozytywną transformację Polski i planety, nawet jeśli bez świadomości i intencji. Tak jak komercyjne stacje medialne, które wsączają w umysł słuchaczy wegetarianizm.
     Wszyscy ludzie, którzy wybierają wegetarianizm lub weganizm, zmieniają oblicze i wibracje planety, dokładając do wyzwolenia zwierząt. Z czasem połączy ich wspólne widzenie całej sprawy. 
     Niektórzy odstawiają mięso w sposób ostrożny, czasowy, obserwacyjny, mając na uwadze zachwiania energetyczne i siłowe, jakie taka zmiana istotnie czasem wywołuje, jak w przypadku naszych piłkarzy i innych sportowców, czy artystów. Z czasem będą oni nabierać przekonania, że forma, a nawet jasność myślenia czy siły psychiczne i równowaga - tylko wzrosły. Nawet jeśli niektórym wydaje się, że ich wegetarianizm jest chwilowy, to każdy, kto z przekonania duszy opowiada się za wolnym światem i który dąży na wyżyny swoich możliwości - prędzej czy później odstawi nawyk jedzenia mięsa na zawsze.
     Proces przechodzenia Polaków i ludzkości na odżywianie bezmięsne jest niepowstrzymany i oznacza zyski osobiste, rodowe i narodowe na wszelkich polach, ponieważ człowiek mający więcej energii i przytomności umysłu jest istotą bardziej charyzmatyczną, kreatywną i chronioną.




     Należy ze wspomnianą przytomnością umysłu oraz intuicją serca (jedyny niepodważalny doradca) podchodzić do dezinformacji, które pojawiają się nie tylko na forach dietetycznych, medycznych, ale także ezoterycznych i duchowych. Niektórzy poddają w wątpliwość odstawianie mięsa, nazywając to zwiedzeniem przez ciemne siły, które ma człowieka nie wzmocnić, a osłabić - uczynić go marionetką rozdającą uśmiechy, niezdolną do bojowej mobilizacji. Przykłady licznych zwycięskich sportowców i wojowników zaprzeczają temu, że człowiek odżywiający się roślinami traci werwę i krzepę. Jest to omszały i skompromitowany już pogląd.
     W przypadku zaś argumentu, że odrzucenie mięsa z menu jest na rękę ciemnym siłom (masoni, iluminaci, jezuici watykańscy, reptilianie, Draconi, Archonci) niedorzeczność jest jeszcze większa. Planeta jest okupowana i wykrwawiana przez rody i rasy, które karmią się energią bólu, cierpienia i terroru. Im tego więcej, tym większy chaos i lęk w przestrzeni świata i w ludziach. To obce rasy  oraz istoty demoniczne wprowadziły na Ziemię drapieżne rasy zwierząt i zaprogramowały ludzi na tak okrutny, skracający życie i zatruwający duszę obyczaj spożywania mięsa. Jak można wierzyć, że Nowa Wolna Ziemia, gdzie rodacy każdego narodu na ulicach wymieniają uśmiechy życzliwości, słowa otuchy, gdzie dziecko jest wolne od zagrożenia, a ich ojczyzna od wszelkiego wroga - to nadal Ziemia obozów koncentracji zwierząt, ich masowego dręczenia i masakrowania? Gdzie nad domostwami wolnych, życzliwych Rodów wibrują energie krzywdy i męki zwierzęcych rodzin i ras?
     To jest dopiero zwiedzenie.
     Jednym z innych argumentów, bardzo często stosowanym przez przeciwników wegetarianizmu (czyli zwolenników obozów koncentracyjnych  współmieszkańców planety) jest ten, że przy obecnym zanieczyszczeniu (także chemtrails) owoce i warzywa tak samo jak mięso zatruwają organizm człowieka pestycydami, metalami i innymi chemikaliami, zatem zmiana diety nie ma sensu prozdrowotnego. Jest to bardzo łatwe do obalenia - jeśli ma stawiać mięso i rośliny na tym samym poziomie wpływu na zdrowie i funkcjonowanie ludzi. W roślinach znajdują się setki i tysiące substancji leczniczych i detoksykacyjnych. W mięsie ta ilość wynosi zero. Strawione mięso natychmiast wypełnia ciało trutkami i czynnikami kancerogennymi, nie mając jednocześnie żadnej mocy neutralizowania ich - strawione rośliny uwalniają mnóstwo substancji walczących z truciznami, toksynami i komórkami rakowymi.
    Wegetarianie mają zwiększoną ochronę nie tylko przed toksynami i chemikaliami, ale też przed atakami demonicznymi. Im mniej zatrute jest ciało człowieka - tym mniej dusza. I na odwrót. Mięso, alkohol i narkotyki działają negatywnie na aurę i pole ochronne człowieka. Im więcej czynników obniża jego wibracje, tym więcej złych duchów i demonów przyciąga szansa przejęcia takiego umysłu i ciała. Nie przypadkiem opętania dotykają przede wszystkim osoby osłabione nałogami i toksynami: obniżenie wibracji, odessanie z witalności i dziury w aurze ściągają agresywne byty niefizyczne.
     Mięsożerni Rodacy zrzucają wegetarianom hipokryzję: że odżywiając się roślinami, karmią mięsem swoje domowe psy i koty. Nie jest to przemyślana krytyka. Jeśli mówimy o ewolucji, przemianie, to zawsze trzeba założyć, że mają charakter stopniowy, fazowy. Dla wielu ludzi początkujących w diecie roślinnej objęcie taką zmianą zwierzęta stanowi dodatkowe obciążenie, przez jakiś czas zwyczajnie ponad siły. Poza tym to człowiek stoi duchem i świadomością wyżej niż zwierzęta, dlatego to jego świadomość determinuje o charakterze świata. Jeśli wegetarianin karmi swoje zwierzęta mięsem, to i tak, osobiście, dokłada się do nowej ludzkości. Nie mniej, niektórzy już z powodzeniem karmią swoje psy i koty roślinami i nabiałem. Zwierzętom także można zmienić dietę - o możliwościach i tu decyduje status finansów, charakter zwierzęcia, jego wiek i - owszem, także jego gotowość, którą okaże lub nie. Tak, jak starsi ludzie mają obniżone zasoby energii i ochoty do wielkich przemian (samych siebie), tak jest i ze zwierzętami. Mimo to transformacja popłynie naturalnym nurtem - odżywianie mięsem zaniknie wraz z zaniknięciem obcych wpływów i manipulacji. Zresztą ewolucje kosmosu nie mają końca i dotyczy to także odżywiania. Wegetarianizm może zostać wyparty przez weganizm, ten przez odżywianie energetyczne - jednak nie powinno się na tym czynić usilnych oczekiwań i presji, ani tym bardziej ogłaszać sobie i innym desperackich warunków duchowego rozwoju. Człowiek posiada żołądek (i jelita do trawienia roślin) i lubi jeść. Czemu sobie tego odmawiać, nawet jeśli zyska się kontrolę mocy niczym wojownik Jedi? Zwierzę lubi wolność i bliskość krewnych. Zwierzę lubi żyć. Czemu je zabijać?



     Niektórzy sceptycy diety roślinnej piszą także o tym, że rośliny też czują, cierpią i są mordowane. Jest to po części słuszne, ale i na tę kwestię należy spojrzeć z rozsądkiem, jak na warunki ewolucji. Przede wszystkim między roślinami, a zwierzętami występuje wyraźna różnica w demonstrowaniu swej potrzeby zakładaniu wspólnot rodzinnych, eksploracji przestrzeni oraz poczuciu bliskości tak z członkami rodziny, jak z opiekuńczymi ludźmi - a także w objawianiu cierpienia z powodu utraty czegokolwiek z wymienionych rzeczy. Jest tu ewidentne, że to zwierzęta łączą z nami tak okazywane potrzeby, do czego należy również dołożyć mowę ciała, potrzebę objęć i dotyku, oraz pragnienie i radość życia.
     Mordowanie zwierząt jest niczym mordowanie ludzi, którzy badają świat bez ego i podczepów demonicznych. Niczym mordowanie dzieci.
     Obecnie przychodzące na świat dzieci coraz częściej intuicyjnie odmawiają jedzenia mięsa i zjawisko to będzie narastać. Rodzice, którzy siłowo karmią swoje potomstwo ciałami zwierząt, dowodzą braku świadomości, a przy okazji zadają cierpienie duszom dzieci. One po prostu wiedzą, że stary świat jest już tylko hologramem tracącym na mocy. Czują, co jest właściwe. Czują zaburzenia energii (jest to znakomite ujęcie sprawy z filmu Gwiezdne wojny, który zawiera sporo wskazówek dla Lechitów). Widzą zwierzęta jako życie - odbieraniu życia stawiają opór, a jeśli uczestniczą w tym pod przymusem, ich dusza rozpacza przy stole. Z kolei dzieci myśliwych wprowadzane są w potężne traumy, z którymi będą zmuszone się zmierzyć w nowej rzeczywistości.
     Tak samo nie jest właściwym zmuszanie dzieci do diety wegetariańskiej, jeśli deklarują ochotę na mięso. Przejście na dietę roślinną jest decyzją duszy, a dzieci mają prawo do prób i kształtowania swoich odczuć. Zgodność w tych odczuciach połączy cały nasz Naród w ciągu kilkunastu lat.
     Prawda jest taka, że odchodzenie od spożywania mięsa jest trudne z wielu powodów. Można wymienić ekonomiczne (zdrowa i segregowana żywność jest droższa) i obyczajowe: tradycje rodzinne i świąteczne, co jest wyjątkowo trudnym do odpięcia kodem. Wszyscy jesteśmy objęci wielowiekowym programowaniem  Matrixa skonstruowanego przez Obcych - wyjście z tak silnych kodów wymaga odwagi, motywacji, poczucia wspólnoty z podobnymi sobie i oczywiście energii. Dodatkowym utrudnieniem jest utkwienie w niekontrolowanym dyktacie ego i snobizmie wprogramowanym tak zwanym elitom (które z kolei są naśladowane przez programowane na to tak zwane warstwy niższe). To ego i snobizm z potężnym zakleszczeniem odpycha objęte nim ludzi, zwłaszcza z tak zwanym wyższym wykształceniem, z wyższym statusem finansowym, wreszcie władzą nad społeczeństwem - od ewolucji. Ego jest ślepe na cierpienie homarów i na fetor czynionej z nich ekskluzywnej potrawy. Ego nie karmi się Naturą, smakiem i kolorem, lecz poczuciem wyższości i przewagi.
     Niektórych naszych Rodaków postępująca rewolucja wegetariańska deprymuje, stresuje lub wywołuje agresję. Ponieważ nie potrafią oni do niej się włączyć, czują niepokój lub konfuzję. Te odczucia będą wkrótce szczególnie usilne u rzeźników i myśliwych, kompletnie nieprzygotowanych na gwałtowne zawalenie czegoś, co zdawało się podstawą znanej im egzystencji.

