2020/06/18

Słowiański poród lotosowy - pierwszy po wiekach w Gnieźnie. Pełne spektrum doznań i korzyści


     Porody domowe, lotosowe, słowiańskie wracają na nasze ziemie równolegle z demontażem okupacyjnych nauk i wierzeń. Nie jest to żadna moda i fanaberia, ani tym bardziej nieodpowiedzialność Rodziców, jak sugerują media systemowe i medycy tegoż systemu. De facto: jest to coś wprost przeciwnego.
     Poród lotosowy nie jest własnością Słowiańszczyzny, lecz całej wolnej ludzkości we wszystkich zakątkach planety. Subtelne różnice dotyczące choćby zabezpieczeń czy rytuału zakopania łożyska wynikają z oczywistych różnic obyczajowych i duchowych ras i narodów oraz swoistej energetyki lokalnej ziemi. Niezależnie od tego, żaden lechicki Ród nie musi sztywno trzymać się określanych Wedami czy poniższym rozpisaniem gnieźnieńskiego porodu regułami - lecz, jak najbardziej, swoimi odczuciami i głosem serca.
     Podstawą porodu lotosowego jest nieodcinanie pępowiny, co oszczędza noworodkowi pierwszego wstrząsu, a zapewnia z kolei pobranie wszystkich cennych zawartości do końca, dotyczących tak organizmu, jak siły mentalnej i duchowej dziecka.

     - przygotowania do porodu obejmują przede wszystkim pragnienie powiększenie Rodu i przywołanie do niej duszy w celu uszczęśliwienia tak jej, jak wszystkich członków. Jeśli przywołujemy duszę dziecka nowej ery, określanego także perłowym, to należy zapewnić jej pełnię potencjału, jaki jest potrzebny, by żyć w całkowitą możliwością kreacji i spełnienia, dysponowania kompletną siłą fizyczną i biologiczną (zdrowe DNA), kompletną świadomością i niesioną tymi podstawami wolną wolą. Dzieci nowej ery są budowniczymi złotej rzeczywistości i stąd istotne jest, aby dysponowali wszystkim, co zbuduje ich siłę sprawczą.
      Kiedy zapraszamy duszę do Rodu, nasze intencje muszą być szczere - Źródło odczytuje i widzi je na wskroś, i jest to decydujące. Nawet niedostatek nie powinien troskać małżeństwa pragnącego potomstwa, ponieważ dziecko perłowe schodząc do takich rodziców, przynosi także poprawę warunków życia i wspiera cały Ród Mocą serca już od początku przyjęcia zaproszenia.
     Dusza perłowego uzdrowiciela i reformatora oczekuje zapewnienia pełni potencjału, ponieważ wybierając rodziców, Dom i region Kraju, będzie to wszystko przez całe życie wspierać swoimi mocami i zdolnościami. Warunki dla uzyskania tego potencjału to przede wszystkim: domowy poród lotosowy, stałe otoczenie miłością, lojalnością i spokojem, łącze z Przyrodą, zdrowa żywność, unikanie szczepień, farmacji i szpitalnych energii i ingerencji.
     O błogosławieństwo poczęcia i ochronę ciąży warto zwracać się także do swej Wyższej Jaźni i duchów przodków.
     Należy zrozumieć, że dzieci perłowe, synowie i córki Wolnego Lechistanu, nie przychodzą do nas po to, aby jeść mięso, ale aby zagwarantować ochronę i współistnienie ze zwierzętami.

     - przebieg ciąży. Jest wiadome wszystkim, niezależnie gdzie i jak rodzą, że harmonia w domu to rzecz bardzo ważna, zwłaszcza w okresie ciąży. Korzystne jest unikanie stresujących przekazów, kłótliwego i hałaśliwego towarzystwa i centrów handlowych jako energetycznych śmietnisk.
     Przytulanie drzew i bosęga są nieodłączną częścią wspierania ciąży u Słowian: matka, która się uziemia, dostraja do stale podnoszonych wibracji planety nie tylko siebie - ale też dziecko w swoim łonie. Jedno lub więcej drzew warto prosić o użyczenie sił i Mocy na czas narodzin dla dziecka i rodziców.
     Warto też pić zioła wzmacniające DNA potomka, na przykład poranny napar z mniszka (kwiat).
     Cały czas oczekiwania, od poczęcia do porodu, wspierają afirmacje i medytacje. Słowo ma Moc - i będzie wzmacniać wypatrywane radosne zwieńczenie ciąży. Wyjątkowo cenne dla dziecka i całego Rodu są wspólne medytacje, na przykład wtulonych w siebie rodziców (ale i z rodzeństwem). To zasila równowagę i więzi. Zrównoważone i uczuciowe głosy rodziców są najważniejszym potwierdzeniem dla potomka, że jest oczekiwany z radością i miłością. Ja dodatkowo wykonywałem przez brzuch matki harmonizującą mantrę OM.

     - zabezpieczenia porodu. Samoochrona powinna być stałą praktyką każdego Słowianina, tym bardziej oczekującego potomka. Oprócz amuletów i czerwonej nici, będą to oczywiście afirmacje i medytacje, wizualizacje ochronnych kul jasnej energii wokół ciała, ale w okolicznościach zakładania Rodziny zaczną one także dotyczyć wszystkich ją stanowiących. Ja osobiście otaczam taką osłoną także moje zwierzęta, co jest wyrazem wdzięczności za ich działania ochronne i uzdrawiające dla członków Rodu.
     Miejsce porodu, niezależnie czy jest to pokój w mieszkaniu czy wydzielony plac w Przyrodzie, należy odseparować linią usypaną z soli. Zapewne najbardziej energetyczną będzie rodzima sól kłodawska, która powinna być codzienną częścią życia Lacha - jako osłona, i jako składnik wody do picia.
     Dodatkowo usypujemy z soli krąg ściśle wokół miejsca wyznaczonego do porodu, co zapewnia dziecku portal niedostępny dla agresywnych ataków energetycznych tak ludzi, jak bytów demonicznych.
     Przed usypywaniem soli, obszar wyznaczony do porodu warto oczyścić ze uroków, złogów energetycznych i toksyn (także z chemtrails) dzięki okadzaniu białą szałwią lub rodzimym jałowcem.
     Przed samym porodem rodzice, jeśli mają powody przypuszczać, że ktoś źle im życzy, mogą spłukać się naparem z czarciego ziela, które ma bardzo dużą Moc.
     Dla potomka szykujemy czerwoną nitkę i rodziniec w celu zabezpieczenia ich na początku drogi w nowym życiu.
     W moim przypadku dodatkową funkcję ochrony i oczyszczania pełnią trzy koty, swoista straż duchowo-astralna domu słowiańskiego.

     - poród w warunkach domowych, po słowiańsku, stanowi pewien paradoks, gdy porównać go do szpitalnego. Bo o ile w szpitalu rodzące kobiety są ponaglane czy to komendami "przyj" - zupełnie zbędnymi i wnoszącymi dysharmonię tak matce jak dziecku - czy też pracą rąk położnych, to poród często wydłuża się tam nawet do kilkunastu godzin. Jest to nade wszystko wynik zaburzenia Mocy - czyli równowagi emocji i energii wszystkich biorących w tym udział, a matki i dziecka zwłaszcza.
     Poród domowy to przede wszystkim tempo i decyzje Natury, a nie lekarzy. Warto przyjąć z odwagą i intuicją, że dziecko zna swój moment wejścia w nasz świat i w niego celuje, a przy wsparciu rodziców nic tego nie zakłóca. Robią to z kolei szpitalne lekarze i położne, które, nawet jeśli trafiają się bardziej świadome i empatyczne, to przecież też pozostają elementami taśmociągu - praktycznie mechanicznego procesu obsługiwania matek i przyjmowania noworodków.
     Gdy tymczasem wejście każdego dziecka przez portal życia na nasz świat to najsilniejszy rytuał duchowy i energetyczny. Co oznacza między innymi to, że każda zaangażowana w to osoba powinna mieć jednego dnia tylko i wyłącznie skupienie (w tym duchowe i intencjonalne) - na jednym i tylko jednym porodzie. Nawet odpowiedzialny i dobry z duszy położnik nie jest w stanie utrzymać wymaganego poziomu energii i równowagi emocji - jeśli reguły systemu zmuszają go do seryjnej obsługi tak świętego rytuału jak narodziny dziecka.
     Dziecko przyjmowane przez członków Rodu (z położną, doulą, lub bez) nie jest pospieszane w żaden sposób. W efekcie poród, gdy już się zacznie - przebiega szybko i harmonijnie.
     To, co nie jest żelaznym prawem w szpitalu, to pozycja zgodna z grawitacją i intuicyjnymi ustawieniami rodzącej. Zapobiega to przedłużaniu porodu, udrękom matki i pękaniu krocza, dramatycznej patologii dzisiejszej cywilizacji i jej medycyny. Czy ktoś uważa, że przed wiekami Laszkom pękały krocza i stali nad nimi akuszerzy z zestawem do zszywania?
     Podczas porodu domowego odbierający poród ojciec lub doula (lub położna) może wpłynąć na dziecko, zapraszając je głośno do wyjścia i zapewniając, że jest oczekiwane.
     W moim przypadku zadziałało to błyskawicznie.
     Dodatkowe podniesienie wibracji zapewniliśmy dla rytuału narodzin puszczoną w tle medytacją OM w 432hz. Oczyszczenie miejsca przyjęcia dziecka z negatywnych emocji i energii, i podniesienie jego wibracji jest bardzo istotne dla harmonijnego przebiegu porodu.

         - pępowina i łożysko. Podczas porodu lotosowego wymagana jest zwiększona uwaga ze względu na stosunkowo krótką pępowinę. Należy ostrożnie podać noworodka matce i skupić się na przyjęciu łożyska. Tak pępowina, jak łożysko od początku - aż do odseparowania się od dziecka wymagają dużej ostrożności.
     Łożysko należy bardzo obficie otoczyć solą i zawinąć w materiał, na przykład ręcznik, obwiązać i stale trzymać przy dziecku, które przenosimy z natężoną czujnością (aby nie szarpnąć pępowiny). W ten sposób nie tylko jest ono zakonserwowane na czas ususzenia pępowiny, ale też zabezpieczone przed uszkodzeniem.
     Czas zasuszania pępowiny aż do odpadnięcia to 3 do 10 dni. W naszym przypadku były to 4 dni. Czwartego dnia łożysko zakopałem pod wierzbą, którą prosiłem o błogosławieństwo i wsparcie dla powodzenia porodu, dla syna i Rodu. Innym korzystnym duchowo i energetycznie rytuałem będzie zakopanie łożyska i posadzenia w tym miejscu drzewa.

     - co daje poród lotosowy dziecku? Jak napisałem powyżej, zapewnia mu całkowity potencjał zdrowia, Mocy, możliwości ciała i umysłu (w tym sposobność rozwinięcia zdolności paranormalnych). Można rzec, iż każdy dziś rodzący się perłowy Lach nadaje się na wołchwa, czyli naszego słowiańskiego Jedi.
     Z wszystkich warunków, jakie wypada dopilnować, wzywając i oczekując dziecka nowej ery, szczególnie ważne jest przyjęcie go w przestrzeni domu i zabezpieczenie od szczepień, które są projektem diabolicznym i poważnie degradują wszystkie poziomy istoty ludzkiej, od psychiki i układu nerwowego po sprawność fizyczną, paranormalną i czystość DNA.
     Dziecko urodzone w słowiańskim porodzie lotosowym przechodzi przez portal między Źródłem, a Gają bez traum, szoków, urazów i bojaźni - co odróżnia ten sposób od szpitalnego.
     Wszystkie Laszęta urodzone lotosowo schodzą do nas nie tylko po to, by żyć dla własnej radości i nieograniczonej samokreacji. One przychodzą także po to, aby nas uzdrowić, pokrzepić, podzielić się Mocą, miłością Stwórcy i pokazać, czym naprawdę jest wolność.

     - na co możemy sobie pozwolić? Przed wiekami porody były tylko sprawą Rodów, ich najświętszym i najbardziej też radosnym rytuałem. Nigdy nie towarzyszyły temu stresy, troski, obawy - bo poczucie Mocy i poziom zdrowia naszych przodków były czymś, co nas w ich oczach musiałoby ukazać jako niewiarygodnie pokiereszowane pokolenia. Nie ma w tym żadnego cudu - Naród odcięty od trucizn i mutagenów, i traum duchowych, stale wtulony w Przyrodę, skupiony na powiększaniu Wed i siły, wreszcie szczerze, serce w serce, Lach do Lacha, zjednoczony - musi być i był Narodem Mocarzy.
     Do takiego poziomu właśnie zaczynamy wracać i potwierdza to rosnąca liczba Rodaków odrzucająca degenerującą żywność i poszukująca Wed i siły w sercu.
     Tymczasem, naturalnie, nie można powiedzieć, by każdy z naszych Rodaków mógł zdobyć się na poród lotosowy i przyjęcie dziecka perłowego. Nie jest to możliwe tam, gdzie wielu Lachów prowadzi autodestrukcyjny tryb życia - mimo że nie musieliby. Innym nie pozwala zdrowie; dziesiątki lat zatruwania i niszczenia organizmów trutkami zawartymi w żywności, wodzie, lekach i powietrzu zniszczyło lub osłabiło wiele organizmów.
     Dlatego każdy musi sam ustalić sobie - każde małżeństwo pragnące dzieci - na co może sobie pozwolić. Podejście do domowego porodu lotosowego wymaga pełnego poczucia sił i zdrowia wszystkich zaangażowanych oraz prawidłowo postępującej ciąży.
     Są już w krajach słowiańskich pary, które pewne swych możliwości finansowych i pewne wykarmienia dziecka wyjeżdżają w lasy i budują tam Rody bez rejestracji w systemie. To oszczędza dziecku nacisku ze strony medycyny systemowej, a zapewnia harmonię, zdrowego odżywianie i naturalne wsparcie rozwoju. Większość z nas jest jednak sytuacyjnie zmuszona rejestrować dzieci, aby podeprzeć status zasiłkami, co oczywiście utrudnia odpieranie szkodliwych ofert państwowych instytucji. Nie należy się poddawać - system pada, a proceder szczepień zostanie zweryfikowany i rozliczony.
     Jeśli zdecydowana na domowy poród para jest pewna swych sił i zdrowia, i zdrowia i właściwego ułożenia dziecka - może dla wsparcia poszukać douli albo położnej. W przypadku świadomych i gotowych kobiet z Rodu, kobieta rodzącą może mieć optymalną asystę dzięki matce, babci lub cioci z jednej strony jako Mocy doświadczenia, z drugiej zaś siostry czy kuzynki jako energii młodości.
     Ja i Żona przeszliśmy przez święty rytuał sami, mając odczucie i przekonanie, że możemy sobie na to pozwolić. Zważywszy jednak na bardziej skomplikowany charakter porodu lotosowego, dodatkowa osoba jest dobrym pomysłem. Ponieważ zaś system praktycznie wyrugował porody rodowe z tradycji i świętości Narodu Lachów, matek i kuzynek gotowych do takiej asysty wiele się nie znajdzie. Dlatego warto sięgnąć po położną lub doulę - a przy ich wyborze kierować się rekomendacją lub intuicją... Pamiętajmy, że rodzące się Laszątko wchodzi w energetyczną interakcją z każdym człowiekiem obecnym przy narodzinach. Ważna jest zatem równowaga wszystkich. A wtedy - dzieją się cuda...

     - co nas czeka w przyszłości? W związku z odchodzeniem od medycyny masońskiej, zakazem szczepień, i jednoczesnym wzrostem świadomości, życzliwości, siły, odwagi i zdrowia Lachów, lotosowe porody domowe będą jedynymi praktykowanymi.
     Nikt w Wolnym Lechistanie nie będzie chciał ograniczyć potencjału swemu potomstwu, a przy okazji swemu Rodowi.
     Nastąpi ujawnienie niebywałych technologii, w tym tak zwanych kapsuł medycznych. Uzdrowią one to, co wielu dziś uważa za nieuleczalne, odmłodzą nas i oczyszczą DNA. Wiele kobiet nie mających dziś nadziei zostanie matkami. Wiele dzieci uszkodzonych szczepieniami uzdrowionych. 
     Porody będą słowiańskie - rodzinne i radosne. Czeka ja proces etapów: przybędzie douli z Wedą i świadomością, pomogą przy porodzie w każdym zakątku Kraju. W wielu domach rytuał narodzin zgromadzi tylko członków Rodu, jako przyjmujących dziecko na świat.
     Dalszy wzrost Mocy i zdolności parapsychicznych przyniesie całkowite zabezpieczenie porodu przed wszelkimi zakłóceniami. To sprawi, że dzieci będą przyjmowane tylko przez ojca i matkę, albo tylko matkę - gdyż w przyszłości każda Laszka będzie kobietą absolutnie pewnością swych sił i równowagi, z otwartym trzecim okiem i zdolnością do nieprzerwanej świadomej komunikacji ze swoim dzieckiem od momentu poczęcia...

     - moje odczucia i doznania. Mój syn, Lach nowej ery narodził się w czerwcu 2020 roku i przybył tu dla radości tak własnej (bo wolność to nie obowiązki lecz prawo własnych wyborów i kreacji), jak naszej, Rodu, ale też - dla Mocy Gniezna i Lechistanu, jako miasta i Ojczyzny, które czekają najlepsze przemiany.
     Gdy mój syn pojawił się w naszej przestrzeni, zmieniło się wiele. Poczułem zmiany wibracji w pomieszczeniu. Poczułem, że urosła moja Moc i siła, i pewność. Nie jest prawdą, jak czasem piszą pisma systemowe, że mężczyzna żonaty i rodzinny traci testosteron i nabiera miękkości, gubiąc charakter wojownika.
     My, Słowianie, wiemy, że jest zupełnie przeciwnie. Gdy ujrzysz, Lachu, swe dziecko, gdy weźmiesz je na ręce, czujesz, że wkładają na ciebie zbroję, że rosną siły i stajesz się wojownikiem silniejszym od przeciwności. Dzieci nie skracają nam życia i nie odbierają jego walorów, przyjemności i wolności. Dzieci nas odmładzają i wyzwalają.
     Gdy opuszczałem szpital z pierwszym synem, czułem, że mam tę samą euforię i wdzięczność za doświadczenie daru od Źródła, jednak wyjście z dzieckiem ze szpitala generuje co najmniej podświadomie jakieś poczucie uzależnienia od systemu.
     Kiedy zaś przyjąłem drugiego syna w domu, poczułem coś więcej. Wzrost siły, ale i osobistej rangi. Spłodzenie dzieci i przyjęcie dzieci czynią ze Słowian mężczyzn rzeczywiście - wewnętrzny duch awansuje na nowy poziom i jest to kuriozalne odczucie, dla którego warto żyć.
     Perłowe dzieci zrobią z naszym Krajem i z całym światem takie cuda, że warto żyć. I tym bardziej warto natychmiast odrzucić wszystko, co destruktywne; wejść wyżej i wypatrywać wschodu nowej, wolnej Ojczyzny, gdzie już na żadne dziecko nigdy nie padnie cień zła.
     Wszystkie moje myśli i działania skupione na dziecku zaowocowały wieloma nowymi odczuciami. Przede wszystkim takim, że każde dziecko ma ustalony czas przyjścia na nasz świat i wszelkie mentalne czy szpitalne próby manewrowania tym czasem zaburzają jego porządek rzeczy. Dziecko rodzi się samo. Cała istota porodu sprowadza się do tego, aby system nie przeszkadzał, a Ród asystował.
     Dzieci perłowe z porodów lotosowych mogą mieć swoiste cechy: subtelnie wydłużone czaszki, nieziemsko promienne oczy lub inne. Przede wszystkim - będą spokojne tak bardzo, że spokój ten udzieli się wszystkim wokół. Będą inspirować równowagą i zmysłem obserwacji.  Będą codziennie zadziwiać i urzekać i udowadniać, że właśnie to jest właściwe - to, co dla nich wybraliśmy.
     Gdy przyjrzałem się mojemu synowi i odczułem wszystko, co stanowi, i przemknęła mi myśl, że w takie dzieci wbija się igły, ścisnęło mi serce. Szczepienia to zaprzeczenie wszystkiemu, co ma sens, rozum i duszę.
     Dzięki synowi stoję dziś jeszcze wyżej, co oczywiście oznacza, że wschód Wolnego Lechistanu zobaczę jeszcze szybciej. Dlatego dedykuję mu ten artykuł, i dedykuję go Najdzielniejszej, która go rodziła.
     Darz Bór, Lachy. Szczęśliwy Ród, do którego przychodzi dziecko. Innych w Wolnym Lechistanie nie będzie.
     Czcibor

     Specjalne podziękowania dla moich druhów i Lachów z krwi i kości: Macieja Lecha, za współdzielenie doznań i odczuć, i zainspirowanie cennych zdań w artykule, oraz dla TAW-a (blog lechicki Tajne Archiwum Watykańskie), który zrobił dla Mocy mojej i mego Rodu więcej, niż byłby skłonny przyznać.

     Doula we Wrześni: Marta Mularczyk Dubiel https://www.facebook.com/doulawrzesnia/



 Ra-Rod, zaklinanie słowiańskie. Praktykowanie medytacji jako środka przyzywającego potomka i błogosławieństwa przodków:





Powzięta z wedyjskiej tradycji mantra OM to dobry sposób na harmonizowanie dziecka w łonie i... poza nim:




...dla otrzymania więcej sił i wsparcia ze Źródła mantra OM Welesowa:



Słowiański symbol ochronny dla noworodków i dzieci do dwunastego roku życia: rodziniec. Zabezpiecza sen i energie wokół dziecka, chroni przed urokami i agresją astralną. Znakomity przy wózku i łóżeczku:





Dzieci w łonie kochającej matki szykują się do porodu w błogim poczuciu miłości i bezpieczeństwa...





 ...dysharmonia przyjęcia (!) sprawia im pierwszą traumę, a wraz z odseparowaniem od matki (!) i wraz ze szczepieniami (!) może być to wyjaśnieniem dla niespokojnych nocy, płaczu, nerwowości, problemów trawiennych i kolek, czyli wszystkiego, co nie występuje u dzieci rodzonych lotosowo w domu:



 Rodzime porody lotosowe, do których wracamy jako Naród Lachów, zapewnią nam dzieci, które nie ulękną się niczego, uzdrowią wszystko, a najlepszą nagrodą rodziców będzie ich nieustanna promieniująca radość:













10 komentarzy:

  1. Ależ piękny artykuł... Wzruszyłam się mocno :) udostępniam-niech idzie w świat. A dla Was Kochani wszystkiego dobrego-ściskam :)

    J.W

    OdpowiedzUsuń
  2. Najserdeczniejsze gratulacje dla rodziców i wszelkiego szczęścia, zdrowia i dobra dla młodego Lacha. Niech wzrasta w Nowej Erze Miłości i w zgodzie z Naturą. Niech Wam się darzy, ściskam Was serdecznie.❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję Czciborze i błogosławię z całego serca całą rodzinę❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Wam z całego serca za poruszające błogosławieństwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dołączam się do gratulacji i błogosławieństwa. I zarazem mam dylemat i nie wiem co zrobić, więc spytam. Piętro nade mną mieszka mój stryjeczny brat z żoną i dwoma córkami. Jedna w sierpniu skończy 2 lata, a druga ma kilka miesięcy. Ta młodsza praktycznie od urodzenia bardzo często płacze. Kuzyn z żoną już nie wyrabiają i nieraz słyszę jak się drą: zamknij się. Ze starszą córką było podobnie. Teraz już nie płacze tak bardzo, ale za to gania po mieszkaniu że aż się u mnie żyrandol trzęsie. I zauważyłem rzecz niepokojącą według mnie - mimo że ma prawie dwa lata to w zasadzie nie mówi - wyrzuca z siebie jakieś niezrozumiałe dźwięki. Gdy to zauważyłem to żona kuzyna powiedziała, że to taka jej mowa. Nie mam dzieci, ale z tego co wiem to dwuletnie dziecko powinno już parę słów umieć powiedzieć. Jestem na 90% pewny, że to od szczepień. Kuzyn jednak nie ma pojęcia o szkodliwości szczepień, a jego siostra skończyła biotechnologię i uważa szczepienia za dobrodziejstwo i z tego co mówiła to szczepi dzieci nie tylko według tego co obowiązkowe w kalendarzu szczepień ale i jeszcze jakimiś dodatkowymi płatnymi szczepionkami. Próbowałem ją przekonać, ale ona swoje i wierzy ślepo tej łże medycynie i łże autorytetom. Nie wiem czy próbować kuzynowi coś powiedzieć o tych nieszczęsnych szczepieniach czy nie? Pewnie jest zindoktrynowany przez siostrę i nie wiem czy mnie nie weźmie za oszołoma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto próbować - dopóki nie skutkuje to agresją i naszym ubytkiem sił.
      Masz rację - skala destrukcji od szczepień jest ogromna, i jeszcze tak naprawdę nieujawniona.

      Usuń
  6. Czciborze gratuluję Ci serdecznie! jak można znaleźć maila do Ciebie, by zapytać się o coś prywatnie?
    i jeszcze pytanko,czy orientujesz się jak prawnie wygląda rejestracja młodziaka w urzędzie stanu cywilnego, gdy nie było położnej przy porodzie jedynie mąż?
    Sława Przodkom Naszym!!!!!
    Svieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie :)
      Oczywiście pisz na mail, jest podany w lewym górnym narożniku. :)

      Usuń
  7. Piękne to, co tu przeczytałam.. niech Wam się darzy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń