2020/04/16

Czy Słowianie mają obowiązek wybaczania?


  
     Każde zjawisko transformacyjne dziwnym "przypadkiem" coś ze sobą kuriozalnie zazębia. Wymyślona na potrzeby Kabały i ras pozaziemskich drapieżców epidemia koronawirusa także: wszak izolacja i zubożenie społeczeństwa zaowocowały u kolejnych ludzi wybudzeniem, przytomniejszym spojrzeniem na destruktywny model życia; dla części Rodzin oznacza to nawet ocalenie ich spójności. Podobnie "przypadkiem" upadający matrixowy Fałsz Bogatego Życia splata pojęcie wybaczania: z jednej strony ruch New Age usilnie warunkuje to jako podwaliny rozwoju duchowego, motor napędowy ku nowej rzeczywistości - z drugiej dynamicznie spiętrzające się ujawnienia odkrywają, że do wybaczania mamy wręcz nieobliczalne krzywdy i straty... Jak my Słowianie, rasa tak dumna, i tak pogruchotana, mamy podejść do kwestii przebaczania? Rozwińmy to ku każdego osobistej Lacha weryfikacji i decyzji właśnie teraz, u progu prawdziwej lawiny, która odsłoni kłamstwa i zbrodnie instytucji, urzędów, uniwersytetów, kościołów, szpitali, lekarzy, prawników, dziennikarzy, stawiając tak polski jak inne narody planety w niespotykanym wcześniej przeciążeniu uświadomionego zwiedzenia. Komu i co będzie wybaczone?...
     Wybaczanie jest postrzegane jako uwolnienie się - z żywienia urazy, żalu, gniewu czy nienawiści za tkwienie w ograniczeniu ducha, w niewoli własnego wyboru. Jest to uproszczenie, zważywszy spektrum zawiłości emocjonalnych powiązań międzyludzkich, gdzie skutki dotyczą głębiny każdej jednej duszy, ale też Rodu i Narodu. Dlatego opieranie się na podsuwanych schematach może być zawodne. Współczesna psychiatria i psychologia, dziedziny naukowo-medyczne przyjęte/uformowane przez system okupacyjny Gai są mniej lub bardziej błądzące - nie ujmują pełnego spektrum możliwych przyczyn stanu psychicznego człowieka, poddanego hospitalizacji, takich jak traumy Rodu, Narodu, programy kontroli umysłu, podczepy duchów, agresywnych bytów pozaziemskich czy demonów. To, co potrafili dawniej uczynić słowiańscy żercy i szeptuni dla uzdrowienia poddanej im osoby, wynikało z całkowitej orientacji w konstrukcji istoty ludzkiej jako biologiczno-duchowej, i poddanej atakom tak materii jak antymaterii.
     Kobieta zgwałcona mogła zatem być wtedy kompletnie oczyszczona - nie tylko na polu emocjonalnym i rodowym (skutki traumy wybiegają wprzód obejmując także potomnych), ale też biologicznie, to jest w swej matrycy macierzyńskiej (czystość telegoniczna). Ci, którzy zastąpili usuniętych żerców, to jest lekarze i księża babilońscy, nie są w stanie uleczyć nieomal niczego, mają  zawężone widzenie i zawężony warsztat uzdrawiania, co więcej, oferując w zamian mentalne manipulacje i zaburzenia, i zatrucia chemiczne organizmu i umysłu.


     Szpitale psychiatryczne jako placówki rabujące chorych z mocy i potencjału, prowadzone przez personel nieświadomy i wyedukowany systemowo, zostaną zlikwidowane. Znikną jak mroczne cytadele ociemnienia i udręki, tak samo jak rzeźnie i ogrody zoologiczne. Owe podwaliny "cywilizacyjnego dobrodziejstwa" są niczym innym jak młotami rytmicznie uderzającymi w ludzki rozum, przytomność umysłu, głos serca. Nikt nie spojrzy na to inaczej na tej planecie już za dziesięć lat.
     Rosnąca świadomość i wyciszenie przynoszą obecnie nowe możliwości także w tak wrażliwej kwestii jak traumy i przebaczanie. Ruchy ezoteryczne stosują zauważalny nacisk na wybaczenie, często jest to wręcz warunek, "aby pójść wyżej", to jest zrobić kolejny krok w duchowym rozwoju. Takie stawianie sprawy stoi w sprzeczności z wolną wolą, naturalną potrzebą i intuicją każdego człowieka. To już nie pora na nakładanie kolejnego "słusznego" szablonu na zbiory ludzi, jakby byli oni jednolitymi w emocje i doświadczenia inkarnacyjne klonami, a nie zupełnie różnymi duszami. Rozwój duchowy nie powinien być warunkowany nakazami mistrzów i guru w czasach, kiedy każdy jeden człowiek może czerpać tak samo z czyichś, jak z własnych, intuicyjnych podpowiedzi. Rozwój duchowy powinien przede wszystkim postępować w zgodzie z własnymi odczuciami i wyborami, podpartymi harmonią. Nikt bowiem nie wspina się w takim samym tempie na kolejne wierzchołki.
     Czy my Słowianie musimy wybaczyć wrogom, niszczycielom, zabójcom, aby żyć szczęśliwie? Czy wybaczanie jest koniecznością, aby docenić wolność, korzystać z niej i tworzyć radosne, otoczone miłością Rody? Oczywiście że nie - choć manipulowane przez część tych przeciwników ruchy ezoteryczne będą twierdzić inaczej.
     Jednak przebaczenie - swemu oprawcy czy oprawcy Rodziny, Narodu - nie może być wymuszone, jedynie uczynione z prawdziwej potrzeby i poczucia, że jest to ten czas i rzeczywista potrzeba (i ochoczy dar) duszy. Wtedy istotnie daje to poczucie lekkości. Jednak nie każdy może mieć taką potrzebę - wybaczanie oznacza bowiem dla ofiary wejście w silną interakcję ze swym oprawcą. Powoduje to wstrząs i ujmy równowagi i energii u przebaczającego, u oprawcy pozbawionego choćby odrobiny duchowego światła - zasilenie. Wybaczenie nie powinno być bezkrytyczne i automatyczne; to bardzo silny akt serca, wysoce duchowy. To po prostu sercem trzeba czuć - ono wie, kiedy i komu można wybaczyć.
     Jaki sens ma przebaczyć  istotom astralnym czy narodom pozbawionym duchowości i empatii? Tym, którzy jak reptilianie, Draco, Archonci czy Chazarowie, karmili się wrażliwością i dobrodusznością ofiar, żerując na tym? Wykonany z serca akt wybaczania zamiast rozmontować tego rodzaju nieprzyjaciela, może go jako przekaz silnej, pozytywnej energii, wzmocnić i utrzymać dłużej w misjach rabunkowych.


     Jaki sens ma wybaczenie biorobotom i hybrydom, którzy masakrują Przyrodę, mordując nawet zwierzęce matki i dzieci? Jakiego światła chcemy się w takich kreaturach doszukać?
     Jaki pożytek ma przebaczenie okazane porywaczom i mordercom setek tysięcy dzieci, skazanych na rytuały demonicznego rodzaju?
     Owszem, miłosierne serce słowiańskie uraduje się i wzniesie, kiedy przebaczenie odbierze ktoś, w kim mimo antyludzkich i okrutnych czynów tlą się światła duszy - bo był na przykład objęty kontrolą umysłu, kodowaniem rodziców i systemu, przejęty przez demona. Takiej osobie wybaczenie może dać wyzwolenie - to jak wynieść do światła nieszczęśnika z mroków jaskini. To jako skłonni do odpuszczenia Słowianie będziemy czynić - serce i rozum odróżnią takie przypadki.
     Tym łatwiej będziemy już wkrótce skłonni do wybaczenia narodom, szczególnie słowiańskim - gdy ujawni się powszechnie, jak bardzo za owymi bratobójczymi konfliktami i egzekucjami stali ukryci w cieniu wrogowie, stosujący szatańskie praktyki. Słowianie Słowianom z prawdziwym pragnieniem zaniosą przeprosiny i przebaczenie - by odtąd, niczym odradzający się zdeptany kwietnik, wracała do swych obyczajów i kreacji Wielka Rodzina Narodów. Wbrew temu, co dziś wielu prorokuje, pojednamy się nie tylko z Rosjanami, ale i z Ukraińcami i Niemcami (to w dużej części Naród słowiański), gdyż za krwią przelaną między nami stał Babilon i chazarskie skorpiony. Niektóre landy, na przykład Bawaria czy Saksonia, powrócą do jedności z Lechistanem (same granice zostaną w formalnym sensie zniesione).
     Jeśli zaś ktoś uprze się, by żyć w złości i żalu do tych nacji, cóż, żyć będzie po swojemu. Nie ma najmniejszego celu w tym, by być nauczycielem pouczającym innych w ich wyborach; każdy pojmie, że najlepszym wskazaniem jest osobiste odczucie we wszystkich okolicznościach. Harmonizacja przestrzeni Kraju i osobistych będzie sama w sobie łagodzić stany pretensji i wzburzenia. Dominować zaczną spokój, refleksyjność i życzliwość. Stanie się jasne, że cała historia planety była grą prowadzoną na planszy, na której zamordowano należne ludziom boskie dzieciństwo.
     Nikt nie będzie zmuszony wybaczyć i deklarować przyjaźni ludziom, narodom i rasom, jeśli takie a nie inne będą odczucia - mamy do tego prawo, kończy się obłudny knebel "poprawności politycznej" - jednak też obędzie się bez pogardy i wyższości; stosunek do odmiennych w obyczaju i roli duchowej ras i narodów będzie co najwyżej obojętny. Nigdy agresywny. Prawdziwa wolność to brak wszelkich zobowiązań podsuwanych z zewnątrz: to my decydujemy, co okażemy innym, to my decydujemy o swoich interakcjach. Taki to czas. Nowe poczucie siły będzie emanować ze Słowian jak pole ochronnej mocy - nikt nie będzie zagrożony.
     Kiedy ktoś proponuje tobie, Lachu, "radykalne wybaczanie", zastanów się, czy jest to naprawdę to, czego chcesz i potrzebujesz. Czy rzeczywiście chcesz dziękować reptylom za wieki wciągania ludzi w reinkarnacyjny kocioł pułapki z poczuciem winy i tysiące lat udręki, upokorzeń i cierpień dzieci i rodów? Czy naprawdę chcesz pobłogosławić iluminatom i Chazarom za Katyń, wymazanie Warszawy, za "trudne lekcje osobistego rozwoju"? A kto powiedział, że lekcje muszą być trudne i utopione w rozpaczy? Czy uwstecznianie i kalectwa były tym, o czego pragnęła twoja i inne dusze skierowane na Gaję?
      Podobnie ma się to z najtrudniejszym - wybaczaniem swym osobistym oprawcom.Czy chcesz, Laszko, dziękować człowiekowi, który przysporzył bólu tobie i dzieciom? Wybaczyć?
Wszyscy możemy wybaczyć wszystko - ale tylko wtedy, kiedy to naprawdę czujemy. Nie mamy takiego obowiązku nadanego przez Stwórcę - tylko przez nauczycieli duchowych. Kto im przekazał wiedzę i reguły?...
    Wybaczenie jest wyjątkowym darem duszy dla duszy, ma jednak sens i pozytywny rezonans tylko wtedy,  jeśli w odbiorcy tli się płomyk, który ów dar odżywi i rozpali odciążoną duszę do nowej radosnej drogi.
     A jeśli nie wybaczysz - nie połączysz się z taką osobą na subtelnym poziomie, bo nie musisz. Przebaczanie jest zawsze mocną w skutki energetyczne i duchowe interakcją. Przed tym masońskie New Age nie ostrzega, i należy mieć to na uwadze. Każdy ma prawo odcięcia od relacji z istotą, która sprowadziła cierpienie i strach na ewolucyjną przestrzeń osobistą. Nikt nie ma obowiązku wspierać bezdusznych okrutników. Słowianin ma obowiązek (a raczej naturalną wolę) wspierania ich ofiar. Ofiarom spieszmy z pomocą zawsze.


     Jeśli ktoś zastanawia się, co zrobić, by uwolnić się od emocjonalnych sznurów z człowiekiem (albo wydarzeniem), które rozkrwawiło serce i wciąż je dusi, a czuje, że wymuszone okazanie przebaczenia dałoby jeszcze gorsze uzależnienie zamiast uwolnienia - niech wie, że istnieje niezawodny środek przydany ludzkości. Tym bardziej, jeśli towarzyszy temu pewność, że tak samo zawiodą terapie lekowe, indywidualne, grupowe z psychologami nawet o szczególnie otwartych umysłach. Otóż człowiek ukojenie znajdzie zawsze w Przyrodzie. Jest ona najlepszym lekarzem, który koi, błogosławi i przywraca zdrowie duszy i ciału. Stwórca połączył stworzenia osadzone na planetach z Przyrodą przede wszystkim dla ich ochrony i ukojenia. Właśnie dlatego obce rasy kontrolujące naszą Gaję poprzez wielowiekową, wyrafinowaną kampanię, skupiły działania na odseparowaniu ludzi od Natury. Ostatecznie część ludzi, objęta szatańskim oprogramowaniem, sama skierowała technologie przeciw Przyrodzie, co jest nadzwyczajnym poziomem obłędu. Najwyższy obłęd prowadzi do wymierzania ciosów samemu sobie. Mordowanie Przyrody to akt samobójczy.
     Odrodzenie Gai i wzrost świadomości owocuje powrotem nas wszystkich do objęć Przyrody i troski o nią, dawniej słowiańską oczywistą powinnością (radosną i niewymuszoną). To oznacza ponowne odkrycie leczniczych sił takiego przymierza. Szczególnie wiosenne energie są sprzyjające, by uwolnić się od ciążących relacji i wspomnień. Wiosenny śpiew ptaków synchronizuje się z aurą ludzi w zasięgu dźwięku i przynosi im szybką ulgę i regenerację. To lasy, trawy i naturalne akweny oczyszczają i błogosławią odnowę obolałej duszy. To dlatego ludzkość po najstraszniejszych wojnach wracała do równowagi i rytmu życia rodzinnego i społecznego.
     Pozbycie się głęboko zakorzenionych traum rodowych, sięgających nawet wieki wstecz i rezonujących na nasze pole potencjału i doświadczania, jest teraz także możliwe bardziej, niż przedtem. Przywołując duchy przodków i Wyższą Jaźń, wykonując z siłą swego serca rytuał w enklawie Przyrody, możemy uzyskać uwolnienie i nowe możliwości postrzegania i wpływania na rzeczywistość. 
     Aby wprowadzić ciało i duszę w proces oczyszczenia i harmonizowania, konieczne jest definitywne zaprzestanie wchodzenia w treści o historycznej dramaturgii, dotyczącej masowych egzekucji naszych Przodków, w tym z ostatniej wojny i terroru UB. Gniew i rozżalenie opuszczą nas, natomiast z pełni serca możemy pobłogosławić Braci i Siostry, których dotknęło takie doświadczenie (część z nas także, w ramach reinkarnacji). Pozwólmy, by żal za Rodakami odszedł, ale i złość na ich oprawców także (co nie musi oznaczać aktu wybaczenia). Niech odejdzie, co wibrowało w starym świecie. Niech wzejdzie i wibruje, co kreujemy sobie w głębi serca dla nowej rzeczywistości, dla Rodu, dla ziemi Lachów, dla Gai.
     Wybaczanie międzymałżeńskie jest kolejnym trudnym wyzwaniem - programy kontroli umysłu, medialne demoralizowanie i kodowanie antyrodowych skłonności odbiło się bardzo silnie na związkach kobiety i mężczyzny na całym świecie, także i w obszarach słowiańskich. Rozpoczął się proces tworzenia nowych Rodów w Polsce, gdzie pojawią się nadzwyczajnie utalentowane dzieci. Wobec licznych kryzysów, nielojalności i rozstań, wzajemnych krzywd, wiele małżeństw się rozpadnie - również z tej przyczyny, że były one niewłaściwie dobrane, a teraz poszukują się dusze na takim samym poziomie duchowości i pragnień kreacyjnych. Jednak zarazem bardzo dużo związków objętych kryzysem może właśnie teraz ponownie się odszukać i pojąć, co jest naprawdę ich drogą, i jak bardzo miłość przerasta wszelkie podsuwane przez system i Matrix wartości. Dlatego będziemy świadkami wzruszających przebaczeń między mężem a żoną, gdzie warunkiem nie do zignorowania jest nienaruszalne zrezygnowanie z wszelkich pamiętliwości i wypomnień. Nowy świat daje nowe szanse w blasku słońca. Cienie i mroki zostają w starym odpływającym świecie, nie należy do nich wracać i obarczać się nawzajem wyrzutami.
     W najbliższym dwudziestoleciu coraz bardziej widoczne staną się odnowione lechickie Rody zdrowych i bardzo świadomych, wysoce i energetycznych kobiet i mężczyzn. Miłość chroniona takimi walorami jako czysta i mocna uczyni małżeństwa i Rodziny niezłomnymi.



     To, co jest najważniejsze, to nie wybaczać wbrew swej chęci i gotowości istotom, które nie przejmują się naszym losem - tym bardziej, gdy opuściły nasze pole życie. Dziś priorytetem jest wybaczenie samemu sobie. Krzywd wyrządzonym i sobie, i innym, błędów i porażek, i tego, co obciąża sumienie i zasłania słońce. Dusza wie, co jej wyrządzono, każdy może to także pojąć swoim rozumem i puścić za siebie jak bezpowrotny statek z najbardziej obciążoną poczuciem winy ładownią, na strumień uchodzący w przeszłość. To właśnie oznacza prawdziwe uwolnienie, ulgę i szeroko otwarte wrota do nowej olśniewającej odkryciami drogi.
     Cokolwiek uczyniliśmy przeciw sobie, innym i planecie, było zdeterminowane oprogramowaniem Matrixa. Ciemne siły (reptyle, Draco, demony) przechwytywały od tysięcy lat ludzkie dusze wychodzące z umierających ciał i czyniąc "boskie efekty" generowały w nich poczucie winy i zobowiązanie do wybrania cierpiętniczego życia dla odkupienia win. Tak działała pułapka reinkarnacyjna. Tym samym na Gai trwała nieskończona pokutna rotacja nieszczęśliwych żywotów ludzi, wmanewrowanych w zasadzkę wiecznego zagrożenia. By w taką pułapkę garściami łapać dusze, wystarczyły programy religijne i najzmyślniejszy wymierzony w gatunek ludzi program poczucia winy.
     Taki jest efekt tego procederu: obecny świat, w którym "rozwój dobrobytu i technologii, i wydłużający się czas życia" to złudny i trujący lukier, zakrywający postępujące upodlenie, zniewolenie, omamienie, zdegenerowanie. Ten świat się kończy, wrogie byty są w odwrocie, a ich żołnierze na planecie zaczynają właśnie być rozliczani za zbrodnie przeciw ludzkości.
My zaś, ludzie, dzieci Boga Stwórcy, Źródła Miłości Nieskończonej, mamy w końcu nie tylko prawo, ale i świadomość, aby uwolnić się od programu reinkarnacji jako kary i pokuty.
     Teraz zaczynamy życie w wolnej woli i od zawsze należnym, błogosławionym ze Źródła kosmicznym spokoju. Niech nasze serca wypełni taki spokój, nieocenione dobro sprowadzające błogostan - i możliwość odczucia istnienia. Czując istnienie czujemy wszystkie dary.
     Nie trzeba przebaczać nikomu, jeśli pozwolimy, aby emocjonalny most do wroga rozpuścił się dzięki temu, co zapewnia nam sama Gaja. Wszystko rozpuści kosmiczny spokój, który znajdziemy w zakątku Przyrody i wspólnocie rodzinnej.
     Przyszłość nie przyniesie już sztormu i chaosu, lecz ukojenie i harmonię. Wszystkim życzę powrotu do pełni swej istoty - do odzyskania kompletu helis DNA i złączenia ze swoją Wyższą Jaźnią. Żyjcie radośni i mocni w swoich domach odrzewionych i pełnych kolorów.

     Czcibor


     Kluczem do pełnej wolności jest przebaczenie samemu sobie i odzyskanie połączenia z duszą, (a następnie ponownego złączenia z Wyższą Jaźnią), w czym pomaga medytacja Ho'oponopono:





     Medycyna przemycona w nasze standardy życia przez tajne bractwa i obce rasy kazała nam zapomnieć, że prawdziwym uzdrowicielem istoty ludzkiej jest Gaja i jej szczodre dary Przyrody:

  ...energia drzew:



...bosęga:



...śpiew ptaków: 




...śpiew delfinów i wielorybów: 

 

...a kwintesencją odczuwania tych darów jest dzielenie go przez oddane sobie dusze:





12 komentarzy:

  1. Czciborze ja wiem, że Ty przepiękna Dusza Iskierka Źródła 💕 jesteś w tym okrutnym czasie uleczającym ŚWIATŁEM ŹRÓDŁA dla ŚWIATA. 😘 💏

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze dużo fantazji a na świecie jak było tak jest...Lechici a Rosja ma Tartarie i kto ma rację?? Mocarstwo czy państwo teoretyczne jakim jest Polska? Przypomnę że Rosja twierdzi że nas wyzwalali podczas drugiej wojny światowej a my ich zdradziliśmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkt widzenia każda ze stron. Trzeba jednak pamiętać, że to są "widzenia" wsparte na ograniczonym widzeniu, kodowane systemowymi władzami i masonerią. Fantazja jest ważna, ona uruchamia TRANSFORMACJE. Co do świata, rzekłbym, że każdy tydzień wnosi mocne, dynamiczne zmiany...

      Usuń
  3. Źródło odnalezione 🌹💕

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w życiu jeśli chodzi o wybaczanie komuś kto mi coś zrobił złego raczej dość szybko wybaczam. Takie mam poczucie żeby tej urazy nie nosić w sobie długo bo to destrukcyjnie działa. I robię tak od dawna nie kierując się żadnym New Age, bo jak zacząłem to robić to nie miałem jeszcze pojęcia że istnieje w ogóle jakieś New Age. To mi moja dusza musiała podpowiedzieć, aby tak zrobić. 2,5 roku temu zmarł mój ojciec na udar. Tzw. lekarze mu "pomogli" się przenieść na tamten świat co musieli sami dobrze wiedzieć wpisując w akcie zgonu jako przyczynę zapalenie płuc. Byłem przez pewien czas wściekły na nich na tą mafię w białych kitlach, ale po paru miesiącach powiedziałem mówi się trudno trzeba żyć dalej. Wiedziałem, że w sądzie z nimi i tak nie wygram, a stracę tylko mnóstwo czasu, pieniędzy i nerwów. To wydarzenie sprawiło tylko, że jeszcze bardziej się staram, aby unikać lekarzy, szpitali i przychodni. Chciałbym żeby ci (tfu) lekarze ponieśli odpowiedzialność za to co zrobili. Jednak nie rozpamiętuję tego ciągle i nie żyję nienawiścią do nich, bo to mojemu tacie życia nie przywróci, a mnie tylko zdołuje. Może za jakiś czas gdy wreszcie będziemy w Polsce rządzić my a nie okupanci doczekam się sprawiedliwości. I innym radzę podobne podejście.
    Skoro psychuszki zamkną to moja kuzynka będzie miała problem, bo jest psychiatrą. Będzie musiała się przebranżowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychuszki to domy grozy. To omam, nie lecznica.
      Wybaczanie jest piękne, jak napisałem, gdy wynika z ochoty. To, że się komuś nie wybacza - mordercom dzieci, zwierząt, lasów, nie zamierzam - nie znaczy, że się żyje nienawiścią. Mnie się te mroki rozpuszczają, nie jestem niewolnikiem zależności wina-kara-wybaczenie-gniew. Co jest, Pawle, sednem, to że KAŻDY CZYNI PO SWOJEMU. :)

      Usuń
    2. Wybaczenie ma sens, jeśli pomaga nam się pozbyć syndromu ofiary, a ten syndrom jest wciąż żywy u Polaków. Zrozumienie naszego oprawcy, sił jakie nimi kierowały, pozwala przejąć kontrolę nad swoim życiem i emocjami.

      Usuń