     Dlatego nie jest wskazane w żadnym razie agresywne rozprawianie się z przeciwnikami wegetarianizmu, co widziałem na wielu forach. Trzeba mieć na uwadze, że naszym Rodakom może brakować środków i potencjału do takiej osobistej r/ewolucji w tym jeszcze życiu - szczególnie gdy są starszymi ludźmi.
     Kłótnie i swary nie karmią energii przemian, tylko naszych przeciwników: i tych, którzy kontrolują jeszcze urzędy władzy ziemi Lechów, i tych, którzy są nad nimi.
     Nic lepiej nie inspiruje obserwatorów do weryfikacji i transformacji, niż nieinwazyjny pokaz zysków i mocy. To właśnie pokażmy Lachom i Laszkom, zamiast demonstracji ego, które będzie wołać o tym, że popierają mordowanie zwierząt czyli - są tymi gorszymi, mniej rozwiniętymi. Nie wszyscy odnajdą motywację, wolę i determinację do odejścia od spożywania ciał zwierząt. Należy zachować zrozumienie wobec tego zjawiska. Każda transformacja ma swoje tempo, oblicze, zachwiania i modyfikacje. 
     Ale też trzeba zaznaczyć, że z racji wymienionych tak różnych motywów i intencji, wegetarianizm sam w sobie nie gwarantuje wysokiego poziomu świadomości. Może nawet generować agresję i pychę - co nie sprzyja nikomu i nie przyspieszy ani zjednoczenia Lechitów w wyzwoleńcze pospolite ruszenie, ani pełnego objęcia Ziemi dietą roślinną. Mimo że więcej agresji dotyczy zwolenników diety mięsnej (ponieważ w przeciwieństwie do diety roślinnej zatruwa ona  organizm i umysł i zaburza równowagę wszystkich układów, w tym nerwowego) - wegetarianie często odpowiadają, a nawet atakują swoich oponentów, co jest powzięte albo z poczucia wyższości, albo bezsilnej rozpaczy. Ta ostatnia jest zrozumiała - ludzie obojętni na krzywdy zwierząt wyrzynanych w oceanach, lasach i rzeźniach są niczym kukły sterowane przez ciemne siły; obojętne na wszelkie emocje i argumenty w tej kwestii.
     Mimo to, mimo ściśniętego serca, należy przyjąć postawę cierpliwą i pozbawioną wojowniczości - dopóki większość Narodu jest niegotowa, a myślistwo urzędowo pozostaje legalne (co się kiedyś zmieni). Świadomy wegetarianin to człowiek opanowany i życzliwy. Tym właśnie demonstruje swoją siłę i inspiruje oponentów.
     Pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy Braćmi i Siostrami w niewoli zaklęć.
     Zamiast pouczać natrętnie i z wyższością Rodaków nieczułych na dolę zwierząt, róbmy swoje, a droga taka nas rozpromieni. Pamiętajmy, że jesteśmy obserwowani. Niekonwencjonalne postawy i przejawy wysokiej formy nigdy nie są przegapiane przez otoczenie.


 
     Kiedy wszyscy Lechici odstawią mięso - wyzwolą zwierzęta. Kiedy to zrobią, wyzwolą samych siebie. Zaowocuje to jednoczesną eksplozją siły i witalności Narodu, i sharmonizowaniem życia społecznego na poziom sprzed wielu wieków. Nasi przodkowie sprzed tysięcy lat nie jedli mięsa - obecna rewolucja to powrót do Domu. Słowianie żyjący w zgodzie z naukami Wed i w symbiozie z Przyrodą nie mordowali zwierząt, dopóki manipulacje klimatem i programowanie mentalności ludzi przez Drakonów nie zanieczyściły ich odczuć i poglądów. Pierwsze starożytne rasy Ziemi nie znały kanibalizmu, a zwierzęta wykorzystywane w społeczności były traktowane z troską i wdzięcznością jako tak samo boskie stworzenia. Lechici wiedzieli, że każde zwierzę jest nieodłącznym elementem Przyrody i stanowi o jej harmonijnej kompozycji. Jednocześnie mieli świadomość i odczuwali przeznaczenie zwierząt na polu energetycznym. Nikt nie podniósł ręki na zwierzę, które we wspólnym Domu umieścił Stwórca. Tym bardziej nikomu nie przyszło na myśl spożywać zwłok i zanieczyszczać aury osobistej i rodowej.
     Mądrość Słowianina nie pozwala akceptować niewoli, tortury i morderstwa. Jego serce tym bardziej. Obce rasy manipulowały tysiące lat, aby tak szlachetna rasy jak Indianie i Słowianie zmieniły obyczaje i zaczęły polować, nawet jeśli w początkowym okresie towarzyszyło temu podziękowanie dla duszy ofiary. Kto dziś to praktykuje?
     Nowa Wolna Lechia nie będzie Ojczyzną budującą swoją potęgę na trupach i klatkach. Jeśli dziś wielu ludzi ma problem z przyjęciem tego (tak jak zresztą wielu innych zmian), to z takim uporem i zablokowaniem opuszczą świat. Niczego to nie odwróci - proces trwa.
     Kiedy wszyscy Lechici odstawią alkohol - zyski będą jeszcze większe. Nastąpi zerwanie niektórych traum i klątw rodowych, ponieważ właśnie one stymulują obłęd regularnego picia alkoholu. Ten zwyczaj jak mało co przytłumia zdolności obronne naszego Narodu, a przede wszystkim odpowiedzialność za potomstwo, harmonię i bezpieczeństwo Rodu. I za miłość męża i kobiety, dwóch przypisanych sobie dusz, które kreują cud życia i mają - każda Rodzina ma - silny wpływ na funkcjonowanie całego Narodu.
     Aby uzmysłowić sobie, co rujnuje alkohol, i że jest on planową pułapką rabującą nas wszystkich z niebywałego potencjału rasowego i osobistego, należy szukać rozmyślań w ciszy i w objęciach swoich bliskich.
     Polski los to los niewolniczy; przepracowani i wypaleni ludzie, szczególnie mężczyźni, sięgają po alkohol, aby odciąć myśli od wszelkiego ciężaru: nadmiaru pracy przy niedomiarze pieniędzy, niefortunnych decyzji i ich przytłaczających konsekwencji, złości i żalu do bliskich... Jest to wyjątkowo mglista pułapka, w którą w ostatnich dziesięcioleciach wprowadzono także kobiety. Laszki, które ze swej natury są darczyniami życia, matkami, żonami, boskimi dłońmi w sercach swych mężów - wepchnięto w programy pracy, czasem harówki, oderwano od dzieci (największa trauma i osłabienie rodowe), w kody kariery. Po latach, gdy brak rzeczywistego spełnienia na miarę swej mocy i światła, popadają często w smutek, żal, frustrację, czy alkoholizm.
     Aby wzmocnić destrukcję kobiecości (moc i świadomość kobiet jest dla wyzwolenia Lechii i planety jeszcze ważniejsza niż mężczyzn), zaczarowano je rozwiniętym i reklamowanym medialnie kompletem alkoholi smakowych, sugerowanych jako raczej soki niż piwa. Jest to istotnie patologiczne, kiedy matki i żony, a tym bardziej nastolatki, zamiast jak dawniej, przyrządzić sobie w domu naturalny sok z owoców i warzyw, piją alkohol i napoje energetyczne. Osłabia to ich zdrowie, moc, i tak uszczuplony dotąd potencjał, do jeszcze niższego poziomu, co przy obecnych transformacjach ma wyższą cenę, a Ród zamiast się wyzwolić, wyprowadzić ku nowej rzeczywistości, degeneruje się jeszcze mocniej.
      Alkohol osłabia wszystko: wibracje, zdolności obronne komórek, witalność, siły, jasność umysłu, kreatywność, intuicję, co równie fatalne: świadomość serca, która odpowiada choćby za siłę miłości i wdzięczności za tę miłość. Wdzięczność jest niezwykle istotnym spoiwem do trwałego życia rodzinnego i wiary w swoje siły i znaczenie. Żaden ojciec wschodzącej wolności narodowej i rodowej nie zrobi niczego, co osłabi jego potomstwo. Matka tym bardziej. W nowej rzeczywistości, w której nie ma miejsca na wątpliwość, że harmonia kosmosu, galaktyki, planety i Kraju zaczyna się od harmonii w Rodzinie - nie ma też miejsca na alkohol.
     Wielu mężczyzn podejmuje godne uznania próby odrzucenia picia alkoholu, jednak czasem dopiero w trakcie rozpadu lub po utracie Rodziny. System zaleca takim osobom stymulować swoje zagrożone położenie powtarzaniem kodu Jestem alkoholikiem. Czy na pewno to kodowanie jest właściwe i wzmacnia siły takiego mężczyzny (lub kobiety), czy programuje upadek? Czy nie lepiej powtarzać sobie: Jestem całkowicie wolny, wolny od alkoholu, jestem wolny i mocnyWybieram wolność i więź z Rodem i proszę moją Wyższą Jaźń o wsparcie, ponieważ taka jest moja wola?... Jak zawsze - warto opierać się i w takim przypadku na intuicji, czego system nigdy nie proponuje.

     Mięso i alkohol w kontrolowanych dawkach nie muszą zniszczyć słowiańskiej Rodziny, nawet jeśli osłabiają jej potencjał, to prawda. Ale i prawdą jest, że odstawienie mięsa i alkoholu z całą pewnością tę Rodzinę wzmacnia. Każdy członek Rodu, który dokona tego kroku, zwiększa pole mocy, ochrony i świadomości pozostałym - ponieważ wszystkich łączy subtelne acz silne pole fal elektromagnetycznych (mąż i żona jak elementy Yin-Yang synchronizują się swoimi sercami w jeden mechanizm).




     Człowiek to najbardziej subtelna istota kosmiczna o wielopoziomowej wrażliwości. Jako istota niekarmiąca się ciałami zwierząt zyskuje na zdolności odczytywania i współodczuwania, i może wchodzić w niezwykłe interakcje z wszelkimi przejawami Przyrody znacznie łatwiej niż osoba mięsożerna. Uwrażliwienie poszerza zmysły. 
    Zastąpienie alkoholu (do którego liczni producenci dodają środki uzależniające i kancerogenne) sokami robionymi w Domu jeszcze bardziej wspiera taki potencjał odkrywania i nawiązywania połączeń. 
     Niech to będzie wspólny nasz Lechitów wybór. Siła w nas. Siła w Rodach. 
     Każdy może to zrobić. Teraz. To jest znakomity czas na wielki krok do przodu. Rok 2020 jest przełomowym rokiem wybudzaniu naszego Narodu, kiedy kłamstwa i krzywdy systemu zostaną obnażone powszechnie, a my możemy zyskać na drodze wyzwolenia szczególnie dużo.
     Odstawienie alkoholu i mięsa, czyli tego, co karmi tak naprawdę naszych przeciwników (wszystkich), będzie niczym zwycięska szarża husarii w polu decydującej bitwy długiej kampanii wyzwoleńczej.
    Rok 2020 jest rokiem szczególnych zwrotów. Każdy z nas może ściągnąć na swój horyzont słoneczne brzegi nowej Lechii. Czyniąc to - przyciągamy ją swoim dzieciom i wnukom. Nigdy nam tego nie zapomną. Najpiękniejsze zwycięstwa to światła zapalone własnym dzieciom.
     Nie należy nigdy z pogardą odnosić się do Rodaków, którzy nie mają sił zapalić tych świateł. Są z nas, lecz bardziej zranieni w wędrówce w ciemnościach. Jeśli chcą pomocy, zawsze ją dajmy. Jeśli nie chcą, pozwólmy zostać w mroku. Lecz pogardy Słowianin nie okazuje.
     Aby Naród odniósł takie zwycięstwo - musimy je zapoczątkować w domu rodzinnym.
     Laszko. W tobie jest moc i siła, których zawsze obawiały się ciemne siły. Siły te wiedzą, że jeśli osiągniesz pełnię swoich mocy - odejdą pokonane. Sięgaj tylko po to, co służy twej urodzie, sile, łagodności i mądrości. Wszystko, po co sięgniesz, będzie oddziaływać nie tylko na twoje potomstwo, ale na kolejne pokolenia Rodu. Możesz już teraz podjąć decyzję i zmienić los całego Rodu. Jest w tobie moc!
     Lachu. Jesteś najmocniejszym wojownikiem tego świata, nawet jeśli uśpionym. Jeśli odłożysz na zawsze wszystko to, co pomniejsza twoje siły, czujność i gotowość bojową, wróci tobie dawny duch i niezłomność przodków. Jest to w tobie, ukryte w sercu i niezwykłych genach. Kiedy odstawisz mięso, sięgniesz po nową jakość poznania i przejawu. Kiedy odstawisz alkohol, dasz pokaz największej i najbardziej inspirującej siły twoim dzieciom. Gdy to zrobisz, wręczysz im wyjątkowy prezent, który zabiorą w swoje drogi życia. Zrób to. Stój pewnie i broń pewnie, jak lechicki lew.
     Za dziesięć lat ani połowa Narodu nie zje mięsa i nie wypije alkoholu. Za pięćdziesiąt żaden Lach tego nie zrobi. Wybieramy życie. 
     Tym samym podnosimy potencjał naszego Kraju na poziom, który neutralizuje wszystkich naszych przeciwników, tak jak wysoko wibrująca energia i rząd najbardziej krzepkich mężów neutralizuje najciemniejsze węże u swych stóp. Siła w sercach i siła świadomości - siła w nas.
     Przed nami wieki niezwykłych cudów wolnego życia. Wolna Lechia jest już widoczna na horyzoncie. Będzie to Ojczyzna tych, którzy wybrali życie. Silnych, pięknych i niezniszczalnych Słowian.
     Darz bór, Bracia i Siostry.
     Czcibor



     Fragmenty ze stron rosyjskich Braci:
      Славянская культура
     Prawdziwy poganin jest zdrowy i silny w swoim ciele i duszy, w swoim duchu, bo jaki poziom zdrowia jest w nim samym, taki może przekazać swoim dzieciom. Od tego zależy siła i zdrowie Rodu. Dlatego prawdziwi poganie Rusowie nie używają alkoholu, tytoniu ani narkotyków, które nas niszczą.
     Dzisiaj wielu Słowian staje się wegetarianami i surojadami, wybiera zdrowy styl życia i myśli. Wszystko to jest bardzo obiecujące i daje nadzieję, że w przyszłości będziemy godnym przykładem duchowej czystości i prawdziwej moralności dla innych ludów Białej Rasy, pogrążonych dziś w niemoralnym bagnie najniższych instynktów i namiętności.
     Poganin podąża naturalną ścieżką, w zgodzie z Prawami Natury. Oznacza to, że komunikuje się z dziką Przyrodą, a wtedy wyczuwa Matkę Ziemię, słyszy jej wezwanie i odbiera miłość. 
     Ten, który poczuł w sobie tę wielką moc i błogosławieństwo, poczuł nierozerwalne połączenie wszystkich rzeczy.
     Być może nawet usłyszał pieśń lasu, szept trawy i głos kamieni, tak jak to mogli zrobić nasi przodkowie, jako dzieci Natury i Matki Ziemi.

     http://rodonews.ru/
     Pod koniec XIX wieku Rosjanie żyli bez mięsa i łatwo się mogli obyć bez niego, mając kapuśniak, zboża, warzywa, owoce, grzyby i jagody.
     Księga Welesa, która od niepamiętnych czasów dyktowała dogmat religii wedyjskiej, nigdy nie wspomina o ofiarowaniu bogom mięsa czy ryb. Jest to zgodne z zasadami wegetarianizmu.
     Pamiętasz jak jedli rosyjscy bohaterowie? Bochenek chleba i dzban kwasu chlebowego. Pomyślałbyś, że przy tak skromnej diecie możesz być silny i walczyć trzydzieści dni i trzy noce? A bohaterowie mogli, ponieważ byli silni i czyści w duchu, to jest żywili się wyższymi energiami.
     Wedy mówią, że słaba i umiarkowana żywność zawsze prowadzi do odnowy ciała, ponieważ ludzka energia nie jest zużywana na trawienie, a człowiek może ją spożytkować na komunikację z boskością, czerpie energię prosto  kosmosu.  Dlatego dzieci jedzą tak mało: cukierki lub kromkę chleba. Mamy często obawiają się, że dziecko straciło apetyt na jedzenie, ale dzieci po prostu otrzymują niezbędną energię z prostego jedzenia. W takim przypadku zmuszanie go to krzywdzenie, blokowanie kanału postrzegania boskości. Mamy powinny o tym pamiętać.

     http://nervana.name/
     Księga Rodzaju mówi, że zwierzęta i ludzie byli pierwotnie wegetarianami. Powszechna era wegetariańska trwała do czasu zepsucia ludzkości przed potopem. Degradacja świata, która rozpoczęła się wraz z upadkiem ludzi, rozprzestrzeniła się również na relacje między zwierzętami (Rdz. 6, 7 i 12). W tym samym okresie, zgodnie z apokryficzną Księgą Enocha, cytowaną w Nowym Testamencie (1, 14-15), upadłe anioły [demony] uczyły ludzi jak jeść mięso.
     Księga Welesa wskazuje na wegetarianizm naszych przodków (zachowane teksty w Indiach, dawnych siedzibach naszych przodków], mówiąc o potrzebie wegetarianizmu, tak dla ciała, jak i dla ducha.



Ziemianie nie rodzą się zaprojektowani na morderstwa i jedzenie mięsa. Pod koniec lat 90. kalifornijskie więzienie w hrabstwie San Bernardino wprowadziło eksperymentalny podział (według wolnego wyboru) na więźniów karmionych dietą wegańską i dotychczasową (z mięsem). W pierwszej grupie nastąpił wzrost pozytywnych nastrojów i aktywności, spadek agresji, frustracji, a na placu spacerowym zanikły strefy podziału rasowego...



Osho: Spróbuj wegetarianizmu, a będziesz zaskoczony. Wegetarianizm jest alchemiczną zmianą w tobie. Tworzy przestrzeń, w której bazowy metal można przekształcić w złoto.




Leonardo da Vinci: Trwam w odrzuceniu mięsa od najmłodszych lat i nadejdzie czas, kiedy ludzie jak ja, będą patrzeć na mordowanie zwierząt tak, jak teraz na mordowanie ludzi. 




Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Pitagoras, Plutarch, Platon, Lew Tołstoj, Seneka, Owidiusz, Diogenes, Sokrates, Michał Anioł, Hipokrates... umysły najbardziej wolnych, świadomych i kreatywnych ludzi w historii planety należały do tych, którzy nie jedli mięsa. Ilu ludzi uwięzionych na taśmociągach Matrixa wzięło to pod rozwagę?... Niewielu, ponieważ  masońskie uczelnie nie wspominają o tym, że ścisłe powiązanie z kondycją ducha i umysłu ma dieta wolna od niewoli i zabójstw. 



Nowa Wolna Ojczyzna to ziemia naszych dzieci. Dajmy im pełnię miłości, sił, ochrony i zdolności już dziś... Nagrody ujrzymy pośród zielonych wzgórz i łąk, gdzie nie uciekną przed nimi żadna sarna ani żuraw - i w oczach urzeczonych naszych Lasząt.


60 komentarzy:

  1. Jest tyle filmów jak zwierzęta chcą uratować przed śmiercią z naszej ręki swoją partnerkę lub partnera.Przeciez to widać że one mają uczucia i cierpią :(.Musimy tylko chcieć to zauważyć.Przykre to wszystko , ale mimo iż jest tyle okrucieństwa na świecie, nie tylko ludzi wobec zwierząt , ale też ludzi wobec ludzi .Wierzę że będzie lepiej , ponieważ coraz wiecej ludzi chce pomagac innym ludzia i w końcu zechcą pomagać zwierzęta, szkoda tylko ze jeszcze tyle cierpienia będzie zanim to nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś nie widzi, że zwierzę chce żyć i że odczuwa miłość rodzinną, to znaczy, że system zamienił go w biorobota.

      Usuń
  2. Bardzo fajnie napisane :) Zgadzam się z tym i jako wegetarianin z 10 letnim stażem faktycznie potwierdzam, że jest to widoczny proces wznoszenia. Kiedy 10 lat temu przestawałem jeść mięso, to ludzie pukali się w czoło, wyśmiewali mnie i takie tam.

    Obecnie bardzo wielu ludzi przestaje jeść mięso. Albo stopniowo je redukuje w swojej diecie. Wśród nich masa sportowców - tam ten trend jest najbardziej widoczny. Szczególnie po niedawnym filmie "The game Changers" od Jamesa Camerona, Arnolda Schwarzeneggera, Jackie Chana itp - warto sprawdzić.

    Tak czy siak, widzę ten proces przemiany, sam w nim uczestniczę - Ja i moi bliscy :)

    a tu Wam wkleję mój fanpejdź trenerski na FB: https://www.facebook.com/WilczyJar/ - może kogoś zainspiruje, że nie jedząc mięsa, też można mieć siłę, aby dźwigać żelazo i machać maczugami o sporej wadzę:)

    Pozdrawiam! Biały Wilk / Dziki Wiatr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, to miła, ciesząca niespodzianka (acz... nie żebym aż tak był zdziwiony ;)) ), żeś Wojowniku zbudowany na mocy bez cierpień braci mniejszych! Powrzucam ten link tu i tam. :)

      Usuń
  3. Muszę wejść w polemikę. Ze znanych ludzi Adolf Hitler także był wegetarianinem i zapewne przejmował się losem zwierząt a zamordował miliony ludzi. Bycie wegetarianinem czy weganinem nie sprawia więc że jest się automatycznie bardziej wrażliwym na krzywdę. Albert Einstein na diecie bezmięsno-bezrybno-beztłuszczowej przeżył 76 lat, więc jak widać zbytnio ta dieta mu nie posłużyła. W 1917 r. cierpiał na wrzody żołądka, żołtaczkę i problemy z wątrobą. Oczywiście intensywnie pracował i pewnie stres też miał na to wpływ.
    Europosłanka Sylwia Spurek też jest przykładem, że dieta wegańska nie jest dla człowieka dobra. Poza tym nie wyobrażam sobie tego, aby nie jeść np. miodu (który uwielbiam i jem prawie codziennie) czy prawdziwego masła (zawiera wiele cennych witamin np. A - ważna dla wzroku czy D). Ze źródeł roślinnych ciężko jest pozyskać witaminę A. W wielu roślinach np. w korzeniu marchwii jest beta-karoten, z którego organizm wytwarza witaminę A. Jednak efektywność tego procesu jest bardzo słaba o czym w książce "Ukryte terapie" pisze Jerzy Zięba. Jak pisze z kolei Hubert Czerniak w "Zdrowiu bez leków" mięso i produkty odzwierzęce (np. jajka, masło, mleko) są podstawowymi źródłami witamin z grupy B w naszej diecie, a te witaminy do prawidłowego funkcjonowania organizmu są nam niezbędne. W diecie wegetariańskiej można je dostarczyć (bo można np. jeść jajka). A jak to zrobić w diecie wegańskiej czy frutariańskiej? Nie mam pojęcia.
    Ja mam grupę krwi 0 i nie znam nikogo z taką grupą krwi, kto by był wegetarianinem ani tym bardziej weganinem. Jestem świadom, że jedzenie mięsa wiąże się z obozami koncentracyjnymi dla zwierząt i nie podoba mi się to. Nie jadam jednak mięsa z takich przemysłowych chowów, gdyż nie kupuję mięsa ani wędlin w marketach ale wyłącznie na targu w pobliżu domu od rolników. Wędliny są naprawdę wędzone i smakują zupełnie inaczej niż marketowe. Mięso także jest lepszej jakości od rolnika i dużo smaczniejsze niż ten syf marketowy. Ograniczyłem jedzenie mięsa, ale póki co zrezygnować z niego nie potrafię. Organizm najwyraźniej się go domaga.
    Dla mnie bardziej niepokojącym problemem póki jest coroczny holokaust milionów nienarodzonych dzieci w łonach matek jaki dokonuje się na całym świecie zwany dla zmylenia przeciwnika aborcją. To są także bezbronne istoty, którym odmawia się prawa do życia i często traktuje się też jako materiał na jakim można dodatkowo po zbrodni zarobić. Tak robi np. zbrodnicza organizacja Planned Parenthood która sprzedaje ciała zamordowanych dzieci po 200 $ za jedno. W Polsce aborcja eugeniczna jest wciąż niestety dozwolona. Rocznie 1000 dzieci jest pozbawianych życia z powodu choroby lub podejrzenia choroby. Tysiącom dzieci co roku ruinowane jest też zdrowie w wyniku ludobójczych szczepień, część dzieci też w wyniku tego umiera, a rodzice odmawiający trucia dzieci są prześladowani. Prześladowania te za chwilę mogą się jeszcze nasilić w wyniku procedowanego w Sejmie projektu w sprawie de facto wprowadzenia policji sanitarnej. Uważam, że należy zachować porządek miłosierdzia. Najpierw należy zająć się życiem dzieci nienarodzonych i tych narodzonych, aby nie ruinować ich zdrowia, dopiero potem losem zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Pawle. Od razu dziękuję Ci za to, co czyni Lacha, a czego mi w tych dniach zabrakło na kilku forach: wypowiedzi własnego poglądu o odczuć bez jadu czy nieżyczliwości. Jesteś mocną i harmonijną duszą.
      Polemikę chętnie, jako ten Lach [ ;)] podejmę:
      "Bycie wegetarianinem czy weganinem nie sprawia więc że jest się automatycznie bardziej wrażliwym na krzywdę". Oczywiście, że nie - zresztą zaznaczyłem to w artykule: " Ale też trzeba zaznaczyć, że z racji wymienionych tak różnych motywów i intencji, wegetarianizm sam w sobie nie gwarantuje wysokiego poziomu świadomości. Może nawet generować agresję i pychę - co nie sprzyja nikomu i nie przyspieszy ani zjednoczenia Lechitów w wyzwoleńcze pospolite ruszenie, ani pełnego objęcia Ziemi dietą roślinną." :) Tak samo nie zagwarantuje tego medytowanie, słuchanie Mozarta czy wpłaty na schronisko. Widziałem sporo agresywnych, niemiłych wypowiedzi na forach wegetariąńskich, fakt. Pamiętałem o nich, siadając do tego artykułu. :)Nie mniej takie procesy i działania dowodzą pewnego wewnętrznego parcia na poprawianie siebie i świata. Nie każdy wegetarianin to dobry, obiektywny, szczery, szlachetny człowiek (zwłaszcza celebryci), ale prawda jest taka, że wegetarianie są lepsi dla zwierząt niż mięsożercy. Im więcej dobrych cech, tym mocniejszy duch i równowaga, a dieta roślinna temu sprzyja. :)
      Nie znam wspomnianej europosłanki, ale bardzo trudno rozstrzygnąć, co rzeczywiście rujnuje organizm w obecnych czasach silnych procesów Ziemi i ciała człowieka, nie wspominając o licznych antydepopulacyjnych działaniach na nie. Istnieje wiele bardzo znakomitych przykładów na dietę wegańską.
      Nie mniej może być tak w istocie, że droga do weganizmu będzie dla części ludzi łagodniejsza poprzez ograniczanie mięsa-wegetarianizm, kiedy za jakiś czas przeobrażenie naszego DNA i wzmocnienie mentalne (na wyższych wibracjach, do czego zmierzamy, moc programowania jest większa).
      "...o czym w książce "Ukryte terapie" pisze Jerzy Zięba" - Jerzy Zięba to szlachetny człowiek, który stanął heroicznie przeciw depopulacji Lachów i który zostanie ich premierem, ale w kwestii wegetarianizmu mamy inne zdanie. ;)
      " A jak to zrobić w diecie wegańskiej czy frutariańskiej? Nie mam pojęcia. ". Niektórzy nie suplementują tej witaminy, twierdząc, że organizm nie zdradza jej niedoboru, inni suplementują (ja okresami). Jestem na diecie wegetariańskiej, bo na ten czas jest mi z nią łatwiej. Dziś nie wiem, jakie impulsy odczuję na swojej dalszej ewolucji. Jestem zdania, że należy rozwijać się w zgodzie z własnymi odczuciami.
      Dieta wegańska jest najbardziej naturalna, ale wegetariańska może też być bardzo przyjazna dla zwierząt, ponieważ nie wymaga to ich wyrzynania, ani trzymania w warunkach udręki. Zresztą powszechną zdolnością stanie się zdolność wchodzenia w mentalny kontakt ze zwierzętami, o uczuciach nie wspominając. :)
      Z tego, co piszesz, wykonałeś dla siebie kroki na miarę swoich odczuć i możliwości. Na tym polega ewolucja. :) A że nie ma ona końca... ;)
      "Uważam, że należy zachować porządek miłosierdzia. Najpierw należy zająć się życiem dzieci nienarodzonych i tych narodzonych, aby nie ruinować ich zdrowia, dopiero potem losem zwierząt." - ja z kolei uważam, że naprawa obejmuje wszystkie sfery tak człowieka, jak Narodu, społeczeństwa, tak samo jak widoczna destrukcja/degeneracja/kompromitacja/rozpad obejmuje równolegle wszystkie sfery [a nie jedną] - handel i odżywianie, historię, ekonomię, politykę, medycynę, kościół itp. Zwróć uwagę, że w każdej z tych sfer uaktywniają się ludzie czujący właśnie na tym czy tym polu działania swój potencjał i potrzebę samorealizacji i pomocy innym.
      Z kolei jestem zwolennikiem koncentracji z osobna każdego narodu na naprawach swojego kraju, bo w synchronizację populacji planety przy obecnym rozgardiaszu nie wierzę.
      Co do aborcji, zgadzam się jednak, to najtragiczniejsza trauma Lachów [plus handel porywanymi i wywożonymi polskimi dziećmi], o której też napiszę.
      Trzymaj się swojego ciekawego szlaku. :)

      Usuń
    2. Witaj Czcibor. Dziękuję Ci za odpowiedź.
      Jeśli chodzi o świadomość to moim zdaniem nie gwarantuje tego ani wegetarianizm ani weganizm ani dieta mięsna, bo nie to jest tu kluczem. Kluczem jest dusza i otwartość umysłu. Nikczemna dusza i/lub uparte obstawanie przy różnych wyuczonych dogmatach prowadzi na manowce. Myśli i odczucia się liczą. Jeśli chodzi o zwierzęta to one to raczej wyczuwają. Ja mimo iż odkąd pamiętam jem mięso to zwierzęta mnie lubią. Np. jak miałem 14 lat byłem z rodzicami na wakacjach na Kaszubach w gospodarstwie agroturystycznym. Gospodarze mieli kota, który uciekał od innych gości. Aż któegoś dnia siedziałem sobie na krześle przy stole, koło domu. I patrzę a tu nagle zjawia się ten kot i ociera mi się o nogi i miałczy. Zasoczyło mnie to i zacząłem go głaskać a on przyjemnie mruczał. Jak tylko ktoś przechodził to zaraz uciekł. Od tamtej pory polubiłem koty. 2 lata temu będąc na wakacjach na Mazurach byłem na takiej jednej farmie prywatnej gdzie kobieta trzyma łanie. Dwie z nich podeszły do mnie bardzo blisko i dały się pogłaskać a potem szły za mną dłuższy czas. Chyba więc im moje mięsożerstwo nie przeszkadzało.
      Wegetarianizm jest bardziej "strawny" niż weganizm. Być może za jakiś czas mi się uda na niego przejść, ale weganizmu póki co sobie choćby z powodu miodu nie wyobrażam.
      Najbardziej naturalna jeśli już jest dieta surowa. Weganizm dopuszcza np. gotowane warzywa czy soczewicę, a termiczne przetwarzanie żywności jest podobno dla organizmu złe. Jednak jeść tylko surowy pokarm na pewno jest bardzo trudno. Do tego można dochodzić tylko stopniowo. W kwestii diety na pewno nie można robić nic rewolucyjnie, a tylko ewolucyjnie. Każdy sam w swoim czasie podnosząc świadomość będzie dokonywał zmian w żywieniu i innych sprawach.
      Wszystkie sfery na raz może być bardzo ciężko poprawić. Jesteśmy w tej chwili krajem tak skolonizowanym a naród tak udręczony, że wszystkiego na raz zrobić się nie da. Choćby sprawy ekonomii są bardzo trudne, bo nasz pieniądz (jak i niemal wszystkie na świecie) jest w rękach prywatnych (Rotshieldów). Związani jesteśmy umowami bilateralnymi z wieloma krajami. W tych umowach jest zapis bardzo korzystny dla korporacji a niekorzystny dla rządów. Pozwala on na pozywanie rządów do międzynarodowego trybunału i żądanie wysokich odszkodowań za wprowadzone prawo uderzające w zyski koncernów. Dlatego suwerenny rząd nawet jakby chciał to niewiele może zrobić bez wypowiedzenia tych umów. A ich wypowiedzenie grozi z kolei tym, że bankierzy zrobią atak na naszą walutę i ją tak zdewaluują że możemy pójść z torbami. W innych dziedzinach jest na pewno podobnie trudno. Trzeba obmyśleć strategię jak ich zneutralizować, znaleźć zapewne sojuszników itp. Dlatego nie sądzę, aby dało się jednocześnie walczyć na wielu frontach. Jesteśmy po prostu za słabi. Trzeba więc ustalić porządek działań. No chyba, że rozpad o którym piszesz przyspieszy i za 2-3 lata cała ekonomia runie jak domek z kart. Wtedy te rozważania staną się nieaktualne, ale wtedy może dojść do wielkiego chaosu i paniki wśród ludzi.
      Też jestem zwolennikiem tego, aby każdy naród robił porządek u siebie na swoim terenie. Synchronizacja populacji planety to melodia przyszłości myślę gdzieś tak za ok. 50 lat. Chociaż może i to nastąpi szybciej. Z tego co pisze w raportach Fulford trwają intensywne rozmowy nad powołaniem tzw. Agencji Planowania Przyszłości z budżetem w wysokości biliona $. Ma ona podobno skończyć z nędzą na Ziemi i zakończyć degradację planety w bardzo krótkim czasie. Jeśli tak się stanie to synchronizacja populacji może nastąpić i za 20 lat.
      Nie mówię, aby nie przejmować się losem zwierząt. Wręcz przeciwnie. Ja sam no. wspieram fundację Centaurus ratującą przed rzeźnią konie, ale i inne zwierzęta: psy, koty, osły, kozy i inne. Najgorsze jest jak czytam np. gdy człowiek skatuje np. psa albo wyrzuci go z pędzącego samochodu. Nie mogę zrozumieć jak można mieć serce tak zimne jak lód i być tak nikczemnym.
      Dzięki. Ty Też trzymaj się swojego szlaku. Pozdrawiam:) Paweł

      Usuń
    3. Witaj. :) Nikt tego nie podważy, że jesteś dobrą duszą, czującym i weryfikującym człowiekiem. Zwierzęta też nie. :) " Chyba więc im moje mięsożerstwo nie przeszkadzało. " - zwierzętom może przeszkadzać podczepienie do demonów u ludzi, co może dotyczyć części myśliwych, rzeźników albo psychopatów, ale nie mięsożerców. Mięsożercy nie jedzą zwierząt z powodu świadomego okrucieństwa, ale wkodowania w taką dietę. Nie ma powodu, by emanowali złem i odstraszali zwierzęta.
      Poza tym zwierzęta nie mają ego i intelektu, one nie odczuwają potrzeby karania albo wybaczania. To nie znaczy, że jest im obojętne czy będą sobie biegać po trawach z bliskimi, czy pójdą pod nóż. Krowie matki wyją za odebranymi im cielętami, ale nie odrzucają ludzi mimo tej traumy.
      Zgadzam się całkowicie z całą Twoją mądrą wypowiedzią, obejmującą szerokie spektrum naszych narodowych problemów. Jeśli chodzi o wegetarianizm jako masowy narodowy tryb odżywiania to długi i trudny proces. Generalnie każdy z nas procesuje na wielu/wszystkich aspektach swego jestestwa i na każdym ma różne tempo i osiągi. Nie licząc tych, którzy nie chcą się poddać transformacji, wiadomo.
      Kiedy ktoś mnie pyta w moim otoczeniu o to, kiedy zostanie rozwiązany taki czy taki problem, zazwyczaj odpowiadam: najpierw musimy odzyskać niepodległość. Trudno o odcięcie patologii, kiedy okupant kontroluje urzędy i myśli ogółu.
      Póki co samonaprawy są w dużej mierze wyborami i procesami indywidualnymi...
      ...ale w istocie to już niedługo. Siły zła zostaną ściśnięte jak cytryna przez kumulację czynników prowyzwoleńczych, takich jak powstanie (świadomościowe, nie zbrojne) Lechitów i innych Słowian, transformacje rządów światowych z elitami patriotycznymi armii - decyduje ruch Trumpa - i coraz potężniejsze energie schodzące z kosmosu i samej Ziemi. Żaden ork tego nie zdzierży. ;)
      A blog Fulforda to dobra lektura... Bardzo dobra. ;)
      Piorunica, szlachetny wojowniku! Na pewno zainspirujesz mnóstwo Rodaków do przemiany i poprawy swego losu...

      Usuń
    4. Witaj:) Zwierzęta ego istotnie nie mają, ale czy intelektu nie mają to bym nie powiedział. Może nie na tym poziomie co my ludzie, ale mają. Choćby kruki. Robiono z nimi doświadczenia umieszczając jakiś smakołyk w zamknięciu i patrzono czy zdołają się do niego dobrać. I dość szybko im się to udawało. Bardzo inteligentnymi istotami są także delfiny. Ratowały nieraz tonących ludzi. Moim marzeniem z dzieciństwa było zobaczyć delfina na wolności. Może kiedyś się spełni:). Ostatno na dobrewiadomości.net pokazane było też zdjęcie łabędzie owiniętego szyją wokół szyi mężczyzny który go wydobył z kolczastego metalowego ogrodzenia w które wpadł.
      Ja też intuicyjnie czuję, że czas okupacji Polski i planety się kończy. Kolejne raporty Fulforda to potwierdzają. Jest duża szansa że za rok mafia syjonistyczna zostanie wreszcie zwalczona. Sława! P.S. Pewnie już parę osób zainspirowałem swoim blogiem - Wolni Słowianie.

      Usuń
    5. Nie parę, lecz mnóstwo, Wolni Słowianie to MOC SPRAWCZA, praca osadzona w harmonii. Dziękuję Ci tym bardziej, żeś zawitał to mnie, Towarzyszu z Tawerny. :))
      Z tą mądrością zwierząt w pełni się zgadzam z Tobą, to tylko nieporozumienie, bo nie wyjaśniłem, że separuję intelekt jako wpojone programy akademickie od mądrości duszy przekazanej tak w DNA jak zbieranej osobistym doświadczaniem. :)

      Usuń
  4. Na to wychodzi, że Słowianie byli wegetarianami bo jedli warzywa zbierane i uprawiane, frutarianami bo jedli owoce zbierane i z sadów, mięsożercami bo polowali w gajach czy hodowali zwierzęta. Czyli byli wszystkożercami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowianie, o zgrozo, byli też katolikami (jeszcze w sporej acz topniejącej grupie pozostają) ;) Cóż, przyszło nam doświadczyć wszystkich stron życia na Ziemi w tym aspektów okupacyjnych. Dziś każdy może naprawdę decydować sam o sobie, a nie powielać programy/czipy.

      Usuń
    2. Oto chodzi, że Słowianie pochodzą od Jafeta syna Noego. To Rzym blokuje nadal wiedzę o Słowianach bo Słowianie to lud Słowa czyli Chrystusa, ale Słowianie zeszli na pogaństo pod kontrolą Rzymu i mamy to co mamy. BÓG na nas zsyła to wszystko.

      Usuń
    3. Tak, Słowianie to lud Słowa to jest Energii Przekazu to jest Inicjacji Przemiany.
      Czy Bóg zsyła?... Bóg zsyła okazje i inspiracje - a reszta to rozgrywki między jego owocami wolnej lub mniej wolnej kreacji-ewolucji. Na pewno mogę rzec tyle: wszystko jest możliwe. :)

      Usuń
    4. Nie byłbym taki pewny czy Słowianie pochodzą od słowa. W końcu każdy lud na Ziemi ma jakąś mowę, więc to nic niezwykłego. Według dra Jana Sasa Zubrzyckiego do II połowy XIX wieku mówiło się nie Słowianie, ale Sławianie. Oznaczało to, że pochodzimy od sławy, a nie od słowa. Więcej piszę o tym u siebie https://wolnislowianie.wordpress.com/2018/03/02/slawianie-a-nie-slowianie/

      Usuń
    5. Tak, szanuję te argumenty. Ale ponieważ wielokrotnie na przestrzeni tysięcy lat manipulowano świadomością Słowian, prawdziwe źródło nazwy jest jeszcze ukryte, a ścieżki zwodnicze. Słowo ma oczywiście każdy naród, ale nie każdy naród niesie słowo... prawdy i Wedy. O nie każdy język wibruje tak samo. :) Zatem... będzie jeszcze sporo do odkrycia. :)

      Usuń
  5. Słowianie byli bitki czyli byli wojownikami także, więc zabijali wrogów czyli innych ludzi. Przykre to ale prawdziwe. Nie pochwalam ale takie są fakty historyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przykre, ale nie aż tak bardzo. Prawa kosmiczne nie będą nas dręczyć za to, że nasi przodkowie odbierali życie niszczycielom słowiańskich Rodów. Co do mięsa, to w artykule jest wszelkie odniesienie. :)

      Usuń
    2. Andrzeju- zabicie a morderstwo to 2 różne sprawy. Można zabić z miłością - wszystko zależy od poziomu świadomości. Zwierzęta są dziś mordowane. Słynne "nie zabijaj" jest źle przetłumaczone - w greckim oryginale było "nie morduj". Chwasty na grządkach albo komary przecież też czasem zabijamy.

      Usuń
    3. https://www.youtube.com/watch?v=w8GzH3WhD4w

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witajcie.
    Już od dwóch lat staram się ograniczyć spożywanie mięsa. Nawyki żywieniowe są tak mocne, że nie jest to łatwe. A i otoczenie nie pomaga. Obecne święta, niestety były tego przykładem :(
    Po podjęciu decyzji najpierw była panika - co jeść. Zaglądałem do różnych książek, poradników ale nic mnie nie przekonywało. W końcu trafiłem na książkę "Kuchnia Słowian" Hanny i Pawła Lis, i czy to na "fali" powrotu do słowiańskich korzeni czy po prostu dobrze napisanej książki, znalazłem parę przepisów, które pozwoliły mi rozpocząć dietę wegetariańską. Oczywiście zupy już od lat jemy bez wkładki mięsnej czy gotowanej na kości, co dawniej było podstawą. Przekonałem się do dużej ilości warzyw w zupie i tak obecnie jemy. Obecnie, w warzywniaku, można kupić bardzo dużą, bogatą jarzynę do zup bez potrzeby samodzielnego jej kompletowania. Co jest dużym ułatwieniem. Z tego co widzę, w marketach dalej dają minimalne ilości, na styropianowych tackach.
    Trudniej było z drugim daniem, które właściwie często jest głównym posiłkiem. Ale dzięki w/w książce odkryłem kasze - nigdy nie jadłem tyle kasz co obecnie. Kasza jaglana, gryczana i pęczak są obecnie moją podstawą. Można jej jeść z warzywami, na słodko z owocami, orzechami, rodzynkami, żurawiną czy nawet ze smażoną cebulą, popijając kefirem.
    Składniki do potraw staram się kupować w sklepie ekologicznym. Są dużo droższe ale mam nadzieję że zdrowsze. Nie ma tego jak sprawdzić - same certyfikaty mnie nie przekonują. Niestety do ludzi trzeba mieć ograniczone zaufanie bo większość jest jeszcze nie uświadomiona i liczy się dla nich tylko zysk. Kupowanie u przysłowiowej "baby" na placu jest wielce ryzykowne. Widziałem jak na wsi uprawia się dla siebie, a jak na sprzedaż ! Tragedia!
    Jeszcze długa droga przed nami ale pierwsze kroki zostały poczynione i jest mi z tym dobrze ;))

    Dziękuję Czciborze za kolejną "porcję" smacznej i łatwostrawnej Wiedzy.

    Piotr Lechita, Sława !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszak grunt to EWOLUCJA BEZ SPINKI! Drogi Piotrze. :)
      Każdy sam siebie "rozlicza" za swoje tempo i kierunki. ;)
      Dla mnie jesteś imponujący!
      Mnie pchnęła do kroku ewolucyjnego w kuchni książka "K-PAX". :)

      Usuń
    2. Kasze? No ba, a dzięki czemu nasi machali ciężkimi mieczami niczym trzcinami? ;))

      Usuń
  8. Witaj Piotrze,

    Jest specjalny tester żywności gdzie można sprawdzić tę rzekomą lub faktyczną ekologiczność. Niestety kosztuje ok. 1000 zł. https://www.srtech.pl/sklep/ekotester-soeks-ecovisor-f4 Można nim sprawdzać też wodę i poziom promieniowania elektromagnetycznego. Jeszcze lepszą chyba metodą jest sprawdzanie poziomu biofotonów w żywności. Im ich więcej tym jest lepiej. Tu jest artykuł na ten temat https://www.researchgate.net/publication/321020321_Wykorzystanie_emisji_biofotonow_do_parametryzacji_jakosciowej_produktow_spozywczych Niestety nie wiem czy jest już opracowany jakiś miernik biofotonów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słabo się to czyta:
    https://happycontent.pl/zasady-webwritingu-jak-pisac-do-internetu/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradniki, zasady czyli systematyzowanie - to jeden z programów Matrixa, mający na celu tworzenie społeczeństwa klonów (nawet na polu kreacji). Nie popieram tego. :) Poza tym właśnie teraz w obecnej transformacji od tego odchodzimy, dusze i Rody będą coraz bardziej indywidualne w swoim kreowaniu, wyborach, eksrpesji itp. Jedna z najbardziej patologicznych odsłon matrixowskich to poradnik seksualny. Wszystko trzeba i można czytać sercem. ;)

      Usuń
  10. Wspaniałe! Dziekuję. Serce rośnie, cieszę się i życzę wytrwałości w walce z systemowym reżimem, oczywiscie swoją osobę do walczących zaliczam i jako cel życia uświadamianie i obronę niewinnych od oprawców korporacjyjnych przysiąglem. PozdraWam ciepło, natura jest z nami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale zatem Cię mieć w szeregu z taką determinacją dla dobrych spraw. :)

      Usuń
  11. Ciekawa sprawa z tym wegetarianizmem.Jak tak dobrze się przyjrzeć to promują go głównie chazarskie organizacje(WHO i itp) oraz sławni chazarzy(gwiazdy hollywood).Chodowla roślin narodziła się w związku z koniecznością utrzymania tanio dużej ilości niewolników.Kto handlował głównie niewolnikami, oczywiście chazarzy. Obecnie rośliny Gmo służą do produkcji jeszcze większej ilości jedzenia dla jeszcze większej ilości niewolników. Najlepszym przekrętem jest hydroponiczna produkcja warzyw(90% w marketach), gdzie warzywa jako nawóz wykorzystują produkt komunalnych oczyszczalni ścieków. Tym sposobem stworzono prawie że perpetum mobile.
    Co do zdrowotności tak w skrócie. Córka kuzynki po kilu latach wege ma łuszczycowe zapalenie stawów-choroba nieuleczalna. Córka znajomego po kilku latach wege ma stwardnienie rozsiane- choroba nieuleczalna. Córka drugiego znajomego - stwardnienie rozsiane-normalnie epidemia jak z Wuchan. Córka kuzyna po wieloletnim wege - bezpłodność. I tak mógłbym wymieniać dłużej. Ciekawe, że nie chorują chłopcy. No ale ci nie są bardzo ambitni i zawsze jakieś mięcho zeżrą.
    Obecnie chazarzy głoszą hasła depopulacji, no to kto panie Cibor będzie rodził te dzieci jak większość dziewczyn chora i to nieuleczlnie.
    Dalej chęć pisania mi przeszła a więc Sława Uświadomieni Słowianie i niech Moc będzie z wami a sławetny Cibor waszym przewodnikiem jak przystało na Wielkiego Chazara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co modyfikowane, sztuczne, niezgodne z naturą jest szkodliwe. Dotyczy to tak roślin jak i mięsa. To które można kupić w markecie w foliowych tackach jest nafaszerowane antybiotykami, hormonami (podczas chowu zwierząt) i potem jeszcze konserwantami. Dieta oparta na takim mięsie będzie co najmniej równie szkodliwa co dieta wegetariańska oparta na roślinach GMO pryskanych glifosatem. Dużo większą produkcję roślin można osiągnąć bez GMO, ale o tym cisza, bo to niewygodne dla Bayera (Monsanto). Można to zrobić wykorzystując tzw. efekt Erbnera. Nie będę o tym szczegółowo pisał - na you tube jest film o tym. Produkcja (jeśli tak można to w ogóle nazwać) mięsa powoduje ogromne zużycie zbóż i wody. Gdzieś czytałem że około połowa światowego areału upraw roślin jest przeznaczana na paszę dla zwierząt które potem zjadamy. Gdyby ograniczyć spożycie mięsa o połowę możnaby dość szybko rozwiązać problem głodu w wielu krajach. Podobnie z wodą - na "wyprodukowanie" 1 kg wołowiny potrzeba 15m3 (15000 l) wody. W przypadku wieprzowiny 6m3, a dla drobiu 4,3 m3. Oczywiście produkcja roślinna też wymaga wody, ale jednak dużo mniej.
      Dieta wegetariańska jest bardziej wymagająca niż mięsna. Jeśli ktoś się na nią decyduje to musi mieć tego świadomość. Np. trzeba uważać, żeby nie mieć niedoboru witamin B. Ważne jest też spożywanie białka. Białko roślinne jest inne niż to zwierzęce i ma inny skład aminokwasów. Może wystąpić niedobór aminokwasów endogennych, które trzeba suplementować. Z tego co wiem dobrym źródłem białka zawierającym potrzebne nam aminokwasy endogenne są nasiona konopi siewnej. Poza tym na diecie wegetariańskiej nie można też zapominać o tłuszczach nasyconych i nienasyconych oraz kwasach omega 3, 6 i 9 jakie się w nich znajdują. Dlatego na diecie wegetariańskiej też powinno się jeść zwykłe masło czy jajka (najlepiej na miękko, aby żółtko nie było ścięte, bo w nim są cenne dla nas składniki). Moim zdaniem problemy zdrowotne jakie się rozwinęły u wymienionych przez Anonimowego kobiet nie wynikają z diety wegetariańskiej, ale z nieumiejętnego skomponowania składników tej diety, co skutkowało długotrwałym niedoborem witamin, minerałów i/lub aminokwasów. Znalezienie tego co brakuje i uzupełnienie tego prawdopodobnie pozwoli przywrócić zdrowie tym kobietom. Co do ww. chorób nieuleczalnych - nie ma chorób nieuleczalnych. Są tylko takie, których akademicka medycyna pastylkowo-chirurgiczna nie umie wyleczyć. I nie mówię tego ja, ale powiedział to już wiele lat temu prof. Julian Aleksandrowicz. A jako przykład można podać wyleczenie lub znaczne złagodzenie objawów RZS po zastosowaniu uziemienia ciała przez wiele godzin dziennie czy wyleczenie z łuszczycy za pomocą hipnozy (opisał ten przypadek Bruce Lipton w swojej książce pt. "Biologia przekonań". Większość chorób o podłożu zapalnym można wyleczyć likwidując ich przyczynę czyli stan zapalny. Jest wiele środków przeciwzapalnych (niechemicznych) - uziemienie ciała, witamina C, Witamina E, wyciąg z pestek wingron OPC (najsilniejszy znany przeciwutleniacz). Polecam poczytać o wolnych rodnikach i tzw. zmiataczach wolnych rodników (powyżej podałem niektóre z nich). Doświadczony naturoterapeuta mający wiedzę o nich na pewno będzie w stanie pomóc. Warto też przeczytać "Terapię zycia" Huldy Clark i "Jak czerpać zdrową energię z Ziemi. Uziemienie". Poza tym biorezonans pozwoli wykryć czy nie ma jakichś pasożytów, które też często są przyczyną chorób. Powtórzę na koniec jeszcze raz - nie ma chorób nieuleczalnych. Jeśli medycyna konwencjonalna nie umie czegoś wyleczyć (a nie umie tego zrobić w przypadku żadnej choroby przewlekłej) to trzeba samemu szukać prawdziwego leczenia i starać się dociec co jest przyczyną choroby. Matriksowa medycyna nigdy nikogo nie wyleczy, bo czerpie zyski z leczenia w nieskończoność.

      Usuń
    2. Nie wiem czy pan wie panie Pawle, ale kobiety ze swej natury są już mocno uziemione, znacznie bardziej niż mężczyźni. Naczynie, z którego czerpią nie bierze od ziemi, a ziemia z naczynia. Dbać o kobiety należy i każda babcia wie, że w połogu i rekonwalescencji podawano kobiecie zawsze naturalny rosół długo gotowany. Ale teraz tym, którzy zatracili łączność ze swymi korzeniami już Bill Gates śpieszy z odsieczą i proponuje sztuczne mięso... ot co. A Monsanto rękoma rolników obficie spryskuje zboża i suszy glifosatem. Na zdrowie... ten tylko się dowie kto cię utracił. P.S. Bruce Lipton dla jednych, dr. Hammer dla drugich, Hellinger dla kolejnych... i co z tego wynika? Procesy myślowe, które są, były i będą siedzieć głównie w głowie. Dlatego od czasu do czasu jakaś plaga zabiera ludzi, którzy nieświadomie zgodzili się na coś... czy alergicy są świadomi, że są po prostu częścią egregora?

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie cenzuruję odmiennych poglądów. Wolność słowa jest podstawą. :)
      Dieta jak i religia, cokolwiek - kwestia wyboru każdej jednej duszy. Ja piszę, co czuję, ale to tyle. Każdy idzie gdzie mu serce i rozum każą.

      Usuń
  13. No właśnie głównym problemem jest myślenie, a właściwie podświadomość. Jak pisze B. Lipton 95% naszego życia zawiaduje podświadomość, która bazuje na wgranych programach. I jeżeli ktoś ma zakodowane w głowie, że jedynie rockefellerowska medycyna może mu pomóc to żadne inne terapie nie pomogą, bo on wierzy że nie zadziałają, więc nie zadziałają. Żeby mogły zadziałać trzeba wykasować z głowy wgrane programy. To nie jest proste, ale da się zrobić. Jeśli jednak ktoś nie ma tej świadomości i nie podejmie działań to dostanie to co wynika z jego programu.

    OdpowiedzUsuń
  14. I ja nie przywiązuję wagi do medycyny akademickiej, bo nie muszę ;-) W mojej głowie siedzi raczej "program" nakierunkowany na leczenie naturalne, biorezonans o którym pan wspomniał posiadam i ze skutecznością go używam, choć nie stanowi to ostatnio mojego głównego pola zainteresowań (od dawna byłam pochłonięta odkrywaniem możliwości aparatu elektromagnetycznego). Bardzo cenię "odkrycia" totalnej biologii w kwestii chorowania, faz naprawczych i konfliktów, które te choroby wywołują. Oczywiście programy i nieświadome przekonania przyczyniają się chorób nieuleczalnych. Jeśli chodzi o autoimmunologię jest to głęboki program wewnętrzny, który wywołuje wyłączenie funkcji obronnych. Badania tarczycy, która jest generalnie tarczą (wojownika, wojowniczki) zrobiłam tylko dlatego, że już bardzo źle się czułam i w sumie chciałam mieć namacalny dowód na to, od czego zacząć swoją terapię. Gdy wyniki poprawiły się bez leków endokrynolog gratulował mi na stojąco ( tak serio, wstał nawet zza biurka i podał mi rękę :-) ), biopsji nie dałam sobie zrobić, mimo kilku prób przekonywania mnie, ale w końcu lekarz zaniechał i rozstaliśmy się w przyjaźni ;-) Zawsze zasada jest ta sama, trzeba wejrzeć głęboko we własne przekonania i ograniczenia, także rodowe, uświadomić sobie przyczyny, nie ma nikogo, kto jest od nich wolny, ale możemy "naprawiać" siebie na bieżąco i nawet dla przyszłych i przeszłych pokoleń. DNA nie jest niczym stałym, jest dynamiczne, ma głęboki związek z polem serca i "aktualizuje" się na bieżąco ;-) Zdaje się o tym mówił Bruce Lipton...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że DNA to materia modelowana intencjami serca, nieprzesądzona. Jak zwykle pierwsi pisali o tym badacze rosyjscy. Nie mmiej trzeba o tym wiedzieć, by móc modelować, niewiedza większości ludzi sprawia, że żyją z niekorektowanym gotowcem i jego dobrymi i kiepskimi cechami (te ostatnie to np. efekt mieszania rasowego czy traumy rodowe).

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Rosyjscy naukowcy to Słowianie mniej spętani masońsko-babilońskim łańcuchem i wyprzedzają polskich akademików o sporą długość. Ja zamiast zawiści i negacji czuję do braci Rosjan wdzięczność i czerpię z ich pracy. Nie zrozumiałaś mojego poprzedniego wpisu. Serce nie jest objęte ani planem, ani ograniczeniem, to łącze ze Źródłem. Z kolei DNA to platforma dziedzictwa biologiczno-duchowego. Można je przetransformować, ale trzeba o tym WIEDZIEĆ. A ilu dziś wie o tym na planecie? Czystość rasy to nie kult i fanatyzm, jak to przedstawiają taktycznie masoni, lecz bogactwo stworzenia boskiego, czyli wypełnienie wszechświata różnorodnymi gatunkami życia, mającymi odrębną urodę, potencjały i drogi kreacyjno-ewolucyjne. Mnie się to bogactwo podoba, geniusz Stwórcy też. 😀 Widocznie postrzegasz to inaczej, nie przeszkadza mi to.

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że piszesz to samo co ja, tylko starasz się udowodnić to innymi słowami. Nie potrzebuję określeń typu łącze i platforma, ani drogi ewolucyjne i nie muszę nic przetransformować w tym kontekście, który jest prosty, ludzki i uniwersalny. Zdaje mi się, że to właśnie sztuczna bezduszna inteligencja zasiewa niepewność w ludziach, odcina ich od odczuwania w kierunku myślenia. Użyłam wcześniej słowa egregor, bo tak zostało ono nazwane i nie ma bardziej rodzimego odpowiednika, podobnie teozofia czy telegonia - wszystko obce słowa, przez różnych badaczy zapewne używane. A badaczy jest wielu, o niektórych uczą nawet w podręcznikach, zapewne Koch odkrył jakieś tam bakterie i z jego dziedzictwa czerpią ludzie na całej planecie. Czy jeśli pijesz kawę i jesz banany, które nie są ani polskie, ani rosyjskie, to jesteś mniej czysty rasowo, bo wchłaniasz obce DNA zrywane rękoma robotników na plantacjach? Na wszystko masz odpiwiedź, a może według mnie to czysty populizm? (znowu obce słowo) Jestem daleka od głoszenia czystości rasy, rozumiesz? A wiele razy przytaczasz to na swoim blogu. Jeśli w ogóle istnieje jakaś rasa to są to sztuczne podziały. Każda istota żyje według własnego planu, jeśli komuś zależy na mieszaniu czy dzieleniu ras to możesz to równie dobrze zignorować, czy ktoś ciebie zmusza do mieszania rasowego jak piszesz wyżej? Czy masz nadal i zawsze wolność wyboru??? O jaki wybór chodzi? Osobisty czy kolektywny? O to, że nie chcesz mieć za sąsiadów murzynów, arabów itp.? Czy twoje wyobrażenie o łączeniu się z ludźmi innej narodowości przekracza Twoje pojęcie? Uważam, że o wszystkim decyduje egregor myślowy. A czy zastanowiłeś się, że może ci przybysze także nie chcą mieszać się z europejczykami (piszę celowo małymi literami) tylko sami zostali wrobieni w emigracyjny spisek. Może naszym zadaniem jest odpuszczenie, nie dawanie uwagi temu zjawisku, odwrócenie się od narzucanych reguł, polityki, tez, religii. To wszystko są te same manipulacje. Głosząc czystość własnej rasy tworzysz napięcie i wchodzisz tym samym w egregor dominacji, zasilasz swoją uwagą, tworzysz podziały. Piszesz wyżej o czystości rasy, o mieszaniu rasowym, więc czego ja tu nie zrozumiałam?

      Usuń
  15. Maschka mam tak samo, to moje wzorcwe serce, a zatem cały mój organizm wie najlepiej czego potrzebuje by sprawnie funkcjonować, Ja mu staram się tylko nie przeszkadzać. 🍎🍒🍍🍏🌽🍯

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli o mnie chodzi to ja uważam, że gdyby Stwórca chciał mieszania ras to by były na Ziemi rasy mieszane już tysiące czy dziesiątki tysięcy lat temu. Tak jednak nie było (przynajmniej ja nic nie wiem, aby coś podobnego odkryto), a więc mieszanie ras nie jest zgodne z naturą. Można się na to oburzać, mówić że to rasizm, ale fakty są takie że różne rasy się wyraźnie różnią od siebie. I to wynika z obserwacji i badań naukowych. Np. stwierdzono, że jeśli chodzi o inteligencję to najwyżej stoi rasa żółta i biała, a czarna jest na samym końcu. Z kolei jeśli np. chodzi o bieganie to najszybsza jest rasa czarna. Kolor skóry ma też znaczenie jeśli chodzi o zdrowie i zależy od miejsca urodzenia. Ludzie z Afryki są czarni, bo tam jest dużo silniejsze Słońce, jest gorąco i więcej dni ze Słońcem. To powoduje, że produkcja witaminy D3 u nich jest duża, a żeby się nie poparzyli, to mają ciemną skórę, która absorbuje mniej promieniowania słonecznego. W Europie (zwłaszcza centralnej i północnej) gdzie jest zimno i dużo mniej Słońca możliwości wytwarzania witaminy D3 są mocno ograniczone. Dlatego w naszym regionie ludzie są biali, aby mogli łatwiej absorbować każdy promień Słońca. Wymieszanie rasy białej i czarnej, dające w rezultacie mulata sprawia, że powstaje mieszanka gorzej przystosowana do funkcjonowania w naturalnych dla niej warunkach. W Afryce mulat będzie absorbował zbyt dużo promieniowania co będzie dla niego niedobre, a w Europie centralnej czy północnej będzie on absorbował zbyt mało promieniowania. To tylko jeden z przykładów. Podobnie może być z inteligencją - mulat jak można się spodziewać będzie mniej inteligentny niż biały, ale bardziej niż czarny. Natura wyposażyła nas w odpowiedni dla nas zestaw genów, abyśmy mogli dobrze funkcjonować. Oczywiście geny jak już wiemy można zmieniać, ale do tego trzeba mieć wysoką świadomość, a tą ma póki co garstka ludzi i nie jest to takie proste. Mieszanie ras to żydomasoński wymysł i realizacja tzw. planu Coudenhove-Kalergi. Ma on na celu zastąpienie białej rasy w Europie rasą mieszaną, kolorową o niższej inteligencji, braku korzeni, tożsamości, kultury - taki nijaki człowiek, który będzie całkowicie posłuszny łże elitom i będzie ich niewolnikiem. Dlatego trzeba walczyć z mieszaniem ras jako ludobójczym dla rasy białej. Nie oznacza to, że nie należy szanować innych ras i wrogo się do nich odnosić. Należy z nimi pokojowo współistnieć, ale każdy ma swoje miejsce na Ziemi i niech tam żyje, a nie dokonuje inwazji na tereny innych. Kiedyś robili to biali, a dziś robią kolorowi. Pora z tym skończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie dodam do tego wpisu, bo słowo w słowo tak samo czuję te rzeczy. 🌳🙂

      Usuń
  17. Każdy ma swoje miejsce na ziemi... jeśli czuje się w nim BEZPIECZNIE, jeśli to miejsce karmi i daje prawo do życia. Pragnę przypomnieć, że energia żeńska nie dyskryminuje, nie tworzy KONKURENCJI ANI RYWALIZACJI, nie toczy wojeń ani ucisku ekonomicznego i proszę sobie wziąć te słowa do serca. To sławetna "biała rasa" dokonała zagłady Indian, wprowadziła niewolnictwo, spacyfikowała Afrykę, Australię, wynaturzyła obie Ameryki narzucając wszędzie nawet swoją religię. Bardzo bardzo szlachetne, prawda? Jeśli przyjrzeć się obiektywnie, to biała rasa jest zagrożeniem i nie wiem jaka krew płynie w waszych żyłach, ale obawiam się, że może zmierzenie się z prawdą byłoby dla was zbyt bolesne :-( Nie ma nigdzie ani jednego narodu wybranego jako matryca i nigdy nie było. W krajach słowiańskich jest też mnóstwo patologii, braku szacunku i nienawiści względem siebie, także w Rosji, która ma krew na rękach. Kraina szczęśliwości o której piszecie nigdy nie istniała i nie ma nawet źródeł, które by to potwierdziły. Na ziemi panował patriarchat od czasów sumeryjskich i jeszcze wcześniej, nie ma żadnych dowodów, że nasi przodkowie byli obrazem doskonałości, niewinności i wszelkich cnót. Były tylko lepsze okresy dziejowie, z których ludzkość może czerpać przykład, na przykład żyjąc w harmonii z naturą. Każda "rasa", także Arabowie mają swoją bogatą przeszłość i kulturę szacunku dla życia i należy być tego świadomym, żeby nie szerzyć dezinformacji. Napływanie do USA i Europy Zachodniej emigrantów dzieje się na życzenie obu stron... i według planu, który nie jest żadną tajemnicą. Przedstawiciele "innych ras" są także wspaniałymi ludźmi kochającymi swoją ziemię i swoje rodziny i w większości nie opuszczają swojego egregora tak jak Polacy swojego i gdyby ktoś nimi nie manipulował zapewne by tego nie robili. Tak jak wspomniałam, każda istota żyje według własnego egregora i ja tego nie neguję. Nie zgadzam się jednak z dominacją patriarchatu, bo to samo zło. W Polsce patriarchat trzyma się bardzo mocno i mimo wspaniałych cech jakie posiadamy nie jesteśmy jedynymi na tej ziemi, którzy wiedzą jak żyć. Jest wiele modeli tylko jeden egregor nie pozwala na zrozumienie drugiego i ot cały problem. Pytać o źródła należy głęboko we własnym sercu, tam nie dociera żadna ideoligia, intencje są czyste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "energia żeńska nie dyskryminuje, nie tworzy KONKURENCJI ANI RYWALIZACJI, nie toczy wojeń ani ucisku ekonomicznego i proszę sobie wziąć te słowa do serca" - my to wiemy. Co gorsza, masoni i iluminaci też, tylko oni grają tą kartą, a my ubolewamy. Jeszcze trochę...
      "To sławetna "biała rasa" dokonała zagłady Indian, wprowadziła niewolnictwo, spacyfikowała Afrykę, Australię, wynaturzyła obie Ameryki narzucając wszędzie nawet swoją religię." - nie Słowianie, lecz narody o słabszej duchowości, przejęte sprawniej przez Babilon. Tego nawet masońskie książki nie negują. ;) I pamiętaj o archontach...
      "W krajach słowiańskich jest też mnóstwo patologii, braku szacunku i nienawiści względem siebie, także w Rosji, która ma krew na rękach." - Efekt inwazji, okultyzmu, katolicyzmu, intryg chazarskich (Katyń, UB, to kto?...). Jest mnóstwo patologii, owszem, ale demontaż takich, kompletny i trwały, jest warunkowany wyzwoleniem.
      "Kraina szczęśliwości o której piszecie nigdy nie istniała " - masz prawo do swoich założeń. Jak każdy. A mnie coraz mniej potrzeba źródeł, o które wołają często internauci. Ja ufam swoim odczuciom. Rozumowi też - INWAZJA dotyka kraj, który:
      - jest niewygodny (na przykład generuje duchowy wpływ i psuje plany zbójeckim rodom/narodom
      - jest bogaty, dostatni, szczęśliwy.
      " Były tylko lepsze okresy dziejowe" - mówimy, rozumiem o okresach po inwazji Obcych.
      " Przedstawiciele "innych ras" są także wspaniałymi ludźmi kochającymi swoją ziemię i swoje rodziny i w większości nie opuszczają swojego egregora tak jak Polacy swojego i gdyby ktoś nimi nie manipulował zapewne by tego nie robili." Ale robią. Są agresywni, roszczeniowi, niedostrojeni duchowo i energetycznie. Jaki pożytek z przyjmowania takich istot, w dużych grupach, jeśli przykład destrukcji Zachodu nie jest wystarczająco czytelny?
      "Nie zgadzam się jednak z dominacją patriarchatu, bo to samo zło. W Polsce patriarchat trzyma się bardzo mocno" - końcówka, wedle mych odczuć. Nie chcę drzeć kotów - po prostu takie są moje odczucia. Pożyjemy, zobaczymy.
      "mimo wspaniałych cech jakie posiadamy nie jesteśmy jedynymi na tej ziemi, którzy wiedzą jak żyć." - ktokolwiek na ziemiach Słowian tak twierdzi?
      "Pytać o źródła należy głęboko we własnym sercu, tam nie dociera żadna ideoligia, intencje są czyste." - otóż to.




      Usuń
  18. Ja też nie Zgadzam się z dominacją patriarchatu, który jest zdecydowanie destrukcyjny, wojujący i nie kierujący się zasadami Dobroci Serca.
    Czas na wyrównanie poziomów energii żeńskich i męski,tylko taka równowaga we wszystkim pomaga.��‍❤️‍��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnej Lechii nie ma miejsca na tak zwany patriatchat ani inne zaburzenia, które w narody słowiańskie wprowadziły obce rasy i cywilizacje (Watykan to ich demoniczne gniazdo operacyjne). Dla Słowian było i ponownie staje się oczywiste, że kobieta jest dla mężczyzny łączem ze Stwórcą. Trzeba też dodać, że kobiety świadome i wolne przestaną mieć na tym punkcie obsesję i powtarzać teorię patriarchatu. Po prostu czegoś takiego nie ma w duszy Słowian, tym bardziej w ich wolnym Domu. Co do wyrównania energii, no cóż, yin yang było,jest i będzie. 🙂

      Usuń
    2. Dominacja mężczyzn nad kobietami to oczywiście silne zaburzenie równowagi, które nie dotyczy tylko Słowian, ale całej planety. I cała Gaja się z tego uzdrowi, oczywiście w głównej mierze dzięki pracy Lachów i Słowian, wracających do utraconych mocy i straży planetarnej harmonii.

      Usuń
    3. Aniu, nie ma dominacji patriarchatu. To co widać wokół to zawoalowany matriarchat - na stołkach rządowych siedzą pantoflarze a sterowanie światem już od czasów Rzymskich jest poprzez "małżeńską łożnicę". Doskonałym studium tego tematu jest książka wydana przez Rosjan: https://www.rulit.me/books/ot-chelovekoobraziya-k-chelovechnosti-download-free-100615.html
      Nawet ostatnie wojny światowe zostały "zatwierdzone" na salonach - żeńskie grona "zatwierdziły" taką kolej rzeczy. Rzecz w tym (NIKT O TYM NIUANSIE NIE WSPOMINA!), że w mijającej epoce Kalijugi (nocy Swaroga) dominowały żeńskie moce ale nie Bogini Łady ale Bogini Mary (Marzanny, Maryi), zobacz cóż to za "czarną Madonnę" czciło się przez wieki w Częstochowie.

      Usuń
  19. Patriarchat... to HIERARCHICZNY system społeczny oparty na dominacji (np. WATYKAN!). I tej "teorii" jak piszesz nie wymyśliły obsesyjne kobiety, bo żeńskość to niewidzialne pole siłowe serca, w którym dominacja rozpuszcza się jak masło. O tym wiedzą kobiety, które nie są silne, są tylko w swojej MOCY :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta jest dawczynią życia ale może je też zabrać (energia wody zawsze zdominuje w tym świecie ogień - nawet nasze ciała zawierają przewagę wody, oceany na Ziemi przeważają nad lądami itp.). Bogini życia i Bogini Śmierci są siostrami, śmierć jest też kobietą.

      Usuń
    2. Watykan wbrew pozorom ma energię żeńską - destrukcyjną energię nocy Swaroga. Hierarchia nie jest niczym złym, to naturalna rzecz w przyrodzie. Każde stworzenie w tej Boskiej układance zajmuje swoje miejsce - to siły mroku chcą wszystko poprzestawiać i zmienić w szaro -burą masę.

      Usuń
    3. Co do reszty pełna zgoda :) - w polu miłości mężczyzna z radością "nurkuje" i się jemu poddaje. Nie mylmy jednak miłości z pobłażaniem (powszechna dziś rzecz). Temat pełen niuansów i słowami ciężko to opisać - dość ładnie udało się to Iwanowi Carewiczowi w kilku filmach jakie tłumaczyłem.

      Usuń
    4. Owszem, nawet w tym świecie matrixowo dominujących mężczyzn to oni są wysysani z energii życiowej (i żyją krócej, i zabijają się częściej), ponieważ system odebrawszy kobietom świadomość swych boskich mocy i ról, przetransformował je w wampirzyce żerujące na mężczyznach. Oczywiście w pewnej części i już nie na długo. Osobiście nie mam potrzeby już generować energii na pisanie o tym, bo Matrix się rozpada, narody zmierzają do wolnego kreowania, ludzie do zwiększonej indywidualnej samorealizacji, cały świat - do zgodnej (nie narzucanej systemem) współpracy i harmonii.

      Usuń
    5. ...a związek kobiety i mężczyzny pozostanie tym, czym od stworzenia miał być - najcudowniejszym dopełnieniem dusz z miłością i błogosławieństwem zrodzonych przez Źródło. :)

      Usuń
    6. Nie napisałem, jak insynuujesz, że tę teorię wymyśliły kobiety - czytaj z uwagą. :) Po prostu nie widzę powodu, by się już dłużej niepokoić tym zaburzeniem, bo dochodzi kresu. Jednak sęk w tym, że wszyscy mamy swoje zaburzenia i programy, i one rezonują w nas, aż sami je sobie wyregulujemy. To jak z naprawą świata i nową rzeczywistością. Świat wokół każdej istoty zmienia ona sama poprzez zmiany siebie. Michalx600: kobiety otoczone miłością nie mają problemu z harmonią, w ogóle pary zsychronizowane, sharmonizowane miłością nie mają tego rodzaju problemów - na poziomie duszy (a nie umów, ustaleń, "kontraktów") są one dogadane bez słów, poprzez serca, we wszystkim. Żaden to cud, po prostu natura ludzka, gdy w głowie świadomość, a w sercu życzliwość i miłość. Do tego zmierzamy - w końcu - wszyscy. :)

      Usuń
  20. Nie ma żadnej energii nocy swaroga a już na pewno nie w odniesieniu do energii żeńskiej. Woda nigdy nie rozlewa się w sposób niekontrolowany, nie występuje ze swoich granic, jeśli nie jest wzburzona innym żywiołem (ogień burzy wodę, tak działa np. alkohol, broń, chemikalia, leki, a w makro to trzęsienia ziemi wywołujące powodzie itp.). Lasy płoną, gdyż nie jest chroniona żeńskość na tej planecie, a panowie ekscytują się nadal bronią, walką i rywalizacją. Nic się nie zmieniło od wieków i dlatego tu i ówdzie można jeszcze przeczytać o jakiś świtach swaroga i tym podobnych strachach na lachy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